To "wyraz solidarności", to "tylko 3,5 tys. szczepionek, czyli 1 proc. dostawy z tego tygodnia dla Polski", to nie wpływa na harmonogram Narodowego Programu Szczepień w Polsce - tak szef kancelarii premiera Michał Dworczyk tłumaczył się w poniedziałek z informacji, że 20 polskich medyków wyjedzie do Brukseli, aby zaszczepić przeciw COVID pracowników kwatery głównej NATO.
- Wczoraj przekazaliśmy informacja, że polscy medycy (...) będą w tym tygodniu szczepić (pracowników) główną kwaterę NATO. To jest odpowiedź na prośbę sekretarza generalnego NATO, która została sformułowana do premiera RP Mateusza Morawieckiego - wyjaśniał.
- To jest tylko 3,5 tys. szczepionek firmy AstraZeneca, czyli niecały 1 proc. tych, które w tym tygodniu przyjeżdżają do Polski. To jest wyraz solidarności sojuszniczej Polski wobec pozostałych państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.
- Współpraca i bycie sojusznikiem nie polega tylko na braniu, ale też na dawaniu. Dziś jesteśmy w sytuacji, gdy wspieramy kwaterę główną Sojuszu, m.in. po to, żeby w terminie odbył się czerwcowy szczyt NATO. To jest szalenie ważne, a przygotowania do tego szczytu, tak jak do innych wydarzeń w Europie, mogą być zaburzone ze względu na pandemię, ze względu na brak szczepień, więc odpowiadając na prośbę sekretarza generalnego NATO dajemy wyraz nie tylko solidarności, ale też dbamy o bezpieczeństwo Polski, naszego regionu, całego sojuszu, bo na tym szczycie czerwcowym mają zapadać ważne decyzje dot. implementacji nowej strategii obronnej Sojuszu Północnoatlantyckiego - mówił M. Dworczyk.
Jak podkreślił, wbrew spekulacjom w mediach społecznościowych szczepienie w głównej kwaterze NATO nie wpływa na harmonogram narodowego programu szczepień w Polsce.
Wskazywał też, że wśród 20 medyków, którzy wyjadą prowadzić te szczepienia, nie ma anestezjologów, więc nie powinny to mieć wpływu na funkcjonowanie placówek medycznych w Polsce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!