Reklama

Edukacja zdrowotna w Polsce. Onkolodzy i kardiolodzy mówią "tak", katoliccy lekarze – "nie"

Edukacja zdrowotna, która pojawiła się w szkołach we wrześniu 2025 roku, wzbudza ogromne emocje. Część środowiska medycznego widzi w niej szansę na zdrowsze pokolenie i skuteczniejszą profilaktykę. Inni lekarze ostrzegają, że projekt w obecnym kształcie zagraża wartościom rodzinnym i ingeruje w wychowanie dzieci.

Czym właściwie jest edukacja zdrowotna?

Nowy przedmiot ma zastąpić „Wychowanie do życia w rodzinie”. Jego zakres jest szeroki: zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, higiena, profilaktyka chorób, zdrowie psychiczne, ale także seksualność, dojrzewanie, relacje czy korzystanie z systemu ochrony zdrowia. To także nauka o prawach pacjenta, o przeciwdziałaniu uzależnieniom, o rozpoznawaniu dezinformacji medycznej i o tym, jak dbać o bezpieczeństwo w internecie. Początkowo zakładano, że edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa, ale po burzliwej dyskusji zapowiedziano, że uczniowie będą mogli z niej zrezygnować.

Kto popiera edukację zdrowotną?

Najgłośniej w ostatnich miesiącach wsparcie zadeklarowali onkolodzy i kardiolodzy. Polskie Towarzystwo Onkologiczne i Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wydały wspólne stanowisko, w którym podkreśliły, że to „strategiczna inwestycja w zdrowie publiczne”. Dokument podpisali prof. Piotr Rutkowski i prof. Robert J. Gil, którzy wyraźnie zaznaczyli, że nawyki kształtowane w dzieciństwie mają ogromny wpływ na zachorowalność w dorosłości, a edukacja zdrowotna może stać się jednym z najskuteczniejszych narzędzi profilaktyki nowotworów i chorób układu krążenia.

Reklama

Podobnego zdania są eksperci z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Dr hab. Łukasz Rypicz przekonuje, że zajęcia powinny być obowiązkowe, a nawet przedszkolaki powinny być objęte specjalnym programem uczącym zdrowych nawyków.

Za przedmiotem opowiedziała się także Naczelna Rada Lekarska. Jej członkowie podkreślają, że zdrowie dzieci nie może być traktowane jak opcja, a wycofanie się z obowiązkowości to krok wstecz. NRL domaga się, by w ramach edukacji zdrowotnej poruszano m.in. tematykę szczepień, higieny, profilaktyki uzależnień, zdrowia psychicznego czy chorób przewlekłych.

Reklama

Poparcie wyraziły również organizacje pacjenckie. Onkofundacja Alivia uznała edukację zdrowotną za realną szansę na poprawę zdrowia kolejnych pokoleń. Do zwolenników należy także lekarz Bartosz Fiałek, znany z działalności edukacyjnej w internecie, który od lat powtarza, że Polakom brakuje podstawowej wiedzy o profilaktyce i zdrowym stylu życia.

Także minister edukacji Barbara Nowacka otwarcie mówi, iż edukacja zdrowotna jest „szalenie potrzebna polskiej młodzieży”, a rzetelna wiedza o zdrowiu nie powinna być przedmiotem politycznych czy ideologicznych sporów.

Reklama

Kto sprzeciwia się edukacji zdrowotnej?

Są jednak środowiska, które patrzą na nowy przedmiot krytycznie. Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, a wraz z nim katolickie stowarzyszenia pielęgniarek, położnych, diagnostów laboratoryjnych i farmaceutów, wydały obszerne stanowisko, w którym ostrzegają, że edukacja zdrowotna w proponowanym kształcie zawiera elementy liberalnej edukacji seksualnej. W ich opinii takie podejście oderwane jest od wartości rodzinnych i może prowadzić do promowania postaw konsumpcyjnych.

Pod dokumentem podpisali się m.in. prof. Bogdan Chazan, znany ginekolog i położnik, Elżbieta Kortyczko, neonatolog i pediatra, oraz dr Grażyna Rybak, pediatra. W ich ocenie treści o seksualności nie powinny być przedstawiane w szkole w sposób neutralny światopoglądowo, bo naruszają prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Reklama

Przeciwnicy podkreślają też, że obowiązkowy charakter przedmiotu byłby zamachem na wolność rodziców, którzy powinni decydować, czego uczą się ich dzieci w obszarze wartości moralnych i etycznych.

O co tak naprawdę chodzi w tym sporze?

W gruncie rzeczy wszyscy zgadzają się co do jednego – zdrowie dzieci i młodzieży jest kluczowe. Różnice dotyczą sposobu i treści. Jedna część środowiska medycznego uważa, że bez rzetelnej, obowiązkowej edukacji zdrowotnej nie poprawimy wskaźników zdrowotnych Polaków, nie zmniejszymy liczby zachorowań na raka czy choroby serca i nie nauczymy młodzieży, jak unikać uzależnień. Druga część ostrzega, że edukacja zdrowotna w proponowanym kształcie zbyt mocno ingeruje w sferę wartości, a zwłaszcza w kwestie seksualności, i że to rodzice powinni mieć decydujący głos.

Reklama

Edukacja zdrowotna jeszcze nie weszła do szkół, a już wywołała gorący spór. Po jednej stronie stoją onkolodzy, kardiolodzy, część środowiska akademickiego, Naczelna Rada Lekarska i organizacje pacjenckie, które mówią jasno: to inwestycja w zdrowie społeczeństwa. Po drugiej stronie – środowiska katolickich lekarzy, pielęgniarek i diagnostów, które ostrzegają, że nowy przedmiot może podważyć rolę rodziców i promować obce im wartości. Kto ostatecznie wygra tę dyskusję? Na razie wiadomo tylko tyle, że edukacja zdrowotna ma być fakultatywna, ale debata wokół niej z pewnością jeszcze długo nie ucichnie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/09/2025 11:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości