Reklama

Hipofosfatazja - rzadka choroba genetyczna.

Hipofosfatazja - ultrarzadka choroba zwana chorobą kruchych kości. W Polsce żyje z nią blisko 30 osób. Do niedawna nie było na nią leki, dziś można prowadzić terapię lekiem enzymatycznym, który przywraca komfort życia. Niestety, w Polsce niedostępnym. 30 października obchodzimy Światowy Dzień Hipofosfatazji (HPP).

Hipofosfatazja, co to za choroba?

Jest ultrarzadką chorobą genetyczną. Wiąże się z zaburzeniami mineralizacji kości z powodu niedostatku fosfatazy alkalicznej – enzymu odpowiedzialnego za mineralizację kości. Choroba ma postępujący przebieg i zagraża zdrowiu oraz życiu. W Europie rodzi się z ciężką jej postacią 1 na 300 tys. dzieci. Do 5. roku życia ujawniają się głównie poważne jej postaci. W Polsce zdiagnozowano dotąd niespełna 30 osób, ale prawdziwa skala jest nieznana, ponieważ wiele osób nie jest zdiagnozowanych. Często te osoby są leczone nieprawidłowo, np. wysokimi dawkami witaminy D, której duże ilości powodują np. uszkodzenie nerek. Ta choroba wiąże się z częstymi złamaniami, u małych dzieci dużym problemem jest niewydolność oddechowa.

- Mamy możliwość diagnostyki molekularnej, ale nie musimy wysyłać dziecka do genetyka – mówi prof. Jolanta Sykut-Cegielska z IMiD, pediatra i krajowa konsultant  w dziedzinie pediatrii metabolicznej, Instytut Matki i Dziecka w Łodzi. – Markerem w tej chorobie jest fosfataza alkaliczna, którą się powszechnie zleca. Problemem jednak nie jest wykonanie badania, ale właściwa jego interpretacja. Odczytywane normy muszą być m.in. dopasowane do wieku pacjenta.   

Reklama

Czy HPP można leczyć?

Jest sześć postaci tej choroby. Każda z nich ma inny przebieg. Z reguły im wcześniej pojawiają się objawy, tym cięższy jest przebieg choroby. Wśród pacjentów z postacią niemowlęcą zaledwie co drugi dożywa 1. roku życia. W najcięższych przypadkach zagraża życiu. U niektórych dzieci zaczynają się pojawiać objawy w pierwszych miesiącach życia, np. infekcje mają ciężki przebieg. Trzeba też mieć świadomość, że choroba może się ujawnić nawet po 18. roku życia. Jak mówi prof. Sykut-Cegielska, najczęściej pacjenci trafiają do lekarzy, którzy zajmują konkretnymi obszarami ciała, np. są leczenie przez reumatologia, ponieważ pojawiły się bóle stawów albo kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Objawami, które powinny niepokoić i być wskazówką do diagnozowania hipofosfastazji są objawy stomatologiczne, np. wypadanie zębów bez wyraźnej przyczyny lub ciężka parodontoza.

- U dzieci to czasem jest wczesne wypadanie zębów mlecznych, nawet w pierwszym roku życia, częste złamania. Miałam pacjenta, który miał tylko drgawki i to one doprowadziły nas do diagnozy. Przekrój różnych objawów jest tak różny, że lekarze powinni zachować czujność. Gdy dziecko trudno się rozwija, ma dolegliwości stawowe, zwapnienie nerek, to jest to sygnał, że warto diagnozować HPP - mówi prof. Izabela Michałus, pediatra, neonatolog Klinika Endokrynologii i Chorób Metabolicznych Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.. - U dorosłych te bóle mogą wynikać z mikrozłamań, których nie widać na zdjęciach rentgenowskich, widać je dopiero w rezonansie – uczula prof. Izabela Michałus.

Reklama

Jak żyją pacjenci z HPP?

Nie ma specjalnego programu opieki nad pacjentami z HPP. Ich leczenie polega głównie na leczeniu objawowym i żmudnej rehabilitacji, która wymaga czasu i jest kosztowna.

- Ciężko się żyje z tą chorobą, bo pacjenci borykają się z bólem, trudnym do opisania. Wiąże się ta choroba ze zmęczeniem. – mówi Kamila Dratkowicz, prezes Fundacji Hypogenek, chorująca na hipofosfatazję. – Jeśli są problemy neurologiczne lub z nerkami czy stawami, dochodzą dodatkowe objawy bólowe. To, co jest ciekawe i niebezpieczne w tej chorobie to, że gdy dochodzi do złamania kości, nie czujemy bólu, nie ma opuchlizny, dlatego chodzimy ze złamanymi kośćmi, bo nie wiemy, że się złamały. Wymaga to dużej samoświadomości od nas pacjentów. Elementem życia są częste operacje chirurgiczne w celu scalenia kości, bo one się długo zrastają, nawet kilka miesięcy – wyjaśnia Kamila Dratkowicz.

Reklama

Szok dla rodzica

Na rodziców diagnoza choroby kruchych kości spada jak grom z jasnego nieba. Nie ma bowiem wielu specjalistów, którzy potrafiliby zająć się pacjentami, a ci wymagają wielospecjalistycznej opieki, zaczynając od pediatrów, przez reumatologów, nefrologów i ortopedów, na dietetykach i psychologach kończąc, Najczęściej jednak rodzice zanim usłyszą diagnozę, odbywają "odyseję diagnostyczną" chodząc od lekarza do lekarza w poszukiwaniu pomocy.

- Diagnoza to był szok. Ciągła walka z bólem dziecka, z jego dużą niesprawnością. Dziecko z HPP nie może chodzić, czy biegać. Mój syn ciągle mówił, że bolą go nóżki. – mówi Luiza Maszczak-Dudys, mama dwójki dzieci z hipofosfatazją. – Najpierw urodził się syn z tą chorobą, potem córka, i ona była w gorszym stanie. Ciężko było znaleźć rehabilitację dla dziecka, które ma trzy tygodnie. Całe życie zawodowe i rodzinne dostosowaliśmy do rehabilitacji dzieci. Najpierw syna zaczęliśmy diagnozować, gdy w wieku półtora roku zaczął tracić zęby mleczne. Rozpoznano chorobę u niego dopiero po trzech latach, po wielu badaniach. W międzyczasie urodziła się córka, u której z kolei Niestety moje dzieci nie mogą przyjmować leku, który by im pomagał, bo nie jest dostępny w Polsce. Leczymy je tylko objawowo - mówi pani Luiza.

Reklama

Więcej szczęścia miała mama 10-letniej dziś Ola Kwołek. Jej mama Jolanta Kwiołek opowiada, że Ola wzięła udział w badaniu klinicznym nowego leku w Niemczech. Badanie się zakończyło, ale Ola będzie lek otrzymywać do końca życia.  

- Od razu po urodzeniu coś było nie tak. Szybko zaczęły wypadać Oli ząbki, były objawy ze strony tarczycy i nerek. To jest tak rzadka choroba, że lekarze nie wiedzieli, co Oli jest. Po wielu błędnych diagnozach, rozpoznano u niej w wieku 2,5 roku hipofosfatazję. W wieku 3 miesięcy Ola miała pierwszą operację nóżki. Nie była w stanie wstać z łóżka, jej kości były przezroczyste. Ola została zdiagnozowane w wieku 2,5 roku. Od kilku lat jest leczona lekiem enzymatycznym, który dostawała w ramach badań klinicznych w Niemczech – mówi Jolanta Kwolek. – Od momentu, kiedy zaczęliśmy stosować lek, Ola zaczęła sama chcieć więcej ruchu, zaczęła więcej chodzić, jeździć na rowerze, tańczyć. Dziś chodzi do szkoły, normalnie na WF, taniec stał się jej pasją. No i nie dochodzi do złamań.

Reklama

To dobra wiadomość, bo w tej chorobie konieczny jest ruch, który sprzyja mineralizacji kości.

Jak diagnozuje się chorobę?

- Lekarze pierwszego kontaktu powinni wykazać czujność, zwłaszcza jjąli mamy pod opieką pacjenta, który ma za sobą kilka złamań, mimo braku urazów. Badanie fosfatazy alkalicznej jest powszenie dostępne i warto je wykonywać, tylko kłopot jest z interpretacją – mówi prof. Michałus i przestrzega przez szufladkowaniem pacjentów. – Nie patrzmy tylko na pacjenta jako leniwego, któremu się nie chce, bo za tym może się kryć wiele problemów zdrowotnych. Odkąd mówimy więcej o tej chorobie, to mamy więcej osób, które diagnozujemy właśnie w kierunku HPP. Potwierdzeniem choroby jest badanie genetyczne, które jest rozstrzygające po zmierzeniu markeru fosfatazy. Teraz dzieci coraz wcześniej trafiają do diagnostyki, szczególnie czujni są stomatolodzy w tej dziedzinie. Dość często to oni do nas wysyłają pacjentów – mówi prof. Michałus.

Reklama

Jak się leczy HPP?

Do tej pory jedyną możliwością ulżeniu pacjentom w cierpieniu było leczenie objawowe, uzależnione od ich występowania i nasilenia. To było m.in. wsparcie oddechowe u dzieci, zabiegi chirurgiczne, leczenie neurochirurgiczne, podawanie wysokich dawek witaminy B6 przy drgawkach, czy leki uśmierzające ból, stosowane np. w zapaleniu stawów. Dziś są nowe możliwości leczenia, jednak w Polsce nie są refundowane. Koszt leczenia podawanym podskórnie enzymem to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.

- Podajemy dziś brakujący enzym, produkowany metodą inżynierii genetycznej. Pozyskuje się go z jajnika chomika chińskiego  – mówi prof. Sykut-Cegielska. - Lek nie jest niestety refundowany. A jest terapia, która jest konieczna do końca życia. W przypadku tej choroby przerwanie leczenia oznacza pogorszenie się stanu pacjenta bardziej niż przed  terapią. 

Reklama

Przyszłością będzie leczenie przyczynowe, czyli terapia genowa. Prace nad nią trwają. 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości