Walczmy z misinformacją medyczną, uczmy czym jest zdrowy styl życia i tłumaczmy, dlaczego on się opłaca. Małe pieniądze włożone w edukację zdrowotną pomogą nam uniknąć katastrofy zdrowotnej za kilkanaście lat - zachęca dr n. med. Anna Słowikowska, kardiolożka, specjalistka chorób wewnętrznych, związana z Kliniką Kardiochirurgii WUM, autorka książki dla każdego, kto chce zadbać o swoje zdrowie "Serce w dobrym stylu"
dr Anna Słowikowska: Bardzo dziękuję, to była ciężka praca, ale wiem, że bardzo potrzebna. Zależało mi aby napisać zrozumiałą i lekką w formie książkę, ale zarazem opartą na rzetelnych publikacjach i traktującą czytelnika poważnie.
Trochę tak. Choroby sercowo-naczyniowe to winowajca numer jeden, jeśli chodzi o śmiertelność Polaków, a przecież dzisiaj możemy im skutecznie zapobiegać, 80% niekorzystnych zdarzeń jest do uniknięcia. Tylko większość Polaków nie ma o tym pojęcia i tym samym nie ma motywacji do dbania o zdrowie. Mnóstwo pacjentów wychodząc ze szpitala po leczeniu zawału serca czy udaru mózgu dostaje w kartach wypisowych zalecenie: „proszę prowadzić dobry styl życia”. Tylko niewielu wie, co to znaczy. Dostają zdawkowe informacje – aktywność fizyczna, dieta śródziemnomorska, nisko przetworzona żywność i nie mają pojęcia, od czego zacząć.
My lekarze nie mamy czasu aby usiąść z każdym Pacjentem na dwie czy trzy godziny i wytłumaczyć co to są procesy miażdżycowe, czym są lipoproteiny, w jakim mechanizmie papierosy uszkadzają tętnice. Dlatego napisałam książkę, która te procesy opisuje i ilustruje. Uważam, że każdy człowiek powinien zdecydować, czy chce zarządzać swoim zdrowiem, czy nie i czy chce się tego nauczyć. Tak jak uczymy się przepisów, by uzyskać prawo jazdy, żeby nie zabić siebie i innych na drodze, tak samo powinniśmy poznać zasady dotyczące zdrowia, aby go sobie bezsensownie nie niszczyć.
Pracowałam przez 12 lat w Klinice Kardiochirurgii WUM i wielokrotnie widziałam jak wiele osób z powodu niedostatków wiedzy na temat zdrowia skróciło sobie życie. Uważam, że największym wyzwaniem medycyny XXI wieku jest zwiększenie świadomości zdrowotnej ludzi. Paradoksalnie, w świecie zaawansowanych technologii, medycyny, która potrafi zdziałać prawie cuda, zabija nas misinformacja medyczna. Jeden z wysokich urzędników FDA powiedział kiedyś, że społeczeństwo amerykańskie wcale nie jest zabijane przez choroby układu sercowo-naczyniowego, co wywołało zdziwienie, ale przez przez misinformację medyczną.
Misinformacja to nieintencjonalne wprowadzanie w błąd. Bardzo często ludzie nie mający minimalnej medycznej wiedzy chcą się podzielić tzw. dobrą radą. Podam przykład. Przychodzi sąsiad do sąsiada i dzieli się informacją, że był u lekarza rodzinnego, który rozpoznał mu nadciśnienie i przepisał leki. I co słyszy od „doradcy”? Słyszy „przestrogę” – „nie bierz tego, bo ci siądzie męskość”. A tymczasem nieleczone nadciśnienie zwiększa ryzyko rozwarstwienia aorty, niewydolności serca, choroby wieńcowej, ale też zmniejsza ryzyko zaburzeń erekcji (wcale nie upośledza). Taka pseudoporada wygłoszona w dobrej wierze może doprowadzić do śmierci albo niepełnosprawności. Inny przykład: ktoś przyjeżdża do szpitala z ciężkim, rozległym zawałem. Jak się okazuje miał nawracające bóle brzucha od 2 dni i wiedział, że coś jest nie tak, trzeba wzywać pogotowie albo jechać do szpitala. Ale zwierzył się sąsiadce, która nie mając wykształcenia medycznego doradziła, że to nic takiego, że przejdzie. W dobrej wierze podzieliła się jakimiś pastylkami „na metabolizm i urodę”. Zabrakło wiedzy, że zawał ściany dolnej serca nie musi się objawiać typowymi bólami w klatce piersiowej. A cenne godziny mijały, stan mięśnia sercowego się pogarszał. Finał takiej porady niestety może być tragiczny. I nie chodzi o najgorsze, czyli śmierć. Rozległy zawał prowadzi do ciężkiej niewydolności serca. Jeśli ktoś znajdzie się w ośrodku, który dysponuje systemami do mechanicznego wspomagania lewej komory to i tak jest szczęściarzem, ma szansę na przeżycie. Ale nie zapominajmy, że pompa nie przywróci funkcjonowania komórek mięśnia sercowego, które uległy martwicy. Jedna pseudoporada może mieć tak nieodwracalne, rujnujące następstwa.
Będę uparcie broniła tezy, że stoi za tym jakieś nieumiejętne kształcenie. Biologia to nauka o procesach toczących się w organizmie. A w wielu szkołach lekcje polegają na odpytywaniu z encyklopedycznej wiedzy, która „wyparowuje” w tempie błyskawicznym. Pacjenci, którym opowiadam o paleniu papierosów tłumacząc w jaki sposób uszkadzane są poszczególne komórki i cały organizm pytają, dlaczego nikt im tego nigdy nie powiedział. Gdyby to wiedzieli, nie zaczynali by w ogóle palić. Za niską świadomością zdrowotną stoi kiepska edukacja. Dzisiaj chyba wszyscy wiedzą, że jak do diesla wleje się benzynę, to można zniszczyć samochód. Maskę samochodu można otworzyć, silnik rozkręcić. Natomiast nie widzimy wnętrza swoich tętnic, I tak długo jak nauczanie biologii w szkole będzie polegało na klasówkach i odpytywaniach z formułek a nie na tłumaczeniu procesów to ze świadomością zdrowotną będzie tragicznie.
Ósemka dla zdrowia, czyli LIfes’e Essential 8 Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego według mnie dosyć prosto pokazuje, nad jakimi elementami w swoim życiu powinniśmy się pochylić, żeby minimalizować ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Sama fraza „minimalizowanie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych” nic nikomu nie mówi. Ale jak się powie, proszę sobie wyobrazić, że 80 proc. osób, które doznało udaru mózgu, mogłoby uniknąć tego zdarzenia, to taka narracja trafia do wyobraźni. Amerykańska Ósemka dla zdrowia to zbiór prostych zasad, których przestrzeganie w znaczący sposób minimalizuje ryzyko zawałów serca, udarów mózgu ale też innych schorzeń, nowotworów również.
Pierwsza zasada to niepalenie, druga to utrzymywanie BMI (Body Mass Index) poniżej 25, a przynajmniej poniżej 30. Trzecia zasada to jedzenie nisko przetworzonego jedzenia. Kolejna to sen, który powinien trwać 7-9 godzin. Piąta zasada mówi, że trzeba pilnować lipidogramu (czyli mieć pod kontrola LDL-C), zaś szósta - właściwego poziomu glukozy we krwi. Siódmą regułą jest włączanie do porządku dnia jakiegokolwiek ruchu (marsz, taniec, bieganie itp) — idealnie 30 minut dziennie oraz kontrola ciśnienia tętniczego, jako ostatnia zasada. Docelowe wartości ciśnienia tętniczego oraz LDL-C ustalane są indywidualnie dla konkretnej osoby z uwagi na czynniki ryzyka. Nikt nie zaleca młodej, zdrowej kobiecie planującej ciążę leków obniżających cholesterol przy wartości LDL-C 120 mg/dl, ale ktoś kto ma ryzyko ekstremalne to LDL -C powinien obniżać nawet poniżej 40 mg/dl.
Tak, przyjmowanie leków na nadciśnienie wydaje się dziecinnie proste. Tylko dlaczego tak często jest ignorowane? Według mnie z braku szerokiego myślenia o własnym zdrowiu i o konsekwencjach społecznych rezygnacji z takiego leczenia. Jak nauczyć takiego szerszego myślenia? Często zadawałam studentom wydziału lekarskiego takie zadanie domowe, żeby zajrzeli na strony różnego rodzaju fundacji zajmujących się zdrowiem. Po co? Aby zobaczyli czy każda forma leczenia i czy wszystko co jest potrzebne w procesie leczenia jest w Polsce refundowane. Gdyby było idealnie i gdyby pieniędzy wystarczało na wszystko to przecież nie istniałyby żadne fundacje. Skoro wiele chorób można skutecznie i w tani sposób leczyć przyjmowaniem kilku tanich tabletek, to te gigantyczne pieniądze, które wydajemy na leczenie powikłań wynikających z ignorowania tego prostego leczenia moglibyśmy przeznaczyć na inne cele, np. leczenie chorób, którym zapobiegać się nie da. I refundować terapie w chorobach rzadkich, refundować rehabilitację osób z niepełnosprawnościami, wspierać realnie rodziców dzieci niepełnosprawnych, rozszerzać refundację leczenia onkologicznego, przeciwzakrzepowego, diabetologicznego. Ale też rozszerzać refundację urządzeń do ciągłego pomiaru glikemii, aparatów do domowego pomiaru INR. Dopiero od stycznia 2024 roku urządzenia do domowego pomiaru INR są refundowane w przypadku osób z mechanicznymi protezami zastawek serca. Tyle lat my kardiolodzy i nasi Pacjenci na to czekaliśmy. I jeszcze jeden przykład. W przypadku rzadkich wrodzonych chorób tkanki łącznej powikłaniom sercowo-naczyniowym już tak skutecznie zapobiegać się nie da. Konieczna jest dobra i wczesna diagnostyka, w tym genetyczna. Odpowiednio wczesne leczenie operacyjne tętniaków aorty jest profilaktyką rozwarstwienia, czyli uszkodzenia aorty. Nie wolno nam zapominać o chorobach rzadkich. Choroby rzadkie, gdy je się zsumuje rzadkie nie są - występują o około 3 mln osób.
Umiejętnie, profesjonalnie i skutecznie edukować! Dlatego napisałam książkę i prowadzę profil „Serce w dobrym stylu”. Trzeba też przypominać o indywidualnych skutkach ekonomicznych. Trudno się pracuje i zarabia pieniądze będąc schorowanym i mało sprawnym,
Wszystko. Przyjrzyjmy się jak dzisiaj dzieci przyzwyczajane są do słodyczy. Gdy mama robiąca zakupy płaci za nie w kasie to oczy i mózgi dzieci atakowane są nieustannie atrakcyjnymi opakowaniami z najgorszymi dla zdrowia produktami. Jeżeli mama będzie wyedukowana, to nie kupi ich dziecku, nawet jeśli ono poprosi. Albo tak ułoży sposób robienia zakupów, że z małym dzieckiem będzie wchodzić do warzywniaka ale nie do marketu. Bardzo małym dzieciom trudno wytłumaczyć, że coś jest szkodliwe.
W USA Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne we współpracy z lokalnymi władzami wprowadziło w wielu miastach pilotaże darmowych, zdrowych posiłków dla dzieci w szkołach. Potraktowano to jako inwestycję. widząc ogromne koszty, które wiążą się z leczeniem chorób sercowo-naczyniowych. No bo nie oszukujmy się, każda medyczna procedura kosztuje. Wszyscy chwalimy się nowymi technologiami i dobrze, bo ratują życie. Ale wszystko kosztuje. Nowe technologie nie biorą się z sufitu. To lata pracy gigantycznych zespołów ludzi w firmach technologicznych całego świata. Dlatego angioplastyka kosztuje, sztuczne serce kosztuje. Sztuczne serce to milion dwieście tysięcy złotych. Sama pompa do wspomagania lewej komory, która przez wiele lat była pomostem do transplantacji, a teraz często służy jako docelowa forma terapii ciężkiej niewydolności serca kosztuje 400 tysięcy. Do tego dochodzi mnóstwo kosztów dodatkowych. Czy to jest alternatywa do dbania o siebie? Musimy mądrze wpleść ekonomię do myślenia o zdrowiu, inaczej dotknie nas tragedia. Wszyscy narzekają na swoje systemy ochrony zdrowia. Społeczeństwa się starzeją. Za kilka-kilkanaście lat żadne państwo czyli wszyscy podatnicy nie udźwigną finansowania wszystkich potrzeb swoich obywateli. Jeżeli nie włożymy teraz stosunkowo małych pieniędzy w edukację, to będziemy musieli mierzyć się z gigantycznymi kryzysami finansowymi. Ktoś z zasobnym portfelem może sobie za leczenie zapłaci, ale to chyba nie jest optymistyczna perspektywa dla wszystkich. Zatrzymując lawinę chorób wynikających z niewiedzy zwiększamy dostępność do nowych terapii dla wszystkich, którzy ich potrzebują.
Przyznam, że nie do końca lubię słowo profilaktyka w odniesieniu do chorób serca i naczyń. Kojarzy się z okropnymi ograniczeniami, jest takie zimne i chłodne w odbiorze. Mówią mi tym pacjenci. Dlatego zachęcam wszystkich do zarządzania własnym zdrowiem i mądrego celebrowania życia po zapoznaniu się z prostymi zasadami z Lifes’s Essential 8. Zachęcam też nienachalnie do zajrzenia na profil.
"Serce w dobrym stylu", wyd. ATS Publishing
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze