Oddziały wojewódzkie NFZ odwołują szereg konkursów na świadczenie usług stomatologicznych, ze względu na brak lub znikomą liczbę zgłoszeń. Nie ma chętnych, aby realizować kontrakty. Wyceny są tak niskie, że gabinety nie chcą leczyć w ramach publicznego systemu. Wolą przyjmować prywatnie.
Śląski oddział NFZ ogłosił konkurs na usługi stomatologiczne. Niestety bez skutku, gdyż albo nie pojawił się żaden chętny, albo tylko jeden, co zmusiło płatnika do odwołania konkursu.
Nie udało się zatem rozstrzygnąć konkursów, które dotyczyły:
Płatnik liczył, że podpisze 10 umów, każda na 5 lat. Na realizację kontraktów w okresie 3 miesięcy płatnik przeznaczył 263 tys. zł, co czyniłoby ok. 8,5 tys. miesięcznie na jedną ofertę.
Na Śląsku jak w soczewce uwidaczniają się problemy ze stomatologią w całym kraju. Dentyści nie chcą podpisywać kontraktów, bo usługi są za nisko wycenione. Braki są widoczne zwłaszcza w stomatologii dziecięcej, w gabinetach szkolnych.
- Od lat te usługi są za słabo wycenione. W stomatologii dziecięcej, w przeciwieństwie do stomatologii dorosłych, nie ma wyodrębnionych oddzielnych procedur, nikt za nie nie płaci. Nikt nie bierze też pod uwagę, że praca z dzieckiem jest trudniejsza niż z dorosłym pacjentem, bo może wcale nie dojść do wykonania usługi. Lekarz poświęci mu 30 min. i nie ma za to zapłaty - mówi prof. Dorota Olczak-Kowalczyk, konsultant krajowy w dziedzinie stomatologii dziecięcej. Podkreśla, że od lat stomatolodzy dziecięcy apelują o zmiany procedur i wycen, ale bez skutku.
Narodowy Fundusz Zdrowia miał zmieniony w kwietniu plan finansowy na 2022 r, w związku z czym, w bieżącym roku o 54 mln zł zwiększy się m.in. finansowanie stomatologii. Zamiast planowanych w 2021 r. 2 mld 265 mln będzie na ten cel 2 mld i 320 mln. Miliony robią wrażenie, choć w porównaniu z Ambulatoryjną Opieką Specjalistyczną, na którą dodano w tym roku 2 mld zł, jest to niewiele.
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że z roku na rok spada liczba gabinetów stomatologicznych mających podpisaną umowę z NFZ. W 2019 r. było ich 7 018, w 2020 r. 6 722 a już rok temu tylko 6 280.
Wygląda na to, że świadczenia stomatologicznie są oficjalnie refundowane, ale w praktyce tylko w bardzo wąskim zakresie, skoro leczenie kanałowe pacjentowi jest refundowane tylko do czwórki. To rodzi pytanie, czy rząd nie powinien wskazać wprost społeczeństwu, że zębów na NFZ nie da się leczyć.
- Usunięcie usług stomatologicznych z koszyka świadczeń gwarantowanych nie wchodzi w grę. W Polsce mamy cały czas sporo ubogich osób, dla których jedyną możliwością leczenia zębów, jest skorzystanie z usług gabinetu stomatologicznego, który ma podpisaną umowę z NFZ. Aby jednak gabinetom opłacało się podpisywać kontrakty z Funduszem, wyceny świadczeń muszą być dostosowane do realiów i tym powinna zająć się Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji - mówi Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia w rządzie PiS a obecnie przewodniczący Komisji Zdrowia BCC.
Reklama
Podkreśla, że gdy był wiceministrem, w resorcie zdrowia powstał taki pomysł aby dentystów wynagradzać stawką kapitacyjną za utrzymywanie dzieci i dorosłych w zdrowiu. Mieliby tworzyć listy i zapisywać na nie pacjentów, dostawać za nich zryczałtowaną comiesięczną kwotę jak lekarz rodzinny. Pomysł zakładał, że zmiana finansowania następowałaby gdyby do gabinetu zgłosił się pacjent i trzeba byłoby mu wykonać jakieś procedury, za które oddzielnie płaciłby NFZ. Ostatecznie z projektu nic nie wyszło.
Polecamy także:
Inwestycja na profilaktykę w dentobusach jeszcze się nie zwróciła
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze