Musimy rozpocząć edukację o wpływie zanieczyszczonego powietrza na nasze zdrowie w gabinetach lekarskich – postuluje ruch „Rodzice dla Klimatu”. W tej sprawie spotkali się w poniedziałek w ramach prac Parlamentarnego zespołu "Rodzice dla Klimatu"
Sprawy klimatyczne zaczynają być istotne nie tylko dla Ministerstwa Klimatu. Pierwsze fundusze trafiły niemal w połowie na program "Czyste powietrze". To 700 mln złotych na wymianę nieefektywnych i nieekologicznych źródeł ogrzewania domów. Klimat to bowiem bardzo duża część zapisów Krajowego Planu Odbudowy. Reprezentantki ruchu "Rodzice dla Klimatu" postulowały w poniedziałek w Sejmie, by priorytetowo potraktowało tę kwestię również Ministerstwo Zdrowia.
O tym, że Polska nie spełnia norm jakości powietrza pisaliśmy tu:
- Uważamy, że edukacja dla zdrowia musi uwzględnić kwestie czystego powietrza i informować rodziców o jakości powietrza wokół szkół, bo po co edukować dzieci o szkodliwości palenia, skoro z zanieczyszczonym powietrzem wypalają ileś tych papierosów – to jeden z postulatów przedstawionych przez „Rodziców dla Klimatu”.
„Rodzice dla Klimatu” postulują też konieczność wprowadzenia modyfikacji w kształceniu lekarzy na etapie kształcenia podstawowego i dodatkowego, a także pokazywanie konieczności rozpoznawania chorób tzw. wektorowych, klimatozależnych. To m.in. choroby autoimmunologiczne, alergiczne.
O tym, że lekarze nie informują o szkodliwym wpływie zanieczyszczonego powietrza na ludzkie zdrowie mówił dr hab. Tadeusz Zielonka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który jest przewodniczącym Koalicji Lekarzy i Naukowców na rzecz Zdrowego Powietrza.
- Pacjent o znaczeniu wpływu powietrza na zdrowie najmniej dowiaduje się od lekarza POZ, a to lekarze powinni powiedzieć pacjentom o zanieczyszczeniu powietrza i wpływie tego zanieczyszczenia – mówił prof. Tadeusz Zielonka.
Ekspert przytoczył wyniki ankiet, wypełnionych przez blisko pół tysiąca warszawskich lekarzy, głównie kardiologów i pulmonologów z zakresu wiedzy o wpływie zanieczyszczonego powietrza na zdrowie pacjentów. Wyniki pokazały, że aktualną, pełną wiedzę na ten temat ma, w różnych specjalizacjach medycznych, od 20 do 50 proc. lekarzy.
- Lekarz powinien pytać pacjenta o to, w jakim piecu pali, jak daleko mieszka od ruchliwej ulicy, wytłumaczyć, że smog będzie powodował pogorszenie przewlekłej choroby. Lekarz powinien ostrzec, że smog może spowodować zgon z powodu zawału, zatoru, udaru, że to może spowodować demencję – postulował prof. Zielonka.
Specjalista dodał jednocześnie, że informacje o jakości powietrza w danym rejonie mają fundamentalne znaczenie dla przyszłych pokoleń. Kobiety, planujące ciąże powinny otrzymywać informacje, żeby wstrzymać się z zachodzeniem w ciążę w okresie grzewczym, jeśli na danym terenie częste są tzw. dni smogowe. Udowodniono, że narażenie na zanieczyszczenie powietrza kobiety w ciąży powoduje niższą masę urodzeniową dziecka, a w przyszłości większe ryzyko chorób w okresie dzieciństwa.
W Polsce brak długoletnich badań, jakie są realne konsekwencje wpływu zanieczyszczeń powietrza. Dopiero od niedawna badamy ten wpływ. Mamy jednak coraz szerszą wiedzę na ten temat. Konieczna jest więc modyfikacja procesu kształcenia lekarzy.
- Czwarta najczęstsza przyczyna zgonów i w Polsce się o tym nie naucza – zauważył prof. Zielonka. - Zorganizowane powinno być kształcenie podyplomowe. Musimy myśleć o akcjach w internecie. Musimy sięgnąć po te sposoby kształcenia. Trzeba wprowadzić konieczność informowania pacjentów o powietrzu w ich otoczeniu. Lekarzy trzeba zaangażować do popularyzowania wiedzy o zdrowiu, także o jakości powietrza i jego wpływie na zdrowie – postulował prof. Zielonka. - Musimy z lekarzy uczynić świadomych propagatorów zdrowia. Sama edukacja nie wystarczy, Musi być sprzężona z rozwiązaniami systemowymi. Z odpowiednim finansowaniem i rozwiązaniami ustawowymi – dodał specjalista.
Powinniśmy znać źródła zanieczyszczeń. Apeluje o to prof. Artur Badyda, profesor nauk inżynieryjno-technicznych z Politechniki Warszawskiej. Specjalizuje się w ochronie środowiska, zarządzaniu ochroną środowiska, ekonomice w ochronie środowiska oraz w ocenie oddziaływania na środowisko. Jak wskazał, w Polsce głównym źródłem zanieczyszczeń powietrza są transport i domowe źródła ogrzewania, czyli m.in. piece-kopciuchy.
- Źródłem zanieczyszczenia w Polsce są piece węglowe i transport. To one są źródłem pyłów PM2,5 i PM 10, a także benzoapirenu. Ten ostatni jest obecny ponad normę w całej Polsce – powiedział prof. Badyda. - Nie ma w Polsce powszechnej świadomości, że co roku tracimy kilka milionów lat życia z powodu oddychania zanieczyszczonym powietrzem. W Polsce co roku mamy 40 tysięcy przedwczesnych zgonów – specjalista przytoczył znane od lat dane.
Odpowiedź brzmi: wszyscy, bo każdy z nas musi oddychać i na każdego działają zanieczyszczenia. Jednak są grupy, dla których informacja o stanie powietrza jest kluczowa. To pacjenci z chorobami przewlekłymi, szczególnie płuc. To również dzieci i nastolatkowie, u których układ odpornościowy nie jest w pełni jeszcze wykształcony oraz seniorzy. To z kolei grupa, u której układ immunologiczny nie jest już tak sprawny jak dawniej. Zanieczyszczonym powietrzem nie powinny też oddychać kobiety w ciąży.
Prof. Badyda jedyne rozwiązanie w sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nie mając wpływu bezpośrednio na jakość powietrza, jakim oddychamy jest stosowanie oczyszczaczy powietrza oraz indywidualnie masek przeciwsmogowych.
- U nas nie widuje się maseczek filtrujących, co w krajach azjatyckich jest normą. Powinniśmy raz w roku wybrać się w miejsce, w którym jest czyste powietrze. Nawet krótkotrwałe zmiany miejsca pobytu na takie, w których stężenia zanieczyszczeń są nieznaczne bardzo poprawiają nasze zdrowie – mówił prof. Badyda.
Ruch „Rodzice dla Klimatu” zachęca do wypisywania przez lekarzy tzw. zielonych recept. To pomysł zaczerpnięty m.in. z Wielkiej Brytanii. Polega na zapisywaniu pobytu na łonie przyrody, np. spaceru po lesie, a także aktywności, wykonywanej w kontakcie z naturą. To może być obserwowanie ptaków, owadów lub poszukiwanie konkretnych roślin leczniczych, prace w ogrodzie. Czynności, które na pozór wydają się banalne, mają udowdonione działanie terapeutyczne, o czym mówiła psychiatra dr n. med. Katarzyna Simonienko.
- Drzewa wydzielają substancje monoterpenowe, m. in. fitocydy, olejki eteryczne, które wpływają na pracę układu nerwowego, ale i odpornościowego. Przebywanie w lesie wpływa m.in. na produkcję cząstek przeciwzapalnych, mających znaczenie przeciwnowotworowe. Kontakt z przyrodą umożliwia przedostawanie się do naszych dróg oddechowych różnych bakterii glebowych, które pobudzają neurony serotoninergiczne, biorące udział w regulacji np. reakcji lękowych. Przebywanie w otoczeniu przyrody sprzyja regulacji ciśnienia krwi, poziomu cukru we krwi i neuroendokrynnej. Deficyt kontaktu z naturą sprzyja częstszym infekcjom, większej podatności na stany zapalne, na nowotwory, przewlekły stres i wynikające z niego konsekwencje. W lockdownach zauważono, że wśród młodych osób wzrosło poczucie wyobcowania, pojawiła się większa chęć sięgania po używki, w tym e-papierosy, występowanie reakcje lękowe. W zanieczyszczonych obszarach stwierdzono częstsze występowanie schizofrenii – wymieniała specjalistka.
Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na te postulaty zapewnia, że kształcenie lekarzy w aspekcie środowiskowym już ma miejsce. CMKP w każdym zakresie kształcenia lekarzy i na każdym etapie ma kilkugodzinny wykład o wpływie środowiska na zdrowie. Jeśli chodzi o większą świadomość obywateli w zakresie wpływu jakości powietrza na nasze zdrowie, to ministerstwo odpowiedzialne za edukację pracuje nad programem lekcji o zdrowiu, które mają pojawić się w szkołach już w przyszłym roku szkolnym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze