Co roku przed Wielkanocą wraca to samo pytanie: czy jajka są zdrowe i czy nie podnoszą cholesterolu? Tymczasem eksperci zwracają uwagę, że to nie one powinny być głównym „podejrzanym”. Prawdziwy problem świątecznej diety Polaków jest znacznie szerszy — i znacznie bardziej złożony.
Jak podkreślają dietetycy, jajka same w sobie są wartościowym produktem. Dostarczają pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Jednak w praktyce rzadko występują w diecie w oderwaniu od reszty wielkanocnego menu - a to właśnie ono stanowi największe wyzwanie dla organizmu.
W rzeczywistości problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy na jednym talerzu spotykają się wszystkie klasyczne elementy Wielkanocy: jajka z majonezem, tłuste wędliny, pasztety, żurek z kiełbasą i słodkie wypieki. To nie pojedynczy produkt, lecz suma tych składników obciąża organizm najbardziej.
– Jajka niesłusznie bywają stawiane w roli głównego winowajcy wielkanocnego stołu. Znacznie większe znaczenie ma to, z czym je łączymy i w jakiej ilości je spożywamy – wyjaśnia Monika Langier-Frąckiewicz.
W praktyce oznacza to, że jajko podane z warzywami czy odrobiną chrzanu będzie zupełnie innym wyborem niż to samo jajko w towarzystwie ciężkich sosów i kolejnych tłustych dań.
Wielkanoc to jednak nie tylko konkretne potrawy, ale również sposób ich spożywania. Największym wyzwaniem dla organizmu okazuje się często nie to, co jemy, lecz jak i jak często po to sięgamy.
Świąteczny dzień bardzo często zaczyna się od obfitego śniadania, które płynnie przechodzi w wielogodzinne biesiadowanie. Pomiędzy kolejnymi porcjami pojawiają się „małe dokładki”, degustowanie wszystkiego „po trochu” i jedzenie bez wyraźnych przerw. Organizm nie ma czasu na regenerację ani spokojne trawienie.
Efekt jest dobrze znany: uczucie ciężkości, senność, wzdęcia i spadek energii.
– Święta nie wymagają restrykcji, ale warto zadbać o proporcje i bardziej świadome wybory. Nie chodzi o rezygnację z ulubionych potraw, tylko o umiar – podkreśla Monika Langier-Frąckiewicz.
Reklama
Dietetycy uspokajają - nie ma potrzeby rewolucjonizowania wielkanocnego stołu. Często wystarczą drobne korekty, by znacząco odciążyć organizm.
Zamiast ciężkich, tłustych dodatków można sięgnąć po lżejsze alternatywy, a tradycyjne potrawy uzupełnić większą ilością świeżych warzyw. Równie istotne jest tempo jedzenia - wolniejsze, bardziej uważne spożywanie posiłków pozwala lepiej kontrolować ilość i szybciej odczuć sytość. To właśnie takie niewielkie zmiany sprawiają, że po świętach można czuć się lekko, a nie ociężale.
Eksperci są zgodni: nie trzeba rezygnować z jajek, żurku czy mazurka, by zadbać o zdrowie. Kluczowe jest spojrzenie na cały sposób odżywiania w trakcie świąt, a nie demonizowanie pojedynczych produktów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze