Samorząd lekarski nie może żądać udokumentowania znajomości języka polskiego od lekarza spoza kraju UE, który stara się o zgodę na wykonywanie zawodu w Polsce - orzekł w środę Sąd Najwyższy. Rozpatrywał on skargę ministra zdrowia na uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej i stwierdził, że nie można regulacji ustawowej, która wprowadza uproszczenie trybu dostępu do zawodu lekarza w określonym zakresie, zniekształcać uchwałami samorządu zawodowego.
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozstrzygnęła spór dotyczący uproszczonego trybu zatrudniania lekarzy cudzoziemców spoza krajów unijnych.
O tym, że coraz więcej lekarzy spoza UE pracuje w Polsce,a także o problemach z uzyskaniem prawa wykonywania zawodu przez część znich pisaliśmy kilka dni temu
Sąd Najwyższy rozpoznał w środę (29 grudnia) skargę Ministra Zdrowia na uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej nr 1/21/VIII z dnia 29 stycznia 2021 r. ws. zmiany uchwały ws. szczegółowego trybu postępowania w sprawach przyznawania prawa wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty oraz prowadzenia rejestru lekarzy i lekarzy dentystów.
Sąd Najwyższy częściowo uchylił zaskarżoną uchwałę – w zakresie, w jakim w postępowaniu przed Okręgową Radą Lekarską wymaga od lekarza, przedłożenia oświadczenia o znajomości języka polskiego w mowie i piśmie w zakresie umożliwiającym wykonywanie zawodu lekarza, oraz złożenia dokumentów odnoszących się do znajomości języka polskiego w mowie i w piśmie w zakresie umożliwiającym wykonywanie zawodu.
W tej części SN przekazał sprawę do NRL do ponownego rozpoznania, a w pozostałej utrzymał zaskarżoną uchwałę w mocy.
Sąd Najwyższy przypomniał, że w 2020 r. wprowadzono do ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty dwa nowe uproszczone tryby dostępu do zawodu lekarza dla osób, które uzyskały kwalifikacje poza UE. Pierwszy prowadzi do uzyskania prawa wykonywania zawodu na określony zakres czynności zawodowych, okres i miejsce zatrudnienia w podmiocie leczniczym. Drugi – do uzyskania w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii warunkowego prawa wykonywania zawodu lekarza lub lekarza dentysty.
Uzasadniając wyrok Sąd Najwyższy wskazał, że sprawa dotyczy istotnych kwestii, bo z jednej strony władztwa samorządu zawodowego w zakresie przyznawania prawa wykonywania zawodu, zaś z drugiej – polityki publicznej w zakresie zapewnienia możliwie szerokiego dostępu ludności do systemu ochrony zdrowia w charakteryzującym się koniecznością podejmowania nadzwyczajnych środków stanie epidemii, a tym samym ugruntowanych prawnie i historycznie możliwości wprowadzenia przyspieszonych i uproszczonych trybów dostępu do wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty dla osób, które uzyskały kwalifikacje lekarza lub lekarza dentysty poza terytorium państw członkowskich UE.
"Naczelna Rada Lekarska jako organ samorządu zawodu zaufania publicznego (art. 17 ust. 1 Konstytucji) RP), w ramach delegacji ustawowych, ma kompetencje do dookreślenia zasad związanych z nadawaniem prawa wykonywania zawodu. Nie może jednak poza takie umocowanie ustawowe wykraczać. Nie może zatem regulacji ustawowej, która wprowadza uproszczone tryby dostępu do zawodu lekarza, zniekształcać swoimi uchwałami w taki sposób, że ograniczają one możliwość skorzystania z tych trybów" - uznał SN.
Wystarczy oświadczenie
Według SN, w sytuacji, gdy ustawa wyraźnie określa wymogi w procedurze uproszczonej i wskazuje, że wystarczające jest złożenie oświadczenia, iż dana osoba wykazuje znajomość języka polskiego wystarczającą do wykonywania powierzonego jej zakresu czynności zawodowych, nie można wobec niej stosować wymogów takich, jak w postępowaniu toczącym się w trybie zwykłym wobec lekarzy cudzoziemców.
Nie można więc żądać od lekarza, który zdobył kwalifikacje poza UE i uzyskał od Ministra Zdrowia zgodę na warunkowe wykonywanie zawodu lekarza dokumentów odnoszących się do znajomości języka polskiego w mowie i w piśmie w zakresie umożliwiającym wykonywanie zawodu lekarza. Takiego wymogu nie przewidują bowiem przepisy znowelizowanej ustawy.
Drugi zarzut MZ odrzucony
Drugi zarzut Ministra Zdrowia, w którym podnosił on, że wprowadzony w uchwale obowiązek dołączenia do wniosku o przyznanie prawa wykonywania zawodu zaświadczenia o stanie zdrowia, nie jest zasadny, gdyż przepisy uchwalone w tym zakresie przez Naczelną Radę Lekarską (Regulaminu szczegółowego trybu postępowania w sprawach przyznawania prawa wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty, wpisywania na listę członków Okręgowej Izby Lekarskiej i wpisu do okręgowego rejestru lekarzy i lekarzy dentystów, prowadzenia okręgowego rejestru lekarzy i lekarzy dentystów i Centralnego Rejestru Lekarzy i Lekarzy Dentystów Rzeczypospolitej Polskiej (stanowiącego załącznik do uchwały zamienionej zaskarżoną uchwałą) nie są niezgodne z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
Co na to NRL?
Prezes NRL prof. Andrzeja Matyja nie kryje rozczarowania wyrokiem SN.
- Z wielkim rozczarowaniem przyjąłem treść wyroku Sądu Najwyższego. (...) Nie odbieram tego wyroku jako porażki samorządu lekarskiego. Uważam, że jest to porażka polskiego systemu ochrony zdrowia, a w szczególności pacjentów. Naszą regulacją chcieliśmy zapewnić bezpieczeństwo polskim pacjentom poprzez taką interpretację nieprecyzyjnych, marnej jakości przepisów ustawy, która dając nowej grupie osób prawo do otrzymania prawa wykonywania zawodu, chroniłaby pacjentów i ich prawa do opieki medycznej, jakiej oczekują w Polsce, tj. opieki medycznej zapewnianej przez odpowiednio wykształconego profesjonalistę porozumiewającego się z pacjentem w języku polskim, nie angielskim, rosyjskim czy tajskim. Porozumiewającego się z pacjentem bez udziału tłumacza - komentuje wyrok A.Matyja.
Jak podkreśla, "konsekwencje działań i zaniechań osób wykonujących zawód lekarza lub lekarza dentysty na podstawie tych wadliwych rozwiązań ustawowych obciążać będą sumienie Ministra Zdrowia i to on powinien wyjaśniać pacjentom, dlaczego będą mogli natrafić w szpitalach na lekarzy nieznających choćby słowa w języku polskim".
Prezes NRL zwraca uwagę, że Sąd Najwyższy nie uznał za zasadny drugiego zarzutu postawionego uchwale przez Ministra Zdrowia uznając, że w sposób prawidłowo zinterpretowaliśmy przepisy ustawy w zakresie dotyczącym weryfikacji stanu zdrowia osób ubiegających się przyznanie prawa wykonywania zawodu.
- Odmawiając uznania tego zarzutu Ministra Zdrowia za zasadny, Sąd Najwyższy wskazał w ten sposób, że nawet Minister Zdrowia nie umie w sposób prawidłowy intepretować tworzonego przez siebie prawa. To nie wymaga już chyba dalszego komentarza. - dodaje A. Matyja.
Źródło: SN
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!