Jeśli nawet lekarz pojedzie na wakacje, to - czy w Polsce, czy za granicą - ma obowiązek nieść pomoc osobie, która zasłabła lub uległa wypadkowi. Zwolnić go z tego może jedynie stan po spożyciu alkoholu.
Pogoda w środku wakacji rozpieszcza i niejednego zachęca do wyjazdu na urlop. Jedni biorą wolne z pracy, wsiadają w samolot i znikają na tydzień-dwa za granicę wyłączając się ze swojego życia zawodowego. Inni mentalnie i fizycznie odpoczywają w kraju. Niemniej osoby wykonujące niektóre zawody nie mogą w pełni zapomnieć na urlopie, kim są. Dotyczy to lekarzy, którzy niezależnie od tego, czy są na służbie czy nie, mają obowiązek niesienia pomocy.
Obliguje ich do tego przede wszystkim art. 30 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, zgodnie z którym lekarz ma obwiązek udzielać pomocy w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia.
- Nieważne zatem, czy lekarz jest na plaży, w górach czy nad morzem. Ma obowiązek w każdym miejscu i o każdej porze chronić życie ludzkie, gdy jest ono narażone. A to oznacza, że praca lekarza nie ogranicza się jedynie do określonych godzin pracy - wskazuje Karolina Podsiadły-Gęsikowska, radca prawny z kancelarii Podsiadły Powierża, specjalizującej się w prawie medycznym. Podkreśla, że wynika to z heroicznego charakteru zawodu lekarza, o którym mówi art. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej (KEL).
Kodeks lekarski wskazuje bowiem, że powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego, zapobieganie chorobom, leczenie chorych oraz niesienie ulgi w cierpieniu. KEL określa też naczelną zasadę, którą powinien kierować się lekarz. A zgodnie z nią największym nakazem etycznym doktora jest dobro chorego.
- Interwencja lekarza jest wymagana przez prawo w każdym wypadku na wakacjach. Chodzi o sytuacje, gdy lekarz widzi, że ktoś traci przytomność, dostaje krwotoku czy upada. Nawet jeśli karetka została wezwana, to nie zwalnia lekarza z obowiązku niesienia pomocy - tłumaczy Karolina Podsiadły-Gęsikowska.
Prawniczka uczula, że nawet jeśli lekarz nie ma przy sobie torby lekarskiej, jest na plaży, to i tak nie zwalnia go to z udzielenia pomocy osobie, która zasłabła opalając się kilka leżaków dalej. Nieudzielenie pomocy przez lekarza jest karalne.
- Ale już np. sytuacja, gdy lekarz jest w górach widzi, że ktoś spadł w przepaść a sam nie ma specjalistycznego sprzętu, lekarskiego, potrzebnego do wspinaczki, to jest zwolniony z obowiązku udzielenia pomocy - precyzuje Karolina Podsiadły-Gęsikowska
Są jednak i inne sytuacje, gdy lekarz może być zwolniony z niesienia takiej pomocy. Jeśli wypił akurat drinka, jest w stanie po spożyciu alkoholu i nie czuje się zwyczajnie na siłach, aby pomóc komuś, może to być dla niego usprawiedliwieniem. To samo dotyczy sytuacji, gdy opiekuje się swoimi dziećmi.
Karę zaś za nieudzielenie pomocy reguluje art.162 kodeksu karnego, który za zaniechanie przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności. Lekarz może nawet za zaniechanie stanąć przed sądem lekarskim.
- Lekarzem jest się nie tylko w przychodni. Ale i na wakacjach. Mnie też zdarza się udzielać pomocy. Ostatnio dzieciom, którym na morzem trzeba było pomóc w transporcie do karetki -przyznaje Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny z Porozumienia Zielonogórskiego.
O ile jeszcze medyk pracujący w szpitalu, czy prowadzący prywatny gabinet, może zarezerwować sobie urlop z pracy i swobodnie wyjechać, zamykając za sobą drzwi, o tyle tak łatwo nie mają lekarze rodzinni prowadzący przychodnie i mający kontrakt z NFZ. Przede wszystkim każda taka placówka, która udziela świadczeń zdrowotnych w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, ma obowiązek powiadomić Fundusz z 30-dniowym wyprzedzeniem o planowanej przerwie w udzielaniu świadczeń. Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta tłumaczy, że taka przerwa może wynikać m.in. właśnie z urlopu wypoczynkowego zatrudnionego w poradni lekarza. Wolne od wykonywania usług może nastąpić tylko po wydaniu zgody dyrektora oddziału wojewódzkiego Funduszu.
RPP przypomina, że niepoinformowanie NFZ o planowanym urlopie lekarza grozi placówce nawet karą. Zgodnie z przepisami w razie stwierdzenia niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, z przyczyn leżących po stronie świadczeniodawcy, oddział NFZ może nałożyć na placówkę karę umowną z tytułu nieprzekazania w terminie wspomnianej informacji, która wynosi do 1 proc. wartości kontraktu w kontrolowanym zakresie świadczeń.
- Najczęściej poradnie, na podstawie planów urlopowych, mają informację, kiedy dany lekarz będzie przebywał na urlopie i nie powinny rejestrować pacjentów na wizyty w zaplanowane dni wolne lekarza. Jeśli jednak z jakiegoś powodu termin naszej wizyty przypadałby na czas urlopu lekarza, wówczas placówka powinna powiadomić nas w każdy dostępny sposób o zmianie terminu wizyty i jej przyczynie. Oczywiście nowy termin wizyty powinien być zgodny z kwalifikacją lekarza kierującego i adekwatny do stanu zdrowia pacjenta - wskazuje Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Reklama
W przypadku urlopu lekarza rodzinnego, sytuacja jest prosta – przychodnia ma obowiązek zabezpieczenia pacjentom zapisanym do przebywającego na urlopie lekarza, dostępności do świadczeń zdrowotnych poprzez ustalenie zastępstwa na czas jego nieobecności, aby zapewnić im ciągłość udzielania świadczeń w tym czasie.
Dla lekarzy rodzinnych zorganizowanie zastępstwa wcale nie jest takie proste w dzisiejszych czasach. Bo lekarzy rodzinnych brakuje. Pół biedy gdy jeszcze kilku prowadzi przychodnię. Wówczas jeden drugiego może zastąpić. Gorzej gdy w małej miejscowości lekarz jest jeden w przychodni i nie ma kto go zastąpić.
Polecamy także:
Przychodnie rodzinne znikają z mapy Polski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze