Pandemia fake newsów nie omija medycyny. Jednym z najnowszych "fakemedów" jest potrzeba badania wyciągniętego z ciała pacjenta kleszcza, co jest niezgodne z ustawą o diagnostyce laboratoryjnej, ale również według większości lekarzy - niepotrzebne. Wiele firm żeruje jednak na niewiedzy ludzi, oferując płatne badania kleszczy czy sprzedając szybkie testy do zbadania kleszcza samemu w domu.
- Zakończyłam dyżur w Nocnej i Świątecznej Pomocy Lekarskiej prośbą o usunięcie kleszcza. Owad był poza zasięgiem pacjentki, rozumiem szukanie pomocy. Poprosiła o wydanie kleszcza do badania „bo w internecie piszą”. #fakemed jest silny w narodzie, potrzeba reakcji systemowych - pisze na twitterze Anna Bazydło, lekarka, rezydentka psychiatrii.
Badanie kleszczy w medycznym laboratorium diagnostycznym jest niezgodne z przepisami ustawy o diagnostyce laboratoryjnej. Zgodnie z nimi czynności medycyny laboratoryjnej obejmują "badania laboratoryjne materiału biologicznego, w szczególności analityczne, mikrobiologiczne, immunologiczne, genetyczne, cytomorfologiczne i toksykologiczne". Ustawa określa również precyzyjnie, czym jest materiał biologiczny:
"[...] komórki, tkanki, narządy lub ich części, wydzieliny, wydaliny, płyny ustrojowe pochodzące od człowieka pobrane dla celów profilaktycznych, diagnostycznych, leczniczych, sanitarno-epidemiologicznych i oceny zgodności tkankowej „in vitro”.
Kleszcz nie mieści się w tej definicji.
- Badanie kleszcza jest jedynie badaniem informacyjnym i nie ma żadnego znaczenia diagnostycznego i leczniczego. To, że kleszcz jest zakażony boreliozą nie oznacza, że doszło do zakażenia u pacjenta - wskazuje prof. Maciej Grzybek, biolog i parazytolog z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Reklama
Dodaje, że do zakażenia krętkami Borrelia potrzeba minimum 24h. Dlatego też zalecaną procedurą po każdym ukąszeniu jest obserwacja. Niepokojącymi objawami, które mogą świadczyć o zakażeniu, są: ból głowy, podwyższona ciepłota ciała czy zmiany skórne. Typowym znakiem zakażenia jest pojawienie się czerwonego rumienia w miejscu ukłucia, który jednak nie występuje zawsze.
W niektórych rejonach Polski badanie kleszczy nie miałoby również sensu, ponieważ odsetek kleszczy, które są zakażone krętkami Borrelia jest bardzo duży. Mówimy tutaj o takich województwach, jak mazowieckie, lubelskie, podkarpackie czy warmińsko-mazurskie, gdzie wskaźnik ten sięga nawet 60-70 proc. całej populacji kleszczy. Dla porównania średnia dla Polski to 10-15 proc.
Można uznać, że w przypadku tych 4 województw badanie kleszczy byłoby tym bardziej niepotrzebne, patrząc na wysoką liczbę zakażonych pajęczaków oraz fakt, że transmisja krętek Borrelia nie następuje zawsze przy ugryzieniu.
Pomimo tego, że ani nie ma takiej potrzeby, ani też podstawy prawnej, wiele prywatnych sieci laboratoriów, w tym tych dobrze znanych, takich jak ALAB czy Diagnostyka oferują badania kleszczy. Na polskim rynku funkcjonują również laboratoria, które zajmują się tylko badaniami kleszczy. Zachęcają oni pacjentów szybkim czasem diagnozy - do 24h oraz faktem, że nie musimy jechać do żadnej placówki, tylko możemy wysłać kleszcze do badania - pocztą.
Ceny takich badań zależą od wybranego pakietu. Zaczynają się od 127 zł, a dochodzą do nawet 450 zł. Nie są to małe kwoty za badanie, którego wynik tak naprawdę nie mówi nic o sytuacji pacjenta. Na co zresztą wskazują same laboratoria na swoich stronach.
Należy pamiętać, iż wykrycie w kleszczu materiału genetycznego danego drobnoustroju nie jest jednoznaczne z zachorowaniem ukąszonego człowieka na boreliozę. Ryzyko przeniesienia zarazków chorobotwórczych z kleszcza na żywiciela jest proporcjonalne do czasu ssania krwi. Ryzyko to jest stosunkowo niskie do 48 godzin od momentu przyczepienia się kleszcza, a bardzo wysokie po 72 godzinach - czytamy na stronie ALAB-u.
Reklama
Alternatywą do badania w laboratorium jest szybki test do zrobienia w domu. Jest to test kasetkowy, który w swoim mechanizmie bardzo przypomina szybkie testy na COVID. Najpierw należy umieścić kleszcza w próbówce i dodać odczynnik. Potem rozgnieść kleszcza drewnianym patyczkiem aż do odbarwienia płynu. Następnie pipetą pobrać uzyskany płyn, nanieść 3 krople na kasetkę i poczekać 10 minut na wynik. Jak podaje producent "Test w ponad 95% skutecznie wykrywa krętki boreliozy u kleszcza". Jego koszt to 34,99 zł. Do tego musimy doliczyć 19 zł za przesyłkę, czyli razem wychodzi 53,99 zł. Nie jest to tak duża kwota jak w przypadku badania laboratoryjnego kleszcza, ale dalej można podważać sens inwestowania pieniędzy w taki test.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych prezentuje opracowanie przez Komisję ds. parazytologii medycznej oraz Zespół ds. mikrobiologii medycznej wspólne stanowisko w sprawie badania kleszczy na obecność patogenów chorób transmisyjnych w medycznych laboratoriach diagnostycznych. Komisja ds. parazytologii medycznej oraz Zespół ds. mikrobiologii medycznej wyrażają negatywną opinię na temat wykonywania badań kleszczy na obecność patogenów chorób transmisyjnych (wirusów, bakterii, pasożytów) w medycznych laboratoriach diagnostycznych.
Co teraz Pani Prezes z tymi diagnostami, którzy mimo takiego stanowiska nadal będą wykonywać badania kleszcza? Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej może coś poradzi. Od 2014 roku są na stronie www Rekomendacje KIDL dotyczące Diagnostyki laboratoryjnej chorób odkleszczowych, a mimo to proceder trwa.
Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych prezentuje opracowanie przez Komisję ds. parazytologii medycznej oraz Zespół ds. mikrobiologii medycznej wspólne stanowisko w sprawie badania kleszczy na obecność patogenów chorób transmisyjnych w medycznych laboratoriach diagnostycznych. Komisja ds. parazytologii medycznej oraz Zespół ds. mikrobiologii medycznej wyrażają negatywną opinię na temat wykonywania badań kleszczy na obecność patogenów chorób transmisyjnych (wirusów, bakterii, pasożytów) w medycznych laboratoriach diagnostycznych.
Co teraz Pani Prezes z tymi diagnostami, którzy mimo takiego stanowiska nadal będą wykonywać badania kleszcza? Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej może coś poradzi. Od 2014 roku są na stronie www Rekomendacje KIDL dotyczące Diagnostyki laboratoryjnej chorób odkleszczowych, a mimo to proceder trwa.