Choć w polskim prawie nie istnieje pojęcie „renty alkoholowej”, państwo co roku wydaje dziesiątki milionów złotych na świadczenia dla osób, które utraciły zdolność do pracy w wyniku chorób związanych z alkoholem. Do tego dochodzą niemal miliardowe koszty leczenia ponoszone przez NFZ. Najnowsze dane, za „Gazetą Prawną”, pokazują skalę problemu, o której rzadko mówi się w debacie publicznej.
„Renta alkoholowa” to potoczne określenie rent z tytułu niezdolności do pracy, przyznawanych osobom cierpiącym na poważne schorzenia będące następstwem nadużywania alkoholu. Najczęściej są to choroby wątroby, zaburzenia psychiczne lub konsekwencje zatruć alkoholowych. Świadczenie nie jest przyznawane za samo uzależnienie, lecz za trwałe skutki zdrowotne, które uniemożliwiają dalszą pracę.
Wysokość renty zależy od stopnia niezdolności do pracy. Po tegorocznej waloryzacji minimalne świadczenie dla osób całkowicie niezdolnych do pracy wynosi około 1900 zł miesięcznie, a dla częściowo niezdolnych do pracy – około 1400 zł.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie prowadzi osobnej kategorii świadczeń dla osób uzależnionych od alkoholu. Skala zjawiska jest jednak widoczna w statystykach chorobowych, opartych na klasyfikacji ICD-10. To właśnie kody chorobowe pozwalają oszacować, ile rent wypłacanych jest w związku z konsekwencjami picia alkoholu.
Chodzi między innymi o zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane używaniem alkoholu, alkoholową chorobę wątroby, toksyczne działanie alkoholu czy różne formy zatruć. Na tej podstawie można odtworzyć realne koszty ponoszone przez system ubezpieczeń społecznych.
Z danych ZUS wynika, że w 2024 roku wypłacono około 2,5 tysiąca świadczeń z tytułu niezdolności do pracy związanej z chorobami alkoholowymi. Łączny koszt tych wypłat wyniósł 61,4 mln zł. To więcej niż w poprzednich latach, mimo że liczba świadczeniobiorców stopniowo spada.
W 2020 roku takich świadczeń było 3,8 tys., a ich łączna wartość wynosiła 55,3 mln zł. W kolejnych latach liczba wypłat malała, jednak ich koszt rósł, co jest efektem waloryzacji rent oraz wzrostu minimalnych świadczeń. Dane za 2025 rok będą dostępne dopiero w trzecim kwartale 2026 roku.
Jeszcze większe kwoty pochłania leczenie. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia refundacja świadczeń zdrowotnych dla pacjentów z rozpoznaniem zatrucia alkoholem lub uzależnienia od alkoholu wyniosła w ostatnim roku około 993,6 mln zł. To niemal miliard złotych rocznie wydawany na hospitalizacje, leczenie powikłań i terapię uzależnień.
Dla porównania Agencja Badań Medycznych przeznaczyła na badania nad nowoczesnym leczeniem raka piersi – jednego z najgroźniejszych nowotworów kobiet – zaledwie 34,1 mln zł. Tymczasem każdego dnia w Polsce z powodu raka piersi umiera około 15 kobiet.
Zestawienie danych ZUS i NFZ pokazuje, że alkoholizm to nie tylko problem zdrowotny czy społeczny, ale także poważne obciążenie finansowe dla państwa. Miliony wydawane na renty i setki milionów na leczenie to koszty, które ponoszą wszyscy podatnicy.
Eksperci od lat podkreślają, że bez realnej inwestycji w profilaktykę, wczesną terapię uzależnień i wsparcie psychologiczne, państwo będzie nadal płacić przede wszystkim za skutki, a nie za zapobieganie problemowi. Dane przytoczone przez „Gazetę Prawną” pokazują, że rachunek za alkohol w Polsce jest znacznie wyższy, niż wynika to z publicznych deklaracji o polityce zdrowotnej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze