Reklama

Domowa wentylacja mechaniczna. Co dalej z wyceną?

Polityka Zdrowotna
17/01/2022 10:41

Ostatnie propozycje nowych taryf, m.in. świadczeń wentylacji mechanicznej w warunkach domowych, budzą wiele kontrowersji. Propozycje obniżek stawek, które i tak od kilku lat stały w miejscu, dodatkowo w sytuacji galopującej inflacji i rosnących kosztów pracy, faktycznie mogą zastanawiać. Rozmawiano o nich m.in. na posiedzeniu połączonych komisji sejmowych. 

Chodzi o opublikowany na początku listopada ub. roku przez AOTMiT raport ws. ustalenia taryfy świadczeń z zakresu długoterminowej opieki domowej dla pacjentów wentylowanych mechanicznie.AOTMiT wyjaśnia, że proponowane projekty taryf wraz z późniejszym aneksem opierają się o wyniki analizy kosztów, która wskazuje na "spadek wartości świadczenia dla pacjentów wentylowanych mechanicznie powyżej 16 h na dobę - o 19 proc., w przypadku świadczeń dla pacjentów wentylowanych w przedziale 8-16 h – o 26 proc. oraz w przypadku świadczeń dla pacjentów wentylowanych poniżej 8 h - o 62 proc. Co istotne obecne stawki nie były zmieniane od 2016 r.

 

Reklama

Co z faktycznymi kosztami świadczeń?

Taka propozycja wzbudziła ostry protest świadczeniodawców, którzy realizują świadczenia domowej wentylacji mechanicznej. Według Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM), stanowisko Rady ds. Taryfikacji AOTMiT oraz raport, na którym jest ono oparte, są "nierzetelne i niewiarygodne" i brak w raporcie "merytorycznej analizy danych kosztowych" pozyskanych od świadczeniodawców. 

Przedstawiciele związku próbowali spotkać się z przedstawicielami AOTMiT oraz ministerstwa zdrowia w tej sprawie, jednak bezskutecznie. Nawet tak dramatyczny z ich strony krok, jak czasowe wstrzymanie przez nich przyjęć nowych pacjentów pod koniec ubiegłego roku, nie przełożył się jak dotąd na rozmowy z resortem.

Reklama

 

Alternatywny raport

Związek postanowił więc skonfrontować raport AOTMiT z własnymi - urealnionymi ich zdaniem – wyliczeniami. Zlecił przygotowanie raportu z propozycją wycen dla świadczeń nieinwazyjnej domowej wentylacji mechanicznej w oparciu o dane od świadczeniodawców wykorzystywane w Standardzie Rachunku Kosztów, które świadczeniodawcy przekazali wcześniej do AOTMiT. Te same dane dały jednak zupełnie różne efekty końcowe, a rozbieżności co do stawek są znaczące. Analitycy wskazali w raporcie dla OZŚWM, że taryfa dla analizowanych procedur powinna wyglądać następująco:

Reklama

 

- dla procedury obejmującej pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie powyżej 16 godz. na dobę jest o 43 proc. wyższa od aktualnie obowiązującej stawki NFZ oraz aż o 111 proc. wyższa od nowej propozycji AOTMiT,

- dla procedury obejmującej pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie w przedziale 8-16 godz. na dobę jest o 23 proc. wyższa od aktualnie obowiązującej stawki NFZ, natomiast aż o 115 proc. wyższa od propozycji AOTMiT,

- dla procedury obejmującej pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie poniżej 8 godzin na dobę jest o 22 proc. niższa od aktualnie rekomendowanej stawki NFZ, a jednocześnie aż o 254 proc. wyższa od tej, jaką rekomenduje AOTMiT w swoim raporcie.

Reklama

I to wszystko oparte na tych samych danych. 

 

Szok i niedowierzanie

Jak mówi Robert Suchanke, prezes Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM) powodem zlecenia niezależnego raportu był "szok" wywołany propozycją nowych stawek od AOTMiT.

- Wiedzieliśmy, że coś się nie zgadza, ale żeby mieć argument w ręku, aby można było pokazać, że coś jest nie tak, zleciliśmy własną wycenę i wyszło "trochę" inaczej - wyjaśnia R. Suchanke.

Dodaje, że zlecony raport bazował na danych za rok 2020, a biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w 2021 r., czyli galopującą inflację i rosnące wynagrodzenia oraz inne koszty świadczeniodawców, to są oni jeszcze bardziej "do tyłu" o co najmniej kilkanaście procent.

Reklama

- Na co dzień mierzymy się z problemami z personelem, z rosnącymi wynagrodzeniami, które nie my wywołaliśmy. Wycena proponowana przez AOTMiT praktycznie spowodowałaby zatrzymanie przyjęć nowych pacjentów, a nie wiadomo, co mielibyśmy zrobić z pacjentami, którzy już są pod naszą opieką - mówi R. Suchanke.

Jak dodaje, apele do prezesa Agencji o spotkanie i wyjaśnienie metodologii wyliczenia nowych stawek nie przyniosły efektu. 

 

Te same dane, inne efekty

Piotr Magdziarz z firmy Formedis, która przygotowała raport dla OZŚWM wyjaśnia skąd rozbieżności w propozycjach wycen. 

Reklama

- AOTMiT, mimo, że posiadał dane od świadczeniodawców, a zasadą teoretycznie jest, że wyceniają świadczenia na podstawie rzeczywistych poniesionych kosztów, to po tym, jak wycenił te koszty, arbitralnie stwierdził, że są one zbyt duże i że policzy je inaczej - stwierdza w rozmowie z Polityką Zdrowotną Piotr Magdziarz.

Jak wyjaśnia różne propozycje wycen wynikają m.in z różnic w przyjętych godzinowych stawkach za pracę lekarzy, bo AOTMiT sięgnął po stawki lekarzy w oddziałach i poradniach szpitalnych. Tymczasem te znacznie różnią się od stawek komercyjnych dla anestezjologów poza szpitalem, dodatkowo w godzinach popołudniowych i w ramach wizyt domowych, gdzie trzeba jeszcze do pacjenta dojechać. 

Reklama

- Druga kwestia, to zupełne pominięcie przez AOTMiT pozostałych kosztów, np. faktycznych kosztów zarządu i innych, jakie generują świadczeniodawcy, pośrednio związanych z prowadzoną działalnością - mówi Piotr Magdziarz.

Jak wskazuje, oba raporty bazowały na podobnych danych od świadczeniodawców, danych wykorzystywanych w Standardzie Rachunku Kosztów. Jednak AOTMiT w kilku pozycjach przyjął arbitralnie pewne wartości.

Raport na zlecenie związku zawiera też wyliczenia skutków finansowych dla NFZ w przypadku, gdy pacjenci korzystający obecnie z wentylacji w warunkach domowych mieliby mieć te świadczenia realizowane w warunkach szpitalnych. Wtedy całość miałaby miejsce na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii – czyli jednym z najbardziej kosztochłonnych. Do takiej sytuacji może dojść, gdy nowa wycena AOTMiT wejdzie w życie, bo świadczeniodawcy realizujący dotychczas wentylację domową, zrezygnują z prowadzenia tej działalności.

Reklama

- Chodzi o pół miliarda złotych. Te koszty byłyby olbrzymie dla NFZ - mówi Piotr Magdziarz z Formedis i dodaje, że oprócz kosztów trzeba też brać po uwagę jakość życia pacjentów, a także obecną sytuację pandemiczną i brak miejsc na oddziałach anestezjologicznych.

 

Ministerstwo broni wycen AOTMiT

Nasza redakcja zwróciła się też do AOTMiT jeszcze w grudniu z pytaniami dotyczącymi propozycji nowych taryf, jednak do tej pory odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Z kolei do pewnej konfrontacji stanowisk dotyczących nowej wyceny doszło w ostatnią środę na posiedzeniu połączonych trzech komisji sejmowych: zdrowia, polityki społecznej i rodziny oraz polityki senioralnej, poświęconym sytuacji opieki długoterminowej. Jednym w wątków były właśnie proponowane w ostatnich miesiącach wyceny świadczeń w opiece długoterminowej, a konkretnie obniżka wycen w DWM.

Reklama

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski bronił propozycji obniżki tych wycen. Według niego w 2016 r. wprowadzono za wysokie wyceny w tym zakresie.

- Jest faktem, że wtedy Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dokonała wyceny. Jednak nie było konsensusu, nie było zgody Agencji na wprowadzenie wyceny przyjętej przez Ministerstwo Zdrowia. Została przyjęta faktycznie przez Ministerstwo Zdrowia bez zgody Agencji - wyjaśniał wiceminister.

Ostatecznie nawet przeprosił za ... zbyt wysoką wycenę w ostatnich latach.  - Przepraszamy, że tak długi okres czasu ta wycena była mocno zawyżona. Na pewno część osób w tym zakresie, część podmiotów leczniczych zarobiło dużo środków finansowych - stwierdził Maciej Miłkowski.

Reklama

Jak dodał, resort zdrowia zdaje sobie sprawę, że „część procedur, świadczeń medycznych jest wyceniona za wysoko”. 

- To jest faktycznie duży błąd, bo wtedy po prostu nie jesteśmy w stanie wszystkim podmiotom dobrze wycenić procedur - mówił wiceszef resortu zdrowia.

Robert Suchanke, prezes OZŚWM, który również brał zdalnie udział w posiedzeniu komisji, nie zgodził się ze słowami wiceministra.

- Nie wiedzieć czemu ogranicza się nam wyceny. Nie zgadzam się z tym, co pan minister powiedział, że ta wycena była przeszacowana - stwierdził Robert Suchanke.

Chciał też, aby ministerstwo wytłumaczyło, dlaczego - jak twierdził - plany rzeczowo-finansowe NFZ na kolejny rok „nie uwzględniają pacjentów aktualnie objętych opieką”. 

- Od początku roku jesteśmy skazani na nadwykonania i 30 proc. naszych pacjentów jest niefinansowanych - zwracał uwagę.

Wiceminister Maciej Miłkowski, odnosząc się do tych słów stwierdził, że świadczenia domowej wentylacji mechanicznej zaczęły się zaskakująco mocno rozwijać 5 lat temu po określeniu wycen tych świadczeń. - Zaczynały się rozwijać nadwykonania po 500, a nawet i 1000 proc. w niektórych podmiotach leczniczych - mówił.

 

Spotkanie ostatniej szansy

Prezes Robert Suchanke przekonywał natomiast, że nowa wycena proponowana przez AOTMiT została wyliczona niewłaściwie, m.in. dlatego, że oparto ją o dane szpitalne. Argumentował, że zamówiony przez związek w niezależnej firmie raport pokazuje realne koszty i uwzględnia je. Dopominał się o spotkanie z przedstawicielami ministerstwa, aby móc pokazać te wyliczenia.

M. Miłkowski zadeklarował, że do takiego spotkania dojdzie, a jednocześnie podkreślał, że świadczenia zostały wycenione przez AOTMiT "według realnych kosztów", a "wyceny czekają na wprowadzenie przez Narodowy Fundusz Zdrowia". Ponadto ocenił, że "są źle określone wskazania kwalifikacyjne pacjentów, u których mają być wykonane świadczenia". Pytanie, czy realne koszty uwzględniły także długofalowo radykalny skok inflacji, kosztów pracy, cen energii oraz paliw.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości