Reklama

Wiktor Janicki: bez strategii dla life science Polska i Europa przegrają wyścig o innowacje

O przyszłości innowacji w ochronie zdrowia coraz rzadziej decyduje już wyłącznie poziom finansowania. Coraz większe znaczenie ma to, czy państwo potrafi połączyć politykę zdrowotną, gospodarczą i finansową w długoterminową strategię dla sektora life science. W rozmowie z portalem PolitykaZdrowotna.com podczas XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Wiktor Janicki, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, mówi, że bez takiego wyboru Polska i Europa będą coraz słabiej konkurować o badania kliniczne, inwestycje i dostęp do nowych terapii.

Finansowanie zdrowia i konkurencyjność Europy

PolitykaZdrowotna.com: Na kongresie toczą się rozmowy wokół efektywności systemu ochrony zdrowia w warunkach ograniczonych zasobów, starzejącego się społeczeństwa i konkurencyjności sektora life science. Z perspektywy INFARMY, organizacji reprezentującej firmy innowacyjne, jakie są dziś najważniejsze wyzwania, z którymi mierzy się Polska i Europa?

WJ: Zacząłbym od tego, że wbrew obiegowej opinii nasz system jest całkiem efektywny. To znaczy, jeżeli spojrzymy na przykład na oczekiwaną długość życia czy oczekiwaną długość życia w zdrowiu, to porównując wyniki Polski do innych krajów, które przeznaczają podobny procent PKB, wypadamy całkiem nieźle. My lubimy bardzo często krytykować ten system, ale tak naprawdę, porównując twarde miary, on jest dość efektywny.

Reklama

Natomiast ciężko nie zadać sobie pytania, jakie wyniki moglibyśmy osiągać, gdybyśmy podnieśli poziom finansowania na przykład do średniego poziomu w Unii Europejskiej. Dla przypomnienia, my wydajemy około 6 proc. PKB z publicznych pieniędzy na system ochrony zdrowia. Średnia Unii Europejskiej to dzisiaj ponad 8 proc., więc jest teoretycznie przestrzeń do tego, żeby o jedną trzecią zwiększyć poziom finansowania. Wtedy można rzeczywiście wierzyć, że zarówno długość życia, jak również subiektywne odczucia pacjentów co do jakości opieki, którą otrzymują, byłyby zupełnie inne. Myślę więc, że poziom finansowania nadal pozostaje naszym największym wyzwaniem.

Drugie wyzwanie, które widzimy, już bardziej z perspektywy naszego przemysłu, to kwestia pewnych strategicznych wyborów wynikających też ze zmiany konkurencyjności na świecie. Wiemy, że geopolitycznie dzisiaj z jednej strony mamy Stany Zjednoczone, które wysyłają bardzo mocne sygnały co do tego, że chciałyby większego zwrotu z inwestycji w innowacje, które ponoszą od wielu lat. Musimy sobie otwarcie powiedzieć, że poziom nakładów tam jest dramatycznie wyższy niż w Europie.

Reklama

Z drugiej strony mamy Chiny, które wbrew obiegowej opinii wcale nie są tylko i wyłącznie rynkiem odtwórczym. Dzisiaj są już kopalnią innowacji i w związku z tym firmy farmaceutyczne decydują się również na duże inwestycje w Chinach. No i potem mamy Europę, która zarówno geograficznie, ale również z takiej perspektywy inwestycyjnej znajduje się gdzieś pomiędzy tymi światami, ale jednocześnie przegrywa tę konkurencję, dlatego że ani nie wydajemy odpowiednich pieniędzy na innowacje, ani nie wysyłamy sygnałów do branży co do tego, że to jest strategiczna branża, na której chcielibyśmy budować, a mamy ku temu bardzo dużo powodów.

Reklama

PZ: Unia Europejska nadal dysponuje ogromnym potencjałem: jednymi z najlepszych uczelni, ośrodkami badawczymi, wykształconymi kadrami medycznymi, dużym rynkiem pacjentów i rozwiniętą infrastrukturą medyczną i regulacyjną. A mimo to inwestorzy coraz częściej uciekają. Z czego to wynika? Czy to efekt zaniedbań, czy zmian regulacyjnych?

WJ: Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z braku długoterminowej strategii co do tego, że jest to strategiczny sektor, który chcemy świadomie budować, bo widzimy, w jaki sposób może się to przełożyć zarówno na lepsze zdrowie Europejczyków, ale również na lepsze wyniki gospodarcze. My cały czas jako branża wydajemy na badania i rozwój ponad 50 miliardów dolarów rocznie w Europie.

Reklama

Natomiast poziom nakładów na badania spadł o 25 proc. w ciągu ostatnich 20 lat. To jest bardzo niepokojący trend. Europa przegapiła moment, kiedy jej pozycja konkurencyjna zdecydowanie się pogorszyła. Właśnie dlatego, że inne regiony są bardziej perspektywiczne i są skłonne wydawać większe pieniądze na innowacje. Wydaje mi się, że to nie jest nawet kwestia konkretnego zapisu regulacyjnego. To jest bardziej kwestia pewnego wyboru, zarówno klasy politycznej, jak i społeczeństw, co do tego, że chcemy przeznaczać większe pieniądze na innowacje po to, żeby móc tę innowację dalej tutaj rozwijać.

Bezpieczeństwo lekowe i badania kliniczne

PZ: Czy pandemia nie pokazała, że właśnie ten obszar powinien być bardziej samowystarczalny, tak żeby bezpieczeństwo lekowe i jakość świadczonych usług były mniej zależne od czynników zewnętrznych? Co musiałoby się zmienić?

Reklama

WJ: Tak, pandemia doskonale to pokazała i dzisiaj toczymy bardzo długą dyskusję na temat bezpieczeństwa lekowego rozumianego jako sprowadzanie z powrotem do Europy produkcji substancji czynnych, a jednocześnie ignorujemy fakt, że za chwilę znajdziemy się w tej samej sytuacji, jeżeli chodzi o badania kliniczne i rozwój nowych cząsteczek. Za chwilę dużo trudniej będzie przywrócić do Europy badania kliniczne i prace na poziomie podstawowym. Dziś jesteśmy jeszcze w lepszej pozycji, żeby ten potencjał utrzymać, bo wciąż dysponujemy silnym kapitałem ludzkim i dobrą bazą akademicką, które mogą nam to umożliwić.

Powinniśmy nauczyć się na tym przykładzie, jak odpowiednio wcześnie rozpoznawać potencjalne ryzyka i im zapobiegać, zamiast reagować dopiero wtedy, gdy problem się utrwali. To trochę jak w medycynie, gdzie profilaktyka jest skuteczniejsza niż leczenie następstw zaniedbań.

Reklama

PZ: Czy tu potrzebna jest pomoc państwa? Czy organizacje zrzeszające firmy innowacyjne są w stanie same odwrócić ten trend?

WJ: Potrzebna jest pomoc państwa, rozumiana przede wszystkim jako długoterminowa strategia. Jeżeli zejdziemy na poziom Polski, wydaje mi się, że musiałaby to być strategia, która połączyłaby kilka różnych resortów. Zarówno resort zdrowia, który dysponuje bardzo dużym budżetem środków na refundację. Mamy nadzieję, że ten budżet będzie rósł i w związku z tym będzie jasnym sygnałem co do tego, że w Polsce innowacja jest ceniona.

Reklama

Po drugie, potrzebujemy Ministerstwa Rozwoju i Technologii, ponieważ tak naprawdę to wszystko przekłada się nie tylko na zdrowie, ale również potencjalnie na wzrost gospodarczy. Inwestycje innowacyjnych firm farmaceutycznych już dziś są bardzo duże i musimy walczyć o to, żeby je utrzymać, ale to wymaga skoordynowanej pracy pomiędzy tymi resortami.

Po trzecie, potrzebujemy Ministerstwa Finansów, które w jasny sposób sfinansowałoby pewne elementy. Ale tym najważniejszym elementem, który łączy te trzy ministerstwa, jest długoterminowa strategia i jasne wysłanie sygnału: tak, traktujemy tę branżę jako strategiczną i mamy pomysł, co chcemy z tą branżą osiągnąć. Dzisiaj ta dyskusja jest bardzo trudna. My, podejmując decyzję o kolejnych badaniach klinicznych, wiemy, że czas rozwoju leku to jest 10 do 13 lat. Nie mamy tak naprawdę przewidywalności, co wydarzy się za rok lub dwa. Jeżeli nie będziemy mieć takiej jasnej strategii dającej nam tę przewidywalność, to szalenie trudno będzie utrzymywać dzisiejsze inwestycje w Polsce.

Reklama

Zdrowie jako inwestycja

PZ: Czy argumenty dotyczące kosztów pośrednich, absencji w pracy i opieki długoterminowej mogą przekonać decydentów, że zdrowie należy traktować jako inwestycję, a nie wyłącznie koszt?

WJ: Absolutnie tak. Co roku tracimy między 200 a 300 tysięcy osób z puli osób aktywnych zawodowo, dlatego kwestia wydłużenia życia w aktywności zawodowej ma dziś kluczowe znaczenie. Mamy badania pokazujące, że terapie onkologiczne mogą wydłużyć czas tej aktywności o dwa do trzech lat. Również inne terapie, pomagają uniknąć niepełnosprawności, pozwalają wydłużyć czas aktywnego życia.

Reklama

Po drugie, terapie w obszarze chorób przewlekłych, jak również na przykład w obszarze reumatologii i immunologii, pozwalają zredukować pomiędzy 30 a 50 proc. hospitalizacji w przyszłości, czyli odciążyć system z dodatkowych kosztów. No i pozostaje kwestia opieki długoterminowej. To również są coraz większe koszty w starzejącym się społeczeństwie, a wcześniejsza interwencja w postaci leków pozwala ich uniknąć.

PZ: Czy Ministerstwo Zdrowia jest dziś bardziej gotowe patrzeć na refundację z punktu widzenia jakości życia, skuteczności terapii i szerszego efektu zdrowotnego?

Reklama

WJ: Do modelu niemieckiego, bo zakładam, że do tego pani redaktor się odwołała, jest nam jeszcze trochę daleko i wydaje mi się, że dzisiaj nie ma jeszcze przestrzeni na takie rozmowy. Liczymy jednak na to, że zaczniemy rozmawiać chociażby o uwzględnianiu kosztów pośrednich w myśleniu o tym, która terapia jest warta refundacji i przy jakim koszcie, bo na dziś polski system HTA bardzo wąsko określa to, na co powinniśmy patrzeć i w jaki sposób do tego podchodzić. 

W praktyce negocjacje są często jeszcze ostrzejsze niż to, co wynika z samych analiz HTA, dlatego chcielibyśmy rzeczywiście prowadzić tę dyskusję w tym kierunku. Chcielibyśmy też rozmawiać o realnym podziale ryzyka. Polska ustawa refundacyjna pod tym względem akurat jest bardzo dobra. Mamy szereg dostępnych instrumentów podziału ryzyka. Zacznijmy jednak traktować je jako instrumenty podziału ryzyka, a nie przenoszenia ryzyka.

Polityka Lekowa 2.0

PZ: Ministerstwo Zdrowia zapowiada Politykę Lekową 2.0 jako dokument bardziej strategiczny, łączący kwestie refundacji, bezpieczeństwa lekowego, produkcji, odporności i łańcuchów dostaw. Jakie rozwiązania powinny się w nim znaleźć z perspektywy INFARMY?

WJ: Myślę, że sam kierunek określania polityki lekowej jako dokumentu strategicznego jest absolutnie tym, na czym nam zależy. Nie chodzi o poszukiwanie doraźnych rozwiązań na uszczelnienie systemu czy zaopiekowanie bieżących problemów, ale o określenie tego, na jakie kluczowe miary chcemy się umówić w perspektywie kilkunastu lat i spokojne wdrażanie tych rozwiązań. Absolutnie tego potrzebujemy.

Myślę, że potrzebujemy tego z obu stron po to, żeby móc prowadzić konstruktywny dialog wokół tego, jakie mamy wobec siebie wzajemne oczekiwania, jakich instrumentów możemy użyć, żeby do tych miar w perspektywie na przykład 2035 roku być w stanie dojść. To, co wydaje się też istotne, to realne powiązanie kwestii refundacyjnych z na przykład inwestycjami w badania kliniczne czy innymi inwestycjami w Polsce.

To jest kierunek, który był już wielokrotnie dyskutowany w Polsce. Za każdym razem rozbijamy się o definicję tego, co rzeczywiście tą inwestycją jest i jak wysoki poziom innowacyjności chcemy osiągnąć. Ja głęboko liczę na to, że będziemy w stanie taką dyskusję sfinalizować. Natomiast, tak jak powiedzieliśmy wcześniej, to na pewno wymaga zaangażowania pozostałych resortów po to, żeby mieć bardziej holistyczne spojrzenie na ten problem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/04/2026 14:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości