"Dziennik Gazeta Prawna" informuje, że w 2024 roku sześć szpitali powiatowych w Polsce zamknęło swoje oddziały porodowe. Decyzja ta dotyczy placówek na Mazowszu, Warmii i Mazurach, Śląsku oraz Podkarpaciu.
W Polsce w ostatnich latach zamknięto już 22 oddziały porodowe, a sytuacja nie wygląda lepiej. Choć rząd planował likwidację tych, które przyjmowały mniej niż 400 porodów rocznie, wiele z nich znika samoistnie. Zgodnie z informacjami podanymi przez “Dziennik Gazetę Prawną”, głównym powodem zamykania porodówek jest brak lekarzy, a nie tylko kwestie bezpieczeństwa. W 2024 roku na stałe zamknięto co najmniej sześć oddziałów, a kolejne czasowo wstrzymały działalność, tłumacząc to remontami.
- Zamknięte porodówki liczyliśmy na piechotę, ponieważ ani NFZ, ani resort zdrowia, nie prowadzą listy zamykanych oddziałów – czytamy w "DGP".
Reklama
Według Marka Wójcika, eksperta Związku Miast Polskich, głównym powodem znikania oddziałów położniczych jest brak lekarzy. Marek Wójcik wyjaśnia, że jeśli w szpitalu pracują tylko trzej położnicy, a jeden zachoruje, a drugi pójdzie na urlop, oddział przestaje funkcjonować. Jeszcze większym problemem jest, gdy jeden z lekarzy odejdzie, a w okolicy nie ma innych, którzy mogliby podjąć pracę.
Choć niektórzy twierdzą, że rozwiązaniem jest wyższa pensja, to według Marka Wójcika szpitale powiatowe nie są w stanie zaoferować takich stawek, jakie są oczekiwane przez lekarzy gotowych do pracy na dyżurach.
- Ktoś powie, że wszystko jest kwestią ceny, ale szpitali powiatowych nie stać na stawki dyktowane przez gotowych do nas dojeżdżać. Kilkuset złotych za godzinę dyżuru, nie udźwignie żaden szpital – wyjaśnił Marek Wójcik.
Z kolei dr Michał Bulsa, ginekolog i prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie, tłumaczy, że choć w Polsce jest wielu ginekologów-położników, wielu specjalistów wybiera pracę w prywatnych poradniach lub placówkach współpracujących z NFZ. Według niego, wynika to z mniejszego ryzyka niepożądanych zdarzeń medycznych i niższego ryzyka pozwów w tych miejscach.
Dr Michał Bulsa podkreśla, że w szpitalach powiatowych lekarze narażeni są na większą odpowiedzialność cywilno-karną, a ich zabezpieczenie jest gorsze niż w bardziej wyspecjalizowanych placówkach, co zniechęca do pracy w takich warunkach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze