Czego najbardziej brakuje dziś w edukacji pielęgniarskiej? Czy młode pielęgniarki są przygotowane do roli liderów zespołów terapeutycznych, czy nadal uczymy je głównie wykonywania poleceń lekarzy? Jak zmienić model kształcenia, by wzmacniał samodzielność i odpowiedzialność zawodową? Beata Ostrzycka, p.o. dyrektora Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie, wskazuje, że współczesne pielęgniarstwo wymaga przełamania schematów myślenia, wzmocnienia kompetencji praktycznych oraz oparcia edukacji na nowoczesnym, holistycznym podejściu do pacjenta.
Beata Ostrzycka: Przede wszystkim potrzeba zmiany podejścia samych pielęgniarek do zawodu. To zawód samodzielny. Mamy dziś wiele nowych kompetencji, jak samodzielne ordynowanie leków, zlecanie badań diagnostycznych czy kwalifikacja do szczepień dorosłych. Za tym idzie jednak odpowiedzialność.
Pielęgniarki, które dopiero wchodzą do zawodu, są przygotowane inaczej niż te, które uzupełniają kwalifikacje po 20 latach praktyki. Doświadczone pielęgniarki mają ogromne umiejętności praktyczne, lecz przez lata postrzegano je głównie jako realizujące zlecenia lekarza – i tę barierę trudno przełamać. Tymczasem zlecenia to tylko jeden z elementów naszej pracy. Poza tym są diagnozy pielęgniarskie, badanie fizykalne, planowanie opieki, interwencje pielęgniarskie, profilaktyka, diagnostyka i szeroko pojęta edukacja zdrowotna, szczególnie w POZ. Pielęgniarka musi też posiadać cechy takie jak odporność na stres, umiejętność podejmowania decyzji, praca w zespole, komunikatywność i myślenie krytyczne. Nie każda pielęgniarka ma predyspozycje zarządcze – dlatego kierowanie zespołami powinno pozostawać w rękach tych, które takie kompetencje mają. Młodym pielęgniarkom najbardziej brakuje nowoczesnych kompetencji praktycznych i umiejętności psychologicznych, zwłaszcza w pracy z młodzieżą w kryzysie emocjonalnym. Nadal zbyt mało uwagi poświęcamy edukacji zdrowotnej, mimo że jest kluczowa. Wciąż dominuje pielęgniarstwo oparte na podejściu medycznym, a nie holistycznym. I nadal brakuje nam specjalistek w wielu dziedzinach.
Reklama
B.O.: Zdecydowanie tak. Nie będzie dobrego pielęgniarstwa rodzinnego bez zaawansowanej praktyki. To kluczowe podejście dla systemu, zwłaszcza w opiece nad pacjentem niesamodzielnym. Wiele procedur szpitalnych jest dziś jednodniowych, a kontynuacja opieki odbywa się w środowisku domowym. Bez zaawansowanej praktyki nie da się przeorganizować systemu.
Zmiany już się dokonały. Wprowadzenie w 2023 r. świadczeń pielęgniarki POZ jako KOP – kompleksowej opieki pielęgniarskiej po hospitalizacji – pokazało, jak duże jest zapotrzebowanie na takie świadczenia. Nowa konsultant krajowa, dr Mariola Pietrzak, jest mocno zaangażowana w rozwój nowoczesnego pielęgniarstwa opartego na EBN (Evidence-Based Nursing) i samodzielności. To absolutny priorytet w opiece nad pacjentami z wielochorobowością i opiece nad uczniami. Jej dorobek naukowy i znajomość środowiska pielęgniarek rodzinnych to ogromny atut w procesie wdrażania dobrych praktyk.
Reklama
B.O.: Zintegrowana opieka, czyli "olsztyński model", to przede wszystkim współpraca specjalistów z podstawową opieką zdrowotną. Zapewniamy pacjentom kompleksowość świadczeń pod jednym adresem. To odpowiedź na wdrażanie odwróconej piramidy świadczeń. Pacjent POZ ma w jednym miejscu dostęp do specjalistów, diagnostyki obrazowej, laboratoriów, fizjoterapii i dietetyka. To znacząco ułatwia poruszanie się po systemie. Zwiększa efektywność leczenia, zapewnia ciągłość opieki, skraca czas szukania specjalistów i poprawia jakość świadczeń.
Lekarze POZ współpracują ze specjalistami, wszyscy mają wspólny dostęp do dokumentacji EDM (Elektroniczna Dokumentacja Medyczna). To poprawia jakość życia pacjentów, skraca kolejki i realnie podnosi bezpieczeństwo zdrowotne.
Reklama
B.O.: Najważniejsze jest przywództwo, umiejętność motywowania zespołu i budowania kultury współpracy. Równie istotne są zarządzanie finansami i monitorowanie wydatków – przy obecnych problemach z płynnością to klucz. Ważne jest zarządzanie zasobami ludzkimi, zapewnienie możliwości rozwoju i poczucia sprawczości. Kadra kierownicza musi umieć zarządzać jakością, wdrażać innowacje, adaptować się do zmian technologicznych i potrzeb pacjentów. Do tego dochodzi rozwiązywanie problemów w warunkach niepewności, np. przy brakach kadrowych. Najbardziej brakuje zrozumienia nowej roli pacjenta, który staje się uczestnikiem procesu leczenia. Menedżer musi być autorytetem – a autorytet buduje się latami. Tego nie da się wyuczyć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze