Reklama

Czy w Polsce dyskryminuje się pielęgniarzy i położnych?

Pielęgniarstwo i położnictwo to jedyne zawody medyczne tak silnie sfeminizowane. Dlatego też w Polsce kulturowo utarło się, że to kobiety je wykonują. Wśród przedstawicieli tej profesji jest jednak spora grupa mężczyzn, którzy często określani są pielęgniarkami, pomimo męskiego odpowiednika tego zawodu - pielęgniarz.

 

Lekarka prawnie lekarką być nie może

O większości zawodów medycznych mówi się w rodzaju męskim pomimo tego, że wykonują je również kobiety. Zazwyczaj słyszymy “lekarz”, rzadziej “lekarka”, “ratownik medyczny”, rzadziej “ratowniczka medyczna” czy “diagnosta laboratoryjny” zamiast “diagnostka laboratoryjna”. Dyskusja o feminatywach w branży medycznej toczy się już od jakiegoś czasu z kilku względów.

Jednym z nich są kwestie prawne. Ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty nie dopuszcza stosowania żeńskich nazw tych zawodów. Oznacza to, że kobieta, która kończy studia medyczne, uzyskuje dyplom lekarza, a nie lekarki. 

Reklama

Przez to, że w ustawie nie występuje taki tytuł jak “lekarka”, kobieta pracująca w tym zawodzie nie może posługiwać się nim w żadnych dokumentach służbowych. Również na pieczątce musi pozostać lekarzem.

Próby prawnego zrównania zawodu lekarza i lekarki

O feminatywach w zawodach medycznych zaczęto również mówić z powodu ogólnopolskiej dyskusji o używaniu żeńskich form zawodów. Coraz więcej kobiet pracujących w branży medycznej chce być po prostu tytułowanych lekarkami, diagnostkami, ratowniczkami.

 Coraz powszechniej do użycia wchodzą feminatywy. Wydaje mi się, że to jest pewien symbol zmieniających się czasów i bardzo, bardzo tej zmianie czasów kibicuję. Już tak czysto historycznie, patrząc przed drugą wojną światową, to był standard w języku polskim, że każdy zawód miał swoje żeńskie nazwy - mówił w rozmowie z Polityką Zdrowotną Sebastian Gonciarz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Reklama

Na fali tej dyskusji Okręgowa Rada Lekarska wystosowała pod koniec listopada apel do ministra Adama Niedzielskiego o wprowadzenie do ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty terminu “lekarka”. 

Mężczyzna to też pielęgniarka?

Chociaż w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty jedyną prawnie dopuszczalną formą jest ta męska, inaczej sytuacja wygląda w przypadku pielęgniarstwa i położnictwa. Ustawa regulująca te zawody dopuszcza stosowanie form męskich, czyli “pielęgniarz” czy “położny”. Mają więc one takie samo umocowanie prawne, jak formy żeńskie, które słyszymy o wiele częściej mówiąc o tych profesjach. 

Reklama

Bowiem określenie “pielęgniarka” bardzo mocno zakorzeniło się w świadomości społecznej, szczególnie w Polsce. Zdecydowana większość Polaków utożsamia osoby pracujące w tej branży z kobietami. Wynika to zarówno z uwarunkowań historycznych, jak i kulturowych. A język tylko ten stereotyp utrzymuje. 

I tak, jak w przypadku lekarzy, możemy mówić o dyskryminacji językowej (zarówno prawnej, ale też zwyczajowej), tak w przypadku pielęgniarstwa mamy do czynienia tylko z tą drugą. Zdaje się, że większości pielęgniarzy to jednak nie przeszkadza.

Reklama

Mało który mężczyzna decyduje się na pielęgniarstwo, więc jeśli już to robi, to znaczy, że ma jakiś pomysł na siebie. Dlatego też wydaje mi się, że bardziej ma znaczenie to, żeby wykonywać dobrą robotę, niż to, jak nas tytułują. Ja mam szczerze mówiąc zupełnie obojętne nastawienie i raczej mnie to bawi, że jestem mężczyzną w zawodzie, który z każdej strony, gdzie nie spojrzeć, jest kobietą - mówi Mateusz Sieradzan, ratownik medyczny i pielęgniarz medyczny, twórca profilu w mediach społecznościowych “Pan Pielęgniarka”.

 

Reklama

Jako mężczyzna w zawodzie osobiście nie mam problemu z formą żeńską wykonywanego zawodu - dodaje Patryk Korpal, Członek Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. 

Żeby być pielęgniarzem, trzeba mieć dystans

Według najnowszych danych GUS, w 2020 roku w Polsce mieszkało 300,5 tys. osób z prawem do wykonywania zawodu pielęgniarki lub pielęgniarza. Zaledwie 7,6 tys. z nich to byli mężczyźni. Liczba panów w tym zawodzie z roku na rok rośnie. Zmiana ta nie idzie jednak w tym samym tempie, co zmiana mentalności. 

Reklama

My (mężczyźni - red.) już od pierwszych dni studiów słyszymy, jak się mówi do nas “dziewczyneczki”, “koleżanki”, “studentki” czy “przyszłe pielęgniarski”. Jest to coś, do czego trzeba mieć po prostu bardzo duży dystans. Co prawda teraz to podejście trochę się zmienia, ale i tak trzeba się przygotować, że po studiach składki będzie się płacić w Naczelnej Izbie Pielęgniarek i Położnych, a nie Naczelnej Izbie Pielęgniarek, Pielęgniarzy i Położnych - tłumaczy Mateusz Sieradzan. 

Pomimo pewnych postępów, Polsce daleko jeszcze do myślenia o pielęgniarzach, jako o osobach wykonujących swój zawód tak samo, jak pielęgniarki. Natomiast w niektórych krajach nie jest to problemem. 

Reklama

Teraz, co prawda, coraz częściej pojawiamy się w świadomości społecznej, jako pielęgniarze, ale zasadniczo pielęgniarz i mężczyzna to dalej coś dziwnego dla Polaków. W Stanach na przykład nikogo to nie dziwi, bo wszyscy są przyzwyczajeni, że mężczyźni też wykonują ten zawód - wskazuje Mateusz Sieradzan.

Kwestia nazewnictwa, jak już wspomniano, nie jest jednak dla pielęgniarzy najważniejsza.

Wydaje mi się, że w naszym zawodzie jest bardzo dużo problemów znacznie poważniejszych, które wymagają natychmiastowych rozwiązań niż to, jak nazywani są pielęgniarze” - wyjaśnia Mateusz Sieradzan.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    piszę z pielęgniarstwa - niezalogowany 2024-07-23 22:04:56

    Odświeżam wątek. Chcę tylko napisać, że dziś pielęgniarstwo to nie tylko powołanie ale i świetne zarobki. Jeśli ktoś się obawia albo rezygnuje ze studiów pielęgniarskich to widocznie nie ma chęci być pielęgniarką czy pielęgniarzem. Niestety ale jeśli chcemy coś mieć w życiu to musimy być gotowi na ambitne zadania. Wiedza w zawodzie pielęgniarki to elementarna sprawa a jest co "ogarniać". Inaczej sprawa ma się jeśli chodzi o pisanie prac dyplomowych i to bez różnicy czy chodzi o licencjat czy pracę magisterską z pielęgniarstwa. Z autopsji wiem, że ten ostatni etap nauki jakim jest pisanie pracy, już wcale nie świadczy o tym czy ktoś nadaje się do zawodu pielęgniarki czy nie. Pisanie pracy licencjackiej czy pracy magisterskiej z pielęgniarstwa jest (wg mnie) dla osób, które chcą być "naukowcami" a nie praktykującymi pielęgniarkami, położnymi czy fizjoterapeutami. Pisanie pracy uczy jedynie posługiwania się aparatem naukowym i niczym więcej. A wiem co piszę, bo od 2010 roku wspieram studentów w pisaniu prac licencjackich, magisterskich i inżynierskich, dostarczając im profesjonalną pomoc na każdym etapie tworzenia. Już od ponad dekady specjalizuję się również w pracach dyplomowych z pielęgniarstwa, ratownictwa medycznego i fizjoterapii. A od 2016 roku jestem - nieskromnie napiszę - zupełną specjalistką. Działam w fantastycznym zespole, który ma fantastyczne opinie, bo nasze doświadczenie i zaangażowanie sprawiają, że tworzenie unikalnych wzorów prac licencjackich i magisterskich z pielęgniarstwa to sztuka, którą opanowaliśmy do perfekcji i jesteśmy w stanie pomóc każdemu i na każdym etapie pisania. Polecam www.magisterka-z-pielegniarstwa.pl

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości