Kiedy w 2016 roku Porozumienie Rezydentów zyskiwało coraz większą rozpoznawalność, naturalnym wydawało się, że media społecznościowe szybko okażą się dla pracodawców najlepszym miejscem do poszukiwania pracownika. Wzrost zasięgów i obserwujących powodował jednak coraz większy chaos informacyjny. Pojawił się wtedy pomysł, a zarazem konieczność znalezienia nowej przestrzeni dla takich informacji. Tak narodziła się grupa „Lekarze - oferty pracy”. O tym jak wygląda dzisiaj rynek pracy lekarzy i o kontrowersjach związanych z raportem w tym obszarze, rozmawiamy z Mateuszem Czyżyckim – specjalistą neurologiem.
Jak liczna jest teraz grupa "Lekarze-oferty pracy"?
Po prawie 6 latach doświadczenia, zrzesza ponad 27 tys. użytkowników.
Skąd taka popularność?
Z wiarygodności. Zawsze dążyliśmy i dążymy do przejrzystości. Oferty u nas muszą zawierać określone informacje o oferencie, warunkach i wynagrodzeniach. Tak szanujemy czas i oferujących i naszych followersów.
Po 6 latach opublikowaliście pierwszy raport o ofertach pracy. Które wnioski wskazałby Pan jako kluczowe?
W polskiej ochronie zdrowia nadal panuje specyficzne połączenie warunków gospodarki centralnie sterowanej, gdzie państwo odgórnie narzucało pensję dla każdego pracownika wedle zasady: każdemu po równo z XIX-to wiecznym trybem pracy lekarzy - gdzie każdy "Pan Doktor" wezwany do chorego za każdym razem dyktował inną cenę i potrafił tą samą usługę wykonać raz za pieniądze, a innym razem za kurczaka. My chcielibyśmy odczarować tę rzeczywistość panującą wokół usług medycznych i pokazać ją jako usługę, która również kieruje się realiami rynku. Dla wielu to szok. Przez lata panował styl, który możemy chyba nazwać ofertami szeptanymi. Informacje nie tylko o warunkach pracy, ale nawet o samym fakcie pojawienia się oferty pracy, był przekazywany w wąskim gronie, co utrudniało rozeznanie się w warunkach panujących na rynku. Efektem była sytuacja, że pracownik nie do końca miał możliwość rozeznania się w rynkowej wartości swojej pracy, a z drugiej utrudniał pracodawcy działania mające na celu zachęcenie potencjalnego pracownika. Jak stworzyć atrakcyjną ofertę, jeśli nie zna się warunków rynkowych. Nasze działania zachwiały nieznacznie rzeczywistością zastaną. W naszym odczuciu to pierwszy tego rodzaju raport podsumowujący rynek pracy dla tej grupy zawodowej choć na razie tylko z pierwszego kwartału 2022 roku. Pomimo długiego poszukiwania nie udało nam się nigdzie odnaleźć podobnych informacji nie tylko odnośnie do grupy lekarzy, ale całego systemu ochrony zdrowia.
Wokół raportu pojawiło się jednak sporo kontrowersji.
Nasz raport przedstawia średnią wartość ofert, a nie średnią płacę lekarza. Jest to więc opis wybranego wycinka rynku, a nie całości. Dodatkowo obarczony w pewnym stopniu błędem poznawczym, gdyż opiera się na ofertach, a takie przedstawiają przecież ośrodki, w których występują jakieś braki, zazwyczaj kadrowe, a praca w dużym stopniu jest pracą dodatkową typu dyżury medyczne lub praca po godzinach w poradni, a nie podstawowym źródłem dochodu. Za tym oczywiście idą lepsze warunki płacowe, bo kto zgodziłby się podjąć dodatkowej pracy za mniej niż otrzymuje dotychczas? Zatem nie są to płace, a możliwości.
Jak zmienia się rynek pracy dla lekarzy?
W trakcie prowadzenia naszej grupy zauważyliśmy znaczne, choć dość powolne zmiany w rynku. Młodzi pracownicy zaczynają być coraz bardziej elastyczni, chętniej zmieniają miejsce pracy. Młody medyk zaczyna cenić swoją wiedzę i umiejętności, przestaje być tytanem próbującym łatać coraz bardziej niewydolny system ochrony zdrowia, a coraz bardziej wchodzi w rolę wysoko wyspecjalizowanego specjalisty, który świadczy swoje usługi temu kto potrzebuje ich najbardziej, a co za tym idzie zaproponuje najlepsze warunki. Wprowadzone przez lata metody prowadzenia placówek ochrony zdrowia na kształt korporacji niejako wymógł przekształcenie modelu pracy z pracownika związanego na całe życie z jednym miejscem pracy na elastycznego menedżera. Proces ten zachodzi oczywiście stopniowo i nie w takim samym tempie w całej Polsce, ale wydaje się nieodwracalny. W moim odczuciu, jeśli system zarządzania przez Państwo nie ulegnie zmianie za jakiś czas, wrócimy do modelu znanego z ubiegłych wieków, gdzie praca lekarza opierała się na jego praktyce indywidualnej, a szpitale był jedynie dodatkiem w którym bywał okresowo i często się zmieniały. Czy taka jest idea osób kierujących krajem i czy jest to zły kierunek? To już nie do nas pytanie
Czy rynek jest już konkurencyjny?
Obecnie zauważyć można próby konkurowania pracodawców o pracownika, coś co wcześniej było nie do pomyślenia. Na początku większość ofert miała na celu suche informowanie o pracy. Proste wiadomości typu szpital w jakiejś miejscowości oferuje etat, jeśli ktoś chce to niech się stara o pracę. Obecnie, kiedy wprowadziliśmy zasadę jawności proponowanej stawki widoczny jest po pierwsze stopniowy wzrost wynagrodzeń, ale również pojawianie się dodatkowych gratyfikacji. Pracodawcy również analizują pozostałe oferty co widać po pierwsze w braku dużych rozbieżności, w ofertach które dawniej potrafiły sięgać nawet 2-3 krotności, ale również w pojawianiu się kolejnych ofert od tego samego pracodawcy z coraz lepszymi ofertami w niewielkim odstępie czasu.
Dlaczego jedne specjalizacje są tak wysoko wyceniane na rynku, a inne zaskakująco słabo, tak jak na przykład zakaźnicy?
Na to pytanie nie ma chyba jednej i prostej odpowiedzi. Za różnymi wycenami na pewno kryją się prozaiczne przesłanki takie jak wycena procedur przez NFZ (oraz AOTMiT), a co za tym idzie wartość pracy wykonanej przez każdego z lekarzy. W naszym odczuciu kryję się za tym również niestety niezrozumienie w pełni mechanizmów działających w procesie leczenia pacjenta. Wielu pracodawców, ale również niestety NFZ widzą, że przykładowo operacja onkologiczna niesie za sobą dużą wartość per se, zdają się jednak zapominać przy tym, że prawidłowe przygotowanie pacjenta, choćby przez zdiagnozowanie go i odpowiednie leczenie na oddziale wewnętrznym, umożliwia ograniczenie powikłań, lepsze dojście do siebie po zabiegu oraz wcześniejszy ewentualny powrót do zdrowia. System ochrony zdrowia, jak sama nazwa wskazuje, to system, a nie zestaw osobnych klocków.
Dużo się mówiło o nowej tabeli minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia, w jakim stopniu dotyczy to lekarzy? Czy są w ogóle lekarze, którzy zarabiają minimalne stawki?
Wbrew pozorom dotyczy. Nadal bardzo duże grono lekarzy, zwłaszcza co ciekawe starszych, bardziej doświadczonych, a także tych z większych ośrodków klinicznych zgadza się pracować za stawki minimalne. System płac w systemie ochrony zdrowia przez lata doprowadził do absurdów, gdzie w szpitalach o najwyższej referencyjności, mających skupiać najlepszych specjalistów w danej dziedzinie, a więc szpitalach uniwersyteckich personelowi płaci się najmniej. Ciężko powiedzieć z czym jest to związane, lecz można przypuszczać, że jest to połączenie wciąż dobrego dostępu do świeżej kadry w postaci młodych lekarzy wchodzących na rynek pracy oraz pokutującego nadal przeświadczenia, że na klinice pracuje się dla prestiżu, a zarabia po godzinach na mieście.
Czy lekarz może teraz zarobić dobrze? Jak to zrobić?
Prawdopodobnie jak większość osób w Polsce, niestety jest to zazwyczaj związane również z przepracowaniem dużo większej ilości godzin niż inne osoby. Zaczyna się to zmieniać i to w sposób zauważalny w ostatnim czasie. Obecnie lekarz jest w stanie zarobić dobrze pracując dużo mniej niż dawniej i w coraz lepszych warunkach. Myślę, że rynek pracy staje się na tyle elastyczny, że przy odrobinie wysiłku każdy lekarz obecnie jest w stanie znaleźć dla siebie indywidualną ścieżkę i organizację pracy. Pytanie oczywiście czym jest dla kogoś dobry zarobek.
Jest to dobra wiadomość dla lekarzy, lecz niekoniecznie dla systemu ponieważ w szybkim tempie może obnażyć narastające braki kadrowe.
Lekarz, który osiągnie satysfakcjonujący dla niego dochód, a o to coraz łatwiej, będzie coraz mniej chętny, by pracować dużo i w kilku miejscach. Już teraz są miejsca i to liczne, gdzie personel pracuje dużo nie z powodów finansowych, a z powodu braków kadrowych. Przed tymi osobami otwierają się kolejne możliwości, pytanie, kiedy powiedzą dość i wybiorą życie zamiast, że użyje nadużywanego obecnie słowa “powołania”.
Kolejnym problemem, który niestety organizatorzy systemu ochrony zdrowia wydają się nie dostrzegać jest fakt, że stopniowo prowadzi to do preferowania w systemie usług opłacanych z punktu widzenia finansowego, a to może z czasem doprowadzić nas do karykatury systemu ochrony zdrowia gdzie łatwo będzie zrobić zabieg poprawiający urodę lub zabieg jednego dnia, ale problem pojawi się przy skomplikowanych schorzeniach wymagających kompleksowego leczenia.
Lekarze twierdzą, że zarabiają dużo, ale pracują wiele więcej niż przeciętny Polak, czy to prawda i dlaczego?
Obecnie lekarz zarobić może dużo, pod warunkiem, że pracuje po godzinach. Niedobór personelu daje możliwość właściwie pracy 24h na dobę, 7 dni w tygodniu. Dodatkowo, istnieje jakiś dziwny trend do płacenia dobrze za dyżury, a oszczędzaniu na pracy codziennej. Prowadzi to do sytuacji, gdzie często lekarz po pracy na Oddziale jedzie do szpitala obok na dyżur żeby lepiej zarobić. Czemu zamiast tego nie promować i zachęcać własnego personelu do większego zaangażowania w pracę na Oddziale? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć, można tylko przypuszczać, że jest to jedyna metoda na obejście prawa pracy i zapewnienie ciągłości pracy oddziałów.
Czy jak z pracą w AOS?
Podobna sytuacja jest w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, gdzie publiczny płatnik stawia na ilość, nie jakość. Zasadą jest płacenie lekarzowi za ilość wypracowanych punktów które przydzielane są niestety arbitralnie, według ustalonych przez NFZ schematów. Chcesz zarobić? Przyjmuj jak najwięcej i według schematu NFZ, nieważne, czy tego potrzebuje pacjent. Nie działa? Dziwne, na papierze i w symulacji działało.
Co zaskoczyło was samych, gdy podsumowaliście wyniki do raportu?
Na pewno interesującym wnioskiem było zniszczenie krążącego w środowisku mitu olbrzymich zarobków w POZ w porównaniu z AOS. Kolejnym interesującym, choć może niezaskakującym wnioskiem, jest trend promujący medycynę ambulatoryjną w porównaniu ze szpitalną, choć jest to trend ogólnoświatowy. Ostatnim smutnym wnioskiem, o którym zresztą wspomnieliśmy w raporcie, jest niskie wynagrodzenie specjalistów chorób wewnętrznych, pediatrów i chirurgów ogólnych, będących filarami systemu - obok lekarzy rodzinnych, ale o tym wspominaliśmy już wcześniej.
Kiedy planujecie kolejne publikacje i śledzenie wyceny ofert na rynku?
W połowie września. Chcemy kontynuować dalsze śledzenie rynku. Informacje do kolejnego raportu są zresztą już zbierane i opracowywane. Raport ten spotkał się z kontrowersjami niektórych, ale również z dość dobrym odbiorem w środowisku więc nie chcielibyśmy zaprzepaścić tego projektu. Jeśli zainteresowanie nadal będzie tak duże, to chcielibyśmy jeszcze rozwinąć ten projekt i wraz ze wzrostem ilości danych przeprowadzić również ocenę zmian na rynku pracy w kolejnych okresach oraz bardziej szczegółowych analiz.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze