Podczas XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych jednym z ostatnich, acz równie ważnym panelem była tematyka poświęcona jakości oraz bezpieczeństwu systemu ochrony zdrowia. Anna Gołębicka, ekonomistka, strateżka i ekspertka rynku przywołała scenę z filmu pt. “Królestwo Niebieskie” w którym Salladynowi zadano pytanie: Ile warta jest Jerozolima? Odpowiedź brzmiała: Wszystko, albo nic. I tak zdaniem ekonomistki trzeba patrzeć na jakość. Jednak w jakim momencie jesteśmy obecnie?
Jakość w dzisiejszej ochronie zdrowia opiera się zapewnieniu określonych standardów, na miernikach, czy posiadaniu akredytacji. Niemniej Anna Gołębicka, ekonomistka i strateżka wskazuje, że przed przybyciem na panel rozmawiała z różnymi osobami jak ich oczami wygląda proces akredytacji. Zdarzało się słyszeć, że dla pozyskania lepszych wyników wręcz “malowano trawę na zielono”, pytanie tylko czy to wciąż mowa o jakości?
Jakość jest naszą Jerozolimą, która może znaczyć wszystko, albo nic, bo jeżeli ta jakość jest tylko słowem, jest tylko na papierze i jest zrobioną akredytacją po to, żeby mieć trochę więcej to ona jest nic nie warta - zaznaczyła.
Reklama
Nie oznacza to jednak, że podejście do jakości wszędzie wygląda tak samo. Gołębicka podkreśliła, że jeżeli jakość zaczyna być częścią kultury organizacyjnej, którą dostrzega pacjent i którą rozumieją wszyscy uczestnicy systemu i potrafimy zauważyć jak ona przekłada się na realne zyski to wówczas jest warta bardzo dużo.
Wracamy jednak do pytania: W jakim momencie jest obecnie polski system? Podczas rozmowy z portalem Polityka Zdrowotna ekonomistka wyjaśniła, że dziś stoimy na rozdrożu, pomiędzy zbieraniem danych, a realnym ich wykorzystaniem. A także pomiędzy pozornymi wskaźnikami, a prawdziwą odpowiedzialnością za pacjenta.
Anna Gołębicka dodaje, że bez zmiany myślenia o jakości, ekonomii oraz komunikacji żadna reforma nie przyniesie trwałych efektów. Oznacza to, że obecnie rozumiana jakość i bezpieczeństwo leczenia w Polsce nie pełnią jeszcze funkcji realnego narzędzia zarządzania, ale na ten moment w pewnej mierze pozostają raczej aspiracją.
W publicznym systemie ochrony zdrowia wciąż pokutuje jeden kluczowy problem. A mianowicie, zbyt często koncentrujemy się na samym gromadzeniu danych, zamiast umiejętnie z nich korzystać.
Za dobre dane już nauczyliśmy się nagradzać, za złe zaczynamy się zastanawiać, jak karać. Natomiast trochę nie o to chodzi - zauważa Gołębicka.
Strateżka przypomina, że problemem nie jest brak informacji, ale często brak umiejętności korzystania z pozyskanych danych. Z jej doświadczenia wynika, że w literaturze można znaleźć bardzo obrazowe przypadki dotyczące tego jak należy korzystać z jakości. Przykładem są dwie różne placówki i zupełnie inny model postępowania.
Jedna z tych placówek nie raportowała żadnych incydentów i błędów medycznych. Z kolei druga prowadziła tego rodzaju raporty. I teraz wydawać by się mogło, że ta pierwsza była dobra, a ta druga była zła. Ale nie wystarczy w ten sposób patrzeć na dane, tylko trzeba się zastanowić: Dlaczego? Z czego te dane wynikają? etc. - wyjaśniła.
Reklama
Co więcej, okazało się, że kiedy lepiej przyjrzano się obydwu przypadkom, to właśnie ta pierwsza placówka, która nie poświęcała uwagi na raportowanie błędów cechowała się kulturą ukrywania. A to prostą ścieżką prowadziło braku wniosków na przyszłość. To prosty przykład organizacji, która się nie uczy. Z kolei druga placówka, która raportowała incydenty była zdolna nie tylko wyciągnąć wnioski na przyszłość, ale także potrafiła szczerze rozmawiać o błędach.
I teraz okazało się, jak zeksplorowano ten temat, że ta pierwsza placówka, która nie raportowała, po prostu miała taką kulturę ukrywania. Czyli nie wyciągała wniosków, jakby zakrywała takie sytuacje i nie była to organizacja ucząca się. Ta druga, która raportowała, umiała wyciągać wnioski, umiała szczerze rozmawiać o błędach.
Te drugie działania Gołębicka porównała do strategii komandosów, którzy po przeprowadzonej akcji rozmawiają o tym, co było dobre, a co nie i wdrażają zmiany. Warto czerpać z takich praktyk także w systemie ochrony zdrowia myśląc właśnie o jakości.
Powinniśmy dojść do takiego momentu, w którym umiemy szczerze rozmawiać o danych, które mamy. Czyli umiemy zadać 10 dodatkowych pytań, tak żeby wyciągnąć wnioski, żeby się nie bać tego, że na jak wyjdzie, że ktoś popełnił jakiś błąd. I to jest właśnie o tym bezpieczeństwie i jakości. Będziemy dla pacjenta bezpieczni i jakościowi wtedy, kiedy sami będziemy się dobrze czuć ze swoimi szczerymi danymi, będziemy je analizować wspólnie i wyciągać wnioski, a nie tylko karać lub nagradzać - podsumowała.
Reklama
Zatem, klucz do bezpieczeństwa i jakości pacjenta leży w otwartości i współpracy. To podejście zmienia dane w realne narzędzie zarządzania systemem i wprowadza prawdziwą kulturę uczenia się zmieniając na lepsze obecną sytuację.
Autorka: Magdalena Siraga
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze