Reklama

Nocna napadowa hemoglobinuria. Rzadka choroba młodych

Na nocną napadową hemoglobinurię, PNH (ang. paroxysmal nocturnal hemoglobinuria) choruje jedna-dwie osoby na milion. W Polsce aktualnie zdiagnozowanych jest ok. 100 osób.

Choro­ba rzadka o tej niezwykłej nazwie może wystąpić w każdym wieku, ale diagnozuje się ją głównie u osób od 25 do 45 r.ż., równie często u kobiet i u mężczyzn. Jest nabytym defektem klo­nalnym krwiotwórczej komórki macierzystej. Defekt ten powstaje wskutek mutacji genu PIGA znajdującego się na chromosomie X. Re­zultatem jest niedobór glikozylofosfatydylo­inozytolu (GPI) w krwiotwórczych komórkach macierzystych.

- Nocna napadowa hemoglobinuria to przewlekła, postępująca, wyniszczająca i zagrażająca życiu ultrarzadka choroba charakteryzująca się wewnątrznaczyniową hemolizą spowodowaną ciągłym stanem aktywacji układu dopełniacza – tłumaczy prof. Jadwiga Dwilewicz-Trojaczek z Sekcji ds. Zespołów Mielodysplastycznych przy PALG – Stowarzyszeniu Polskiej Grupy ds. Leczenia Białaczek u Dorosłych.

Reklama

Jak objawia się nocna napadowa hemoglobinuria?

Prawie wszyscy chorzy (97 proc.) zgłaszają uczucie mocnego zmęczenia. Występują też objawy niedokrwistości. Towarzyszący hemolizie niedobór tlenku azotu prowadzi do zaburzeń regulacji napięcia mięśni gładkich i zwężenia naczyń krwionośnych. To może doprowadzić do nadciśnienia płucnego i duszności oraz skurczu przełyku, dysfagii, bólów brzucha (59 proc.), kłopotów z erekcją (47 proc.), bólów głowy, bólów pleców.

- U części chorych rozwija się niewydolność nerek, która może być spowodowana zakrzepicą naczyń nerkowych lub jest wynikiem uszkodzenia cewek nerkowych przez złogi żelaza, występujące u chorych z przeładowaniem żelazem w długo trwającej PNH – wyjaśnia prof. Jadwigi Dwilewicz-Trojaczek.

Reklama

Objawy kliniczne obejmują m.in. zakrzepicę i niewydolność nerek. Powikłania te są na tyle poważne, że mogą być przyczyną przedwczesnego zgonu. Ok. 35 proc. nieleczonych pacjentów umiera w ciągu pięciu lat. Ponadto osoby z PNH doświadczają wielu dokuczliwych objawów, m.in. anemii, dysfagii, dystonii. Wszystkie te objawy w znaczący sposób wpływają na jakość życia pacjentów z PNH, uniemożliwiając im normalne funkcjonowanie.

Raport o stanie chorych

Aby pokazać, z czym mierzą się chorzy na PNH, powstał raport „Sytuacja chorych na nocną napadową hemoglobinurię w Polsce”. Został on oparty o badanie jakościowe przeprowadzone w kwietniu 2023 roku przez agencję Experience Institute wśród pacjentów z PNH. Ma przybliżyć perspektywę pacjentów, żyjących z tą rzadką chorobą, ich rodzin i współpracowników. Raport definiuje potrzeby, zagrożenia i trudności dotykające chorych.

Reklama

Jak wynika z raportu, wpływ choroby na sferę emocjonalną pacjentów może być równie niszczycielski, jak jej skutki fizyczne. Jeszcze przed zdiagnozowaniem PNH, chorzy czują się niezrozumiani przez otoczenie, a nawet stygmatyzowani, ponieważ wskutek najczęstszych objawów choroby, jakimi są brak energii czy szybka męczliwość, są postrzegani jako osoby leniwe i mało ambitne. 

Trudna diagnoza

Jak podkreśla Ilona Roszkowska-Rzemieniecka ze Stowarzyszenia Pacjentów z PNH „Jedni na milion”, z inicjatywy którego powstał raport, chorująca na PNH, traumatycznym doświadczeniem dla wielu pacjentów jest długi proces rozpoznania choroby, który w przypadku ponad 1/3 badanych trwał powyżej roku, a 1 na 10 pacjentów otrzymało prawidłową diagnozę dopiero po trzech latach od pojawienia się pierwszych objawów. W tym czasie słyszeli różne diagnozy, dotyczące takich chorób jak np. białaczka, toczeń, żółtaczka. Jak wspomina w raporcie jedna z badanych, „lekarze byli obojętni, jak ja reaguję na te pseudodiagnozy. Był tydzień, że ryczałam, żegnałam się z rodziną (…). W pewnym momencie miałam wrażenie, że choruję na 100 różnych chorób jednocześnie”.        

Reklama

Za nieprawidłową diagnozą szło wdrażanie niepotrzebnego, a nawet niekorzystnie działającego na organizm leczenia. Postawienie trafnej diagnozy w pierwszej chwili paradoksalnie wywoływało u pacjentów poczucie ulgi – ponieważ w końcu wiedzieli, co im dolega. Niestety, tylko nieliczni otrzymali od lekarza informację, czym jest PNH i z czym się wiąże. Większość czuła się pozostawiona samym sobie, a pierwsze informacje o chorobie, przeważnie nieaktualne i nierzetelne, czerpała z internetu. Obciążenie związane ze świadomością nieuleczalnej choroby, wymagającej terapii do końca życia, wpływa na funkcjonowanie nie tylko chorego, ale i całej jego rodziny. Potęgują to warunki związane z aktualnymi możliwościami terapii.  

Jaka jest możliwość leczenia ?

Jedynym refundowanym i stosowanym u pacjentów z PNH w Polsce lekiem jest ekulizumab, podawany w codwutygodniowych wlewach dożylnych w wyznaczonych punktach szpitalnych. Aby przyjąć lek, pacjenci aktywni zawodowo muszą brać dzień wolnego z pracy. Wolne z pracy muszą brać również ich bliscy, którzy towarzyszą chorym podczas wizyt w szpitalu, gdyż część pacjentów po podaniu leku wymaga wsparcia. Do tego dochodzą wydatki związane z dojazdem do szpitala (nawet do 1000 zł miesięcznie), w przypadku niektórych pacjentów oddalonego od domu nawet kilkaset kilometrów, gdyż ośrodków, w których mogą się leczyć jest mało.

Reklama

Nowoczesne leczenie  

Nowe terapie są mniej obciążające dla chorych niż aktualne leczenie. Przykładowo, podawany dożylnie rawulizumab wymaga stosowania co 8 tygodni, a więc aż czterokrotnie rzadziej niż ekulizumab, co oznacza 6-7 podań rocznie zamiast 26 podań, a jest równie skuteczny, co obecnie dostępny lek. 

Pacjenci z PNH to ludzie młodzi, którzy chcą normalnie pracować, podróżować, marzyć, korzystać i cieszyć się z życia. Niestety, życie z tą chorobą jest trudne, a czasem nawet nie do zniesienia. Raport potwierdza, że PNH, ale również jej leczenie, wpływa na każdy aspekt codzienności pacjenta i jego bliskich: począwszy od edukacji i pracy, przez sytuację finansową, po plany na przyszłość związane na przykład z założeniem rodziny. Ma również destrukcyjny wpływ na psychikę chorych – mówi Ilona Roszkowska.

Reklama

Nowe leki, to mniejsze obciążenie dla systemu

Z zawartej w raporcie analizy wynika, że zmniejszenie częstości podań leku zredukuje obciążenie chorobą pacjentów, przełoży się na poprawę jakości ich życia rodzinnego, umożliwi większą aktywności zawodową i społeczną chorych oraz ich bliskich, a także przyniesie zyski dla systemu ochrony zdrowia. – Udostępnienie terapii podawanych rzadziej pozwoli na osiągnięcie korzyści systemowych poprzez redukcję obciążenia personelu medycznego oraz kosztów związanych z wizytami i podaniem leku – powiedział, obecny na spotkaniu, prof. dr hab. n. med. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka oraz Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. 

 

Reklama

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości