Reklama

Jolanta Sobierańska-Grenda dla PolitykaZdrowotna.com o zmianach w MZ i zdrowiu publicznym: „To nie kwestia jednego ministra”

Czy rekonstrukcja rządu oznacza zmiany w Ministerstwie Zdrowia i czy zagrozi to kluczowym reformom? Jolanta Sobierańska-Grenda w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com nie unika odpowiedzi: - Jeżeli do takich zmian personalnych dojdzie, to z mojego punktu widzenia nie zmienia to kierunku, w którym powinien rozwijać się system ochrony zdrowia. Koncepcja reform to nie autorski projekt jednego ministra. W rozmowie wybrzmiewają także inne spory regulacyjne ostatnich miesięcy: od projektu ustawy nikotynowej UD213, przez politykę alkoholową, po kontrowersyjny projekt „lex szarlatan”. A w tle wciąż brak spójnej polityki zdrowia publicznego.

Rekonstrukcja rządu a stabilność reform. „Jestem przygotowana na różne scenariusze”

Mocnym wątkiem rozmowy PolitykaZdrowotna.com z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą było pytanie o możliwą rekonstrukcję rządu i jej wpływ na kierownictwo resortu zdrowia minister zdrowia. Ministra Sobierańska-Grenda nie unikała odpowiedzi, ale wyraźnie oddzieliła kwestie polityczne od funkcjonowania systemu.

Zaakcentowała, że decyzje personalne są poza jej wpływem:

Decyzje w tym zakresie zawsze należą do premiera, dlatego - jak każdy członek Rady Ministrów - jestem przygotowana na różne scenariusze.

Reklama

Następnie zdystansowała się od narracji o zagrożeniu dla własnej pozycji:

Nie postrzegam tego w kategoriach osobistego ryzyka, lecz jako naturalny element funkcjonowania systemu politycznego i odpowiedzialności rządu za realizację swoich celów.

Przypomnijmy, że niedawno PiS złożył wniosek o wotum nieufności wobec ministry zdrowia:

Pojawiły się też nieoficjalne doniesienia, jakoby wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego miał zastąpić Piotr Nowicki.

W dalszej części rozmowy z PolitykaZdrowotna.com mocno wybrzmiała teza o ciągłości działania państwa niezależnie od zmian personalnych:

Reklama

Praca w resorcie zdrowia to proces ciągły, który nie opiera się na pracy jednego ministra, ale na współpracy szerokiego grona - wiceministrów, urzędników oraz specjalistów z różnych dziedzin.

Minister podkreśliła także odporność systemu na polityczne spekulacje:

Te procesy nie mogą być i nie są uzależnione od spekulacji medialnych i są prowadzone w sposób stabilny oraz konsekwentny.

Reforma systemu ochrony zdrowia. „Nie korekty, lecz głęboka przebudowa”

W kolejnym pytaniu rozmowa zeszła na kierunek zmian w ochronie zdrowia – szczególnie w kontekście ewentualnych zmian w rządzie.

Reklama

Minister rozpoczęła od podkreślenia, że reformy ochrony zdrowia nie są projektem jednej osoby:

Koncepcja reform to nie autorski projekt jednego ministra - to efekt wsłuchiwania się i analiz realnych potrzeb pacjentów oraz wyzwań demograficznych i organizacyjnych, przed którymi stoi państwo.

Następnie bardzo wyraźnie zarysowała skalę potrzebnych zmian:

Oczywiste jest dla mnie to, że obecny model wymaga nie korekt, lecz głębokiej przebudowy, która obejmie zarówno strukturę szpitali i ich profilowanie, lepszą koordynację leczenia, jak i bardziej efektywne wykorzystanie kadr.

Reklama

Ostatnie głośne i kontrowersyjne zapowiadane ograniczenia finansowania można więc rozumieć jako część projektu restrukturyzacji sytstemu opieki zdrowotnej. 

Padło też ważne zastrzeżenie dotyczące charakteru procesu reform:

To złożony proces, który nie rozstrzyga się podczas jednego spotkania ani jedną decyzją - wymaga czasu, konsekwencji oraz często trudnych rozmów z różnymi środowiskami.

I kluczowa deklaracja kontynuacji:

Najważniejsze jest to, że zmiany się rozpoczęły i muszą być konsekwentnie kontynuowane, aby przynieść realne i trwałe efekty dla pacjentów.

Reklama

W kontekście ww. stanowiska minister zdrowia w kwestii reform ochrony zdrowia warto przypomnieć, że nie mamy w kraju spójnej polityki zdrowia publicznego. 

Dostępne dane nie były skutecznie wykorzystywane do działań profilaktycznych i decyzji strategicznych, co przekłada się m.in. na brak konsekwentnej polityki alkoholowej i antynikotynowej.

Narodowy Program Zdrowia, kluczowy dokument w tym obszarze, napotykał opóźnienia i nie trafił na czas do Rady Ministrów. Wskazywano, że przyczyną były zarówno zmiany kadrowe w resorcie zdrowia, jak i brak stabilnego finansowania. Obowiązujący program miał zostać przedłużony, co w praktyce oznaczało odsunięcie w czasie nowej strategii zdrowia publicznego.

Reklama

Czy Prezydent podpisze projekt ustawy nikotynowej UD213? Minister: „Liczymy, że projekt uzyska podpis”

Mocnym wątkiem rozmowy PolitykaZdrowotna.com z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą była przyszłość projektu UD213, który w praktyce eliminuje z rynku saszetki nikotynowe. W pytaniu zwrócono uwagę na polityczny kontekst – fakt, że z tego typu produktów korzysta również Prezydent, co może rodzić realne ryzyko weta.

Przypomnijmy, że 10 marca Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (UD213), kierując go do dalszych prac parlamentarnych. Nowelizacja zakłada daleko idące zmiany na rynku produktów nikotynowych.

Reklama

Na pytanie PolitykaZdrowsotna.com: projekt UD213 w praktyce eliminuje z rynku kategorię saszetek nikotynowych, z których – jak wiadomo – korzysta również Prezydent. Czy w związku z tym nie obawiacie się Państwo ewentualnego weta ze strony głowy państwa? Czy prowadzone są już rozmowy z Kancelarią Prezydenta na temat dalszych losów tego projektu? Jeśli tak, to jak one wyglądają -minister zdrowia zaznaczyła: 

Prace nad projektem prowadziliśmy zgodnie z regulaminem Rady Ministrów i obowiązującymi przepisami.

Reklama

Dopiero w dalszej części odniosła się do samej relacji z Kancelarią Prezydenta, podkreślając brak bezpośrednich konsultacji:

Nie prowadziliśmy odrębnych rozmów z Kancelarią Prezydenta, koncentrując się na standardowej ścieżce rządowej i uzgodnieniach w ramach Rady Ministrów.

Minister jednocześnie nadała sprawie wyraźny wymiar ponadpolityczny, wskazując na nadrzędność zdrowia publicznego:

W mojej ocenie zdrowie Polaków i działania profilaktyczne powinny być traktowane jako wspólny priorytet, niezależny od sporów politycznych.

Reklama

Na koniec tej odpowiedzi padła jednoznaczna deklaracja dotycząca dalszych losów projektu:

Liczymy, że projekt uzyska podpis Prezydenta.

Projekt UD213 i konsultacje. „To najlepszy dowód na skuteczność dialogu”

W rozmowie wrócił temat licznych uwag do projektu UD213 i zarzutów o formalny charakter odpowiedzi.

Minister najpierw szczegółowo opisała proces konsultacyjny:

Dialog nad projektem był wieloetapowy - obejmował zarówno konsultacje społeczne, jak i uzgodnienia międzyresortowe.

Podkreśliła również rolę instytucji rządowych:

Projekt był przedmiotem prac w ramach Stałego Komitetu Rady Ministrów oraz Rady Ministrów – wszystkie resorty miały więc możliwość zgłaszania uwag, by wypracować wspólne stanowisko.

Reklama

Wskazała także na skalę zgłoszeń:

W procesie konsultacji wpłynęło bardzo dużo opinii i postulatów, od różnych interesariuszy.

I ich charakter:

W wielu przypadkach dotyczyły one zbieżnych lub powtarzających się kwestii.

Najważniejszym argumentem była jednak końcowa decyzja rządu:

Udało nam się wypracować finalny kształt dokumentu, który zyskał jednogłośne poparcie Rady Ministrów.

Minister podsumowała to jednoznacznie:

I to jest najlepszy dowód na skuteczność dialogu.

Handel nikotyną w internecie. „To kompetencja Inspekcji Handlowej”

Wątek sprzedaży internetowej produktów nikotynowych został przedstawiony jako problem wymagający współpracy instytucji, ale niekoniecznie nowych kompetencji dla resortu zdrowia.

Minister jasno wskazała właściwość instytucjonalną:

Kwestia handlu produktami nikotynowymi w Internecie to złożony obszar, ale z formalnego punktu widzenia pozostaje on przede wszystkim w gestii Inspekcji Handlowej.

Dodała również rolę innych resortów w konsultacjach:

W ramach prac rządu Ministerstwo Cyfryzacji dokładnie tak samo jak każdy inny resort brało udział w konsultacjach i uzgodnieniach międzyresortowych, ale w ramach posiadanych kompetencji.

Polityka alkoholowa i reklama. „Nie konkurujemy, tylko się uzupełniamy”

PolitykaZdrowotna.com zwróciła uwagę na chaos legislacyjny wokół reklamy alkoholu i brak jednego projektu rządowego. Minister odpowiedziała, podkreślając wspólny kierunek działań:

Podejście Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie jest jednoznaczne – wspieramy wszystkie działania profilaktyczne, które realnie poprawiają zdrowie publiczne i ograniczają spożycie alkoholu.

Doprecyzowała, że chodzi zarówno o dostępność, jak i promocję:

Mówimy tu zarówno o dostępności, jak i o promocji alkoholu, bo te dwa elementy mają bezpośredni wpływ na poziom konsumpcji.

Minister odniosła się także do rozproszenia inicjatyw legislacyjnych:

Fakt, że równolegle pojawiają się projekty poselskie w tym obszarze, pokazuje, że istnieje szeroka zgoda co do potrzeby działania.

I podkreśliła brak konfliktu między nimi:

Te propozycje w dużej mierze są ze sobą zbieżne - nie konkurujemy ze sobą, tylko uzupełniamy się w dążeniu do jednego celu: zwiększania ochrony zdrowia publicznego.

„Lex szarlatan”. „Nie ograniczamy wolności słowa”

Na końcu rozmowy pojawił się jeden z najbardziej kontrowersyjnych projektów legislacyjnych – tzw. „lex szarlatan”.

Minister rozpoczęła od podkreślenia skali konsultacji:

Został on poddany wyjątkowo szerokim konsultacjom – trafił do ponad 120 instytucji i organizacji.

Zwróciła uwagę na otwartość procesu:

Swoje uwagi mógł zgłosić każdy zainteresowany, w tym eksperci, środowiska medyczne, organizacje pacjenckie i przedstawiciele różnych branż.

Wskazała także skalę reakcji:

W efekcie wpłynęło około 4 tysięcy uwag, które zostały szczegółowo przeanalizowane.

I ich wpływ na projekt:

Część z nich uwzględniono i przełożyła się na konkretne zmiany w finalnym kształcie projektu.

Minister wyraźnie odniosła się do obaw o nadmierną ingerencję państwa:

Projekt nie ogranicza swobody debaty czy działalności edukacyjnej jako takiej.

Doprecyzowała granicę regulacji:

Nie dotyczy też wyrażania opinii czy prowadzenia dyskusji o zdrowiu.

Jednocześnie jasno wskazała, co jest celem ustawy:

Dotyczy natomiast sytuacji, w których osoby szukające porady medycznej są wprowadzane w błąd – płacą za przedstawienie im nieskutecznych metod jako realnej możliwości leczenia.

I zakończyła mocną deklaracją:

Naszym celem nie jest ograniczanie wolności słowa. Chcemy skutecznie przeciwdziałać sytuacjom, które realnie zagrażają zdrowiu i życiu pacjentów oraz podważają zaufanie do medycyny opartej na dowodach, a w szerszym ujęciu do systemu ochrony zdrowia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2026 06:30
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Hilary - niezalogowany 2026-04-11 12:42:36

    Konieczny jest rozdział od prywatnych usług zdrowotnych. Z budżetu powinna być finansowana wyłącznie publiczna służba zdrowia, a lekarze powinni pracować albo wylącznie prywatnie, albo tylko w publicznych placówkach, a nie I tu i tam. Lekarz wykształcony na koszt państwa powinien obligatoryjnie odpracować określony czas w publicznej sł.zdr. Bardzo wielu lekarzy nie leczy żadnych pacjentów, zajmując stanowiska n.p. administracyjne lub pełniąc rozmaite funkcje nadzorcze, i inne, nie wymagające lekarskiej wiedzy i umiejętności. Nie istnieje odpowiedzialność za błędy, błędy diagnostyczne, brak działania lub dzialanie niezgodne ze sztuką lekarską, co oznacza, że płacimy złym lekarzom tak samo jak dobrym. Nie powinno się płacić za tytuł lekarza, tylko za jego pracę. Naprawa skutków złego leczenia generuje także ogromne koszty ludzkie , społeczne i finansowe, których winowajca nigdy nie ponosi. Środowisko medyczne samo się nigdy nie oczyści, ponieważ obowiązuje tam zasada skrajnej lojalnosci zawodowej, jak omerta w mafii. Należałoby egzekwować odpowiedzialność i wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności zawodowej, jak w innych branżach. Wówczas partacze zostaliby szybko wyłuskani.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości