Reklama

Czy cukrzycę typu 2 można uniknąć? Jak zapobiec cukrzycy poprzez zmianę stylu życia i żywienia - poradnik zdrowego życia

Leki stosowane w leczeniu cukrzycy są coraz doskonalsze, coraz łatwiej się je przyjmuje i objęte są coraz korzystniejszą dla pacjentów refundacją. Ale nie o to chodzi, by brać nawet najlepsze leki, tylko by nie zachorować na choroby, które wymagają takiego leczenia. Cukrzyca typu 2 jest jednym z tych schorzeń cywilizacyjnych, którym trzeba zapobiegać każdego dnia. Barbara Soróbka, diabetolog i obesitolog mówi, czy można uniknąć choroby XXI wieku?

W Polsce chorych na cukrzycę jest ok. 3 miliony ludzi, a 80% z nich to osoby z cukrzycą typu 2. Stan przedcukrzycowy ma zdiagnozowane ok. 5 milionów osób. Te liczby nie robią już wrażenia, chyba że choroba dotyka kogoś bliskiego lub nas samych. Wtedy zastanawiamy się, czy można było coś zrobić, by tego uniknąć. Czy mamy szanse zapobiegać cukrzycy typu 2, czy tylko opóźniamy jej pojawienie się, bo mamy ją np. zapisaną w genach?

Barbara Soróbka: Mamy szanse jej uniknąć, zdecydowanie! Pierwszym sygnałem, że grozi nam cukrzyca jest nadmierna masa ciała. Jeśli lekarz ją stwierdził, to ona sama nie zniknie. Bez zmiany w naszym stylu życia ona stopniowo narasta i narasta. Podczas wywiadu z pacjentem pytamy o występowanie cukrzycy w rodzinie, bo częściowo mamy predyspozycje genetyczne. Jednak w większości są to nasze zaniedbania, np. w postaci zbyt małej aktywności fizycznej i jedzenia, które może nawet wydawać nam się zdrowe.

Wydawać? Jak to?

To jedzenie jest coraz gorszej jakości, bo jest coraz bardziej przetworzone. Zawiera coraz więcej tłuszczów trans i cukru. Proszę zauważyć, że cukier jest już niemal we wszystkim, co jest przetworzone. Poza tym jedzenie nas otacza. Łatwo po nie sięgnąć, bo ono jest wszędzie – na stacji benzynowej, w kiosku w biurze. Batoniki mamy przy kasach czy w automatach.

Reklama

Pandemia też zmieniła nasze nawyki.

Z jednej strony pandemia wyrobiła w nas nawyk zamawiania do domu, więc jest superłatwo. Z drugiej strony pandemia ograniczyła nam wysiłek, bo teraz nawet na proste zakupy nie wychodzimy, tylko zamawiamy je do domu. I tak oto małymi kroczkami zbieramy to, co jest dla nas niedobre.

Wróćmy zatem do początku cukrzycy typu 2.

Najpierw pojawia się nam insulinooporność, ona powoli stopniowo narasta, osiąga tzw. plateau i do tego dołącza się jeszcze defekt komórki beta. Kiedy osiągnie określony poziom, ujawnia się nam cukrzyca typu 2. Te komórki beta się wyczerpują przy insulinooporności. Mamy wtedy najczęściej hiperinsulinizm, co oznacza trzustka pracuje na najwyższych obrotach. W typie 2 cukrzycy insulina zazwyczaj jest wydzielana w nadmiarze, a mimo to nie wystarcza to do tego, żeby utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi. Najpierw po insulinooporności pojawia się stan przedcukrzycowy.

Reklama

Rodzaj sygnału alarmowego?

Mamy dwa stany przedcukrzycowe. Wtedy gdy mamy za dużo cukru we krwi na czczo, między 100 a 125 i to jest nieprawidłowa glikemia na czczo. Drugi stan przedcukrzycowy to upośledzona tolerancja glukozy, czyli wtedy kiedy w teście obciążenia glukozą tzw. krzywej cukrowej mamy cukier między 100 a 199. Wtedy to jeszcze nie cukrzyca, ale nieprawidłowe wyniki to już pomarańczowe światło dla nas. Oba stany przedcukrzycowe są stanami odwracalnymi.

To już drugi raz, kiedy jeszcze możemy zapobiec cukrzycy typu 2. Co wtedy robić?

To jest ostatni dzwonek, aby wdrożyć regularną aktywność fizyczną. Mówi się, że minimum to 150 minut tygodniowo średniointensywnego wysiłku fizycznego. No i oczywiście zdrowy sposób jedzenia.

Reklama

Co trzeba jeść na diecie „cukrzycowej”?

Nie mówimy tu o żadnej specjalnej diecie cukrzycowej. To po prostu zdrowy sposób odżywiania.

Liczyłam na jakieś superfood obniżające poziom cukru we krwi.

Zdrowy talerz czy piramida zdrowego żywienia to podstawa.

Stan przedcukrzycowy często pojawia się u osób otyłych. Jak je zachęcić do zdrowego jedzenia?

Motywacją powinna być chęć powrotu do zdrowia. Powrót do prawidłowej masy ciała jest konieczny w leczeniu stanu przedcukrzycowego, gdy mamy nadwagę czy otyłość. Już 15 proc. mniej masy ciała daje metabolicznie korzystny wymiar. Zejście z otyłości pierwszego stopnia do nadwagi obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 o 50 proc. A to chyba robi wrażenie!

Reklama

Otyłość i cukrzyca typu 2 wzajemnie się napędzają?

Większość osób z cukrzycą typu 2 ma nadwagę bądź otyłość i to stanowi punkt wyjściowy. Można powiedzieć, że cukrzyca jest powikłaniem otyłości. Otyłość niedoceniana jako choroba, często nawet przez pracowników ochrony zdrowia, nie jest uważana za chorobę. Jednak nie ma żadnej innej choroby, która prowadzi do tylu powikłań i kolejnych schorzeń, co właśnie otyłość. Ona daje nam 200 kolejnych chorób! Między innymi cukrzycę typu 2. Im więcej mamy kilogramów, tym bardziej jesteśmy zagrożeni cukrzycą. Jeżeli zachorujemy na nią i mamy coraz więcej kilogramów, to ta cukrzyca jest trudniejsza do kontroli. Można powiedzieć, że postępuje, niszcząc nam organizm.

Reklama

Czyli jeśli u otyłej osoby stwierdza się już cukrzycę, to już się tego nie da cofnąć? Zostają tylko leki?

Cukrzycę typu 2 możemy kontrolować. Pierwszym sposobem jest właśnie zmniejszenie masy ciała. Jeśli mamy cukrzycę i otyłość, ale obniżymy masę ciała, to często możemy ograniczyć liczbę przyjmowanych leków. Mało tego! Jeżeli na początku cukrzycy typu 2, zmniejszymy masę ciała o 15%, jesteśmy część pacjentów wprowadzić w remisję cukrzycy i mogą funkcjonować bez leków. W nowych zaleceniach PTD osiągnięcie prawidłowej masy ciała jest równorzędnym celem wyrównania cukrzycy z celem glikemicznym. Czyli jednocześnie musimy dążyć do wyrównania cukrów i normowagi, a przynajmniej redukcji masy ciała. To są w tej chwili dwa równorzędnej cele.

Walka z cukrzyca to walka z ludzkimi namiętnościami.  Czy pacjenci poddają się reżimowi leczenia? W końcu to sposób żywienia i styl życia doprowadziły w większości do ich choroby. Styl życia, dość wygodny trudno zmienić.

Nie jest łatwo, to prawda. Podstawą leczenia cukrzycy czy otyłości jest zmiana nawyków, a my nie lubimy zmian. My lekarze musimy przekonać do nich pacjenta, który z jakiegoś powodu właśnie takie je ma. Na szczęście mamy leki, które w tym pomagają. Jednak musimy zaangażować pacjenta w proces leczenia, bo wtedy są największe szanse na powodzenie. Nie może być tak, że pacjent przychodzi i tylko oczekuje od nas tabletki czy zastrzyku i my to wypisujemy i będzie super. Bo nie będzie.

Reklama

Pacjent nie jest nastawiony na porażkę, ale często przegrywa w starciu ze swoim głodem, chęcią na słodycze, brakiem sytości albo zajadaniem stresu.

Dlatego musimy partnersko podejść do pacjenta. Musi być poinformowany o wszystkich sposobach leczenia. To musi być dla niego terapia szyta na miarę i wspólnie musimy wybrać taką, która będzie dla niego wygodna. Musimy wiedzieć, jak on żyje, jak pracuje, jak je, jak się rusza, jaka ma pracę, by do jego systemu pracy dobrać program leczenia. Nie chcemy, by terapia go ograniczała w jakikolwiek sposób albo żeby ograniczała go jak najmniej. Razem przedstawiając pacjentowi z którego leku ma odnieść korzyści, który będzie lepszy, który mu pomoże osiągnąć cel oprócz glikemicznego, to jeszcze będzie zapobiegał powikłaniom, będzie redukował masę ciała. Tych leków mamy w tej chwili sporo. Nie wszystkie są refundowane. Dlatego pacjentowi trzeba przedstawić wszystkie opcje i razem z nim dokonać wyboru, wtedy pacjent będzie bardziej odpowiedzialny za tą terapię, bo razem podjęliśmy decyzję, że tak będziemy go leczyć. Wtedy też jest większa szansa, że pacjent będzie zmotywowany, by dążyć do celów, jakie sobie z lekarzem założyli. On musi być zaangażowany, a my powinniśmy być dla niego wsparciem.

W otyłości i cukrzycy bardzo ważna jest motywacja pacjenta. Zalecenie „wystarczy przestać tyle jeść” nie przynosi skutku.

Otyłość to choroba i pacjent wymaga interdyscyplinarnego zespołu, żeby osiągnąć pełny sukces. To powinien być dietetyk, fizjoterapeuta, często psycholog czy nawet psychiatra, edukator cukrzycowy, nie tylko lekarz. Często jest też kardiolog i ortopeda. Ale tylko ze wsparciem takiego zespołu jest szansa na powodzenie terapii.

Reklama

Co bardziej działa na pacjentów: straszenie konsekwencjami czy pokazywanie, że życie z cukrzyca może mieć dobry przebieg, jeśli będzie ona właściwie leczona?

Zdecydowanie przekaz o tym, że życie z cukrzyca może mieć dobrą jakość działa lepiej. Straszenie w niczym nie pomaga. Cukrzyca jest chorobą, która postępuje, ale dzięki nowym lekom postępuje ona zdecydowanie wolniej niż dotychczas. Jednak nadal ma charakter progresywny. Nawet jeśli pacjent się stara, w pewnym momencie dochodzi do konieczności zastosowania insuliny, ale dzięki nowym grupom leków może to być mocno odsunięte w czasie. Pacjent od samego początku powinien być świadomy tego, że naturalną konsekwencją postępowania cukrzycy jest włączenie w pewnym momencie insuliny, a dojście do tego nie jest porażką.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/03/2024 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości