Reklama

Bezpieczna żywność: prawda i mit - kontrola dodatków, naturalność czy zdrowie? Mity a rzeczywistość analizowane na Kongresie Gospodarka i Zdrowie. Ekspert: Nie bójmy się chemii, używajmy kryterium racjonalności. W Polsce preferujemy niedrogą żywność bez sztucznych dodatków, ale czy nasze wybory są z

Działania ministerstw zdrowia i edukacji, deklaracje polityków koalicji i samorządowców oraz instytucji związanych ze zdrowiem sugerują, że profilaktyka wkrótce stanie się priorytetem polityki zdrowotnej państwa. Podczas odbywającego się w Warszawie Kongresu Gospodarka i Zdrowie, eksperci wskazali na obszary, które warte są większej uwagi, np. edukacja żywieniowa Polaków.

Chcemy jeść naturalnie i zdrowo, najlepiej bez sztucznych dodatków, siarczanów i wszystkiego, co ma oznaczenie „E”. Żywność powinna być bezpieczna, bardzo odżywcza i tania oraz wyprodukowana bez użycia pestycydów. Opakowanie? Koniecznie wytworzone z troską o środowisko. To wnioski, które wynikają z różnych badań konsumenckich. Jednak te deklaracje, zdaniem specjalistów, biorących udział w Kongresie Gospodarka i Zdrowie, nie mają pokrycia w rzeczywistości.

Bezpieczna żywność, jak to rozumiemy?

- Zainteresowanie bezpieczeństwem żywności jest w Polsce niższe niż w innych krajach europejskich – mówił dr Jacek Postupolski, ekspert Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego, zajmujący się oceną ryzyka zdrowotnego w zakresie zanieczyszczeń chemicznych, mikrobiologii żywności, substancji dodatkowych i bezpieczeństwa materiałów kontaktujących się z żywnością. – Kierujemy się w naszych wyborach kryterium smaku i ceny, jednocześnie boimy się substancji z oznaczeniem „E” i trzycyfrową liczbą. Uważamy, że to coś sztucznego, czego nie rozumiemy. Musimy się jednak pogodzić z tym, że wiele produktów tradycyjnych, np. szynka, to produkty peklowane. Azotyny dostarczane podczas peklowania nadają wędlinie dobry smak i różowy kolor, zapobiegają rozwojowi jadu kiełbasianego. Drugim produktem, którego nie udaje się robić bez konserwowania jest wino. Robi się to za pomocą dwutlenku siarki. Siarkowanie zapobiega zepsuciu, dodatkowo jeszcze nadaje winu charakterystyczny posmak. Pewnych gatunków wina nie da się wręcz wyprodukować bez siarkowania – mówił dr Postupolski.

Reklama

Dodatki do żywności są pod stałą kontrolą

Ekspert wspomniał, że Unia Europejska poprzez swoje agencje dokonuje przeglądu stosowanych w produkcji żywności substancji, pod względem ich bezpieczeństwa dla zdrowia. Nie mamy więc się czego obawiać, bo to stała kontrola. Jednocześnie wskazał na paradoks z jakim mamy do czynienia. Wielu Polaków czuje obawy przed minimalnymi dawkami substancji dodatkowych, zapobiegających psuciu się żywności, jednocześnie te osoby nie obawiają się składników o udowodnionym szkodliwym działaniu.

- Boimy się dwutlenku siarki, a nie boimy się alkoholu. Boimy się w tym alkoholu siarczanów, a nie boimy się etanolu o udowodnionym działaniu kancerogennym. Obawiamy się dodatków do żywności, a nie czujemy strachu przed tłuszczami nasyconymi, cukrem, izomerami trans i zbyt małą ilością błonnika w żywności – zastanawiał się ekspert, jednocześnie apelując o rozsądek w podejściu do składu produktów żywnościowych. - Nie bójmy się chemii, bo ona jest dobra albo zła dla nas. Starajmy się używać kryterium racjonalności, a nie powielać kalki, które niczemu nie służą – powiedział Jacek Postupolski.

Reklama

Zobacz także:

Zdrowe odżywianie tak, ale to głównie deklaracje

Prof. Sylwia Żakowska-Biemans z Katedry Badań Rynku Żywności i Konsumpcji również zwróciła uwagę na niespójność deklaracji konsumenckich z tym, co częściej kupujemy.

- Konsumenci od żywności oczekują że żywność ma sycić, dostarczać smaku, zapachu, tekstury, ma korzystnie wpływać na zdrowie i odporność, poprawiać samopoczucie, co w czasach zagrożenia zdrowia psychicznego ma duże znaczenie – mówiła prof. Żakowska-Biemans. - Zwracamy uwagę na cenę, ale w drugiej kolejności pojawia się skład produktu.

Reklama

Z badań prowadzonych na przestrzeni 25 lat wynika, że w Polsce jemy mniej mięsa niż ćwierć wieku temu. Badania pokazały, że to prawie połowa tego, co jedliśmy na początku transformacji ustrojowej. W naszych domach jest też mniej pieczywa. Nadal na talerzach mamy za mało warzyw. To pozostaje w sferze deklaracji, jak zauważyła ekspertka. Bardzo ważna jest dla Polaków naturalność produktu, preferowanie żywności ekologicznej i zapewniającej zdrowie, a także regionalnej. Jak podkreśliła badaczka, jesteśmy świadomi jako konsumenci tego, co jest ważne dla zdrowia i dobra środowiska, ale nie zawsze ma to przełożenie na nasze wybory zakupowe.

Reklama

Prof. dr hab. Krystyna Gutkowska z Instytutu Nauk o Żywieniu Człowieka SGGW spuentowała panel o profilaktyce żywieniowej, mówiąc, że jako społeczeństwo jesteśmy bardzo dobrze wyedukowani w kwestiach zdrowotnych, także żywieniowych. Jednak z jakiegoś powodu nie działamy w zgodzie z naszym zdrowotnym interesem. Należy więc zastanowić się, co zrobić, by przekonać Polaków do poprawienia swoich nawyków i działania profilaktycznego, także dokonując wyborów w sklepie.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości