„Misją Szpitala Wolskiego w Warszawie jest ratowanie ludzkiego życia i przywracanie zdrowia oraz niesienie ulgi w cierpieniu poprzez zapewnienie świadczeń zdrowotnych na jak najwyższym poziomie” – można przeczytać na jego stronie internetowej w zakładce polityka jakości. Okazuje się, że nie jest to pusty slogan o czym przekonałam się na własnej skórze. Po kilkudniowym pobycie mój obraz polskiego szpitala uległ diametralnej zmianie i to na lepsze
Okiem pacjenta
Od wielu lat nie miałam bezpośredniego kontaktu ze szpitalną służbą zdrowia w naszym kraju. Niestety, kilka tygodni temu zostałam odwieziona karetką do szpitala Wolskiego w Warszawie. Na SOR-ze długie oczekiwanie, ale wciągu 6 godzin coś się działo: zbadano brzuch, założono wenflon, zrobiono USG, a potem TK czyli tomografię komputerową z kontrastem. Po ostatnim badaniu, przyszedł chirurg dr. P.O. i wydal wyrok; trzeba operować bo to ostre zapalenie uchyłka jelita grubego. Ja, silna psychicznie kobieta nie chorująca przewlekle na żadne choroby, rozpłakałam się i już nie zasnęłam do rana. Piszę o tym otwarcie bo chociaż jestem psychologiem to przede wszystkim człowiekiem. A emocje dopadają każdego.
Przy porannym obchodzie lekarz prowadzący i ordynator stwierdzili, że organizm reaguje na całonocne leczenie i nie jest konieczna operacja. Odetchnęłam z ulgą. Ale to nie koniec mojej szpitalnej opowieści. Codziennie podawano około 8 rożnych kroplówek i do tego żywienie dożylne. W czasie kolejnego obchodu lekarz prowadzący, wspomniany wcześniej dr. P.O. pogłaskał mnie po bardzo sinej, (po wielu pobraniach krwi) dłoni. To był tak miły gest, że zaczęłam czuć się dużo lepiej. Nie ma żadnej przesady w tym stwierdzeniu, bowiem nasza psyche działa z somą bardzo ściśle (zwiększa poziom neuroprzekaźników na działanie nootropowe oraz reguluje funkcjonowanie układu nerwowego dzięki czemu poprawia samopoczucie).
Potem, dotarło do mnie, że lekarz prawdopodobnie sprawdzał temperaturę mojej zasiniałej dłoni.
Jestem pełna podziwu wszystkim lekarzom na oddziale chirurgii, pielęgniarkom, pielęgniarzom i paniom salowym. Mój obraz polskiego szpitala był skrzywiony, mea culpa.
Z troską i zainteresowaniem stanem zdrowia pacjenta/pacjentów byłam mile zaskoczona. Pielęgniarki przychodziły całą noc zmieniając kroplówki i podając to to co zalecili lekarze. Dobrze przygotowane do zawodu, uśmiechnięte czasem dowcipkujące, szczególnie te młode.
I tak naprawdę nie wiem czy trafiłam do specjalnie dobrze zorganizowanego oddziału czy tak jest w innych oddziałach.
Tym samym pragnę podziękować WSZYSTKIM pracownikom tego oddziału.
Po tym co słyszę w mediach i od znajomych, pragnę skomentować i skorygować opinię o lekarzach, chirurgach i pracownikach medycznych.
Zofia Graczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze