Reklama

Półpasiec - groźne powikłania i skuteczność szczepionki przeciwko wirusowi

Nie wiemy, ilu jest chorych na półpasiec w Polsce, bo wciąż nie ma obowiązku raportowania takich danych do Państwowego Zakładu Higieny. Szacuje się jednak, że może to być ok. 130 tys. zachorowań rocznie. Choć, jak mówią lekarze, sama choroba nie jest groźna, niebezpieczne są jej powikłania, do których dochodzi bardzo często. Wśród nich wymieniają chroniczny ból, depresję, a nawet zawał.

Lekarze mówią, że większość z nas miała kontakt z wirusem ospy wietrznej (w dzieciństwie lub później) i jesteśmy jego nosicielami. Wirus ospy, który raz wniknął do naszego organizmu, już w nim zostaje. Przyczaja się w układzie nerwowym, gdzie pozostaje uśpiony, w nerwach czuciowych, w zwojach nerwowych przykręgosłupowych. Przez wiele lat nie daje żadnych objawów i czeka na osłabienie odporności, by ponownie rozwinąć swoje możliwości. Tym razem w postaci półpaśca. Ryzyko reaktywacji wirusa rośnie wraz z wiekiem: u 50-latka wynosi ono 20-30 proc., u 85-latka nawet 50 proc. Są jednak szczególne grupy pacjentów, którzy są mocniej narażeni na wystąpienie tej choroby. To głównie pacjenci tzw. immunoniekompetentni (osoby z obniżoną odpornością), czyli m.in. chorzy onkologicznie albo po przeszczepach.

Dlaczego boimy się półpaśca?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Sam wirus ospy i wywoływana przez niego choroba – półpasiec, nie są groźne same w sobie. Groźne są powikłania. Aby ich uniknąć, lekarze zalecają dostępną od niedawna szczepionkę jako najskuteczniejszą formę ochrony. Od tego roku jest dostępna w Polsce szczepionka inaktywowana, przygotowana techniką rekombinacji. Dla zapewnienia odporności konieczne jest podanie dwóch dawek w odstępie 2 miesięcy.

Reklama

Co aktywuje wirusa półpaśca?

Czynnikami wywołującymi reaktywację może być osłabienie odporności związane np. z chorobą onkologiczną, hematoonkologiczną, stosowanym leczeniem, ale także ze stresem, silnymi emocjami, przepracowaniem czy niedosypianiem. Ryzyko, że wirus znów zaatakuje rośnie też wraz z wiekiem. Pierwszym sygnałem reaktywacji wirusa są np. złe samopoczucie, bóle mięśni, stan podgorączkowy, czyli objawy zwykłego przeziębienia. Wtedy też wirus jest zaraźliwy. Po kilku dniach pojawia się mrowienie, swędzenie, drętwienie skóry, a po kolejnych 2-3 dniach pęcherzyki wypełnione płynem surowiczym. Charakterystyczne jest to, że występują one na obszarach skóry unerwionych przez jeden korzeń rdzeniowy, tzw. dermatom. Zmiany zwykle występują po jednej stronie i nie przekraczają linii środkowej ciała, a najczęstszą lokalizacją półpaśca są nerwy międzyżebrowe (stąd nazwa choroby „półpasiec”). U pacjentów ze słabo funkcjonującym układem odpornościowym zdarzają się jednak przypadki, gdy chorobą zajęte są dwa, trzy dermatomy.

Od półpaśca do utraty wzroku

Bardzo niebezpieczna jest sytuacja, gdy półpasiec uaktywni się w okolicach nerwu twarzowego. Może dojść do jego tzw. postaci ocznej. Jak podaje dr Grażyna Cholewińska, ordynator w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych dla województwa mazowieckiego, zdarza się, że procesem zapalnym jest zajęta rogówka, czasem dochodzi do jej erozji, a nawet utraty widzenia w jednym oku. Jeśli z kolei zostanie zajęta gałązka nerwu słuchowego, może dojść do utraty słuchu. Powikłaniem może być zapalenie opon mózgowych, mózgu, płuc; konieczna bywa długa hospitalizacja, zwłaszcza u osób w starszym wieku.

Reklama

Czy półpasiec może spowodować zawał?

Specjalistami, którzy stosunkowo często mają do czynienia z pacjentami z półpaścem są dermatolodzy. Do objawów półpaśca należą m.in. zmiany skórne. Jak mówiła prof. dr hab. n. med. Irena Walecka z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie i Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, mogą one być łagodne, ale nie jest to regułą. Jak zaznaczyła, największym wyzwaniem związanym z półpaścem nie są jednak wcale widoczne gołym okiem zmiany, ale to, co dzieje się wewnątrz organizmu.

- Największym problemem jest to, że czasami po półpaścu zostają inne powikłania, np. ból popółpaścowy, taki który trwa niezmiennie czasami miesiącami, latami, ale również okazuje się, że półpasiec może być przyczyną udarów w ośrodkowym układzie nerwowym jak i zawałów. To wszystko jest udokumentowane, dlatego, że statystyki są dosyć duże. Zdecydowanie, jeżeli chodzi o leczenie, lepiej jest stosować profilaktykę niż leczyć – zaznaczyła prof. Walecka.

Reklama

Powikłania po półpaśćcu

Na kwestię powikłań bólowych po przebyciu półpaśca uwagę zwraca również dr hab. n. med. prof. CMKP Małgorzata Malec-Milewska z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii CMKP Poradni Leczenia Bólu.

- Neuralgia popółpaścowa jest najbardziej dokuczliwym powikłaniem przebytego półpaśca. Rzeczywiście dotyka głównie pacjentów w wieku podeszłym. Im starszy pacjent tym ryzyko utrwalenia się bólu ostrego i przejścia tego bólu w neuralgię popółpaścową jest większe – mówi prof. Malec-Milewska.

- Ból towarzyszący neuralgii popółpaścowej jest tak silny, że u wielu pacjentów jest trudny do zniesienia – mówi dr n. med. Mariola Kosowicz z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. – Długotrwały ból wiąże się z lękiem, który z kolei prowadzi w dłuższej perspektywie do pogorszenia nastroju. U niektórych pacjentów może stać się on nawet przyczyną depresji – dodaje lekarka.

Reklama

Jak skuteczna jest szczepionka przeciwko półpaścowi?

Zarejestrowana i rekomendowana szczepionka ma bardzo wysoką skuteczność. Badania pokazują, że sięga ona 90-97%. Skuteczność zależy od wieku, ale nawet u osób starszych po 70. roku życia, sięga ona 90 %. Tak wysoka odpowiedź immunologiczna jest możliwa dzięki zastosowaniu w niej adiuwantu, który zdecydowanie wzmacnia skuteczność tego szczepienia. Analizy w grupach pacjentów z upośledzoną odpornością pokazały, że i u tych pacjentów wyniki są satysfakcjonujące.

Po co dorosły ma się szczepić?

Dziecko rodzi się z niedojrzałym, jeszcze słabo funkcjonującym układem odpornościowym, który rozwija się dzięki kontaktowi z wirusami i bakteriami, a także dzięki szczepieniom.

Reklama

– Około 50-60. roku życia nasza odporność zaczyna jednak obniżać się, dlatego trzeba robić wszystko, by chronić się przed szczególnie groźnymi patogenami. Układ odpornościowy ma, w pewnym uproszczeniu, trzy linie obrony. Pierwszą stanowią bariery (skóra, błony śluzowe). Druga to mechanizmy odporności wrodzonej, które możemy nieznacznie wzmacniać dzięki odpowiedniej diecie, aktywności fizycznej i stymulacji. Trzecia linia obrony jest najbardziej wyspecjalizowana: to odporność nabyta, skierowana przeciw konkretnym antygenom, czyli antygenowo swoista. Organizm nabiera odporności po zachorowaniu na daną chorobę lub poprzez przyjęcie szczepienia.– tłumaczy dr hab. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii WUM, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

– Organizm wytwarza swoiste przeciwciała w odpowiedzi na infekcję lub szczepionkę. Bardzo ważna jest tu tzw. odporność komórkowa. Może ona utrzymywać się nawet do końca naszego życia, jeśli będziemy ją podtrzymywali za pomocą szczepień – mówi prof. Aneta Nitsch-Osuch, mazowiecki konsultant wojewódzki ds. epidemiologii oraz kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Reklama

 

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości