Reklama

Wiceszef MSWiA szczerze o izbach wytrzeźwień: „ten system nie działa”

Tysiące pijanych, zatrutych alkoholem wcale nie trafiają do izb wytrzeźwień, ale na policyjne „dołki”. Policja ma tego dość i po raz kolejny prosi o zmianę przepisów. Jest na to szansa podczas prac nad przepisami ograniczającymi dostęp do alkoholu. Wiceminister spraw wewnętrznych jeszcze raz apeluje do posłów o działanie.

Sejmowa Komisja Zdrowia zajęła się uzależnieniem od alkoholu z naciskiem na rolę w systemie iochrony zdrowia zb wytrzeźwień. Takie placówki, pod różnymi nazwami, są prowadzone przez samorządy. A te narzekają, że jest to z reguły nieopłacalne. Rachunki za pobyt w takim miejscu są wysokie i często „bywalcy” nie płacą.

Ściągalność opłat za pobyt w izbie wytrzeźwień jest na poziomie 19 procent, a według Związku Miast Polskich zatrudnienie jednego lekarza w izbie wytrzeźwień to rocznie koszt ok. 1,4 mln zł. Samorządy przeznaczają na takie placówki od 2,6 mln zł do 4,6 mln zł rocznie.

Reklama

Izba, szpital, albo policja

Wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka przypomniała, że do izby doprowadzane są osoby, które, będąc pod wpływem alkoholu, stanowią zagrożenie dla siebie lub innych. Dlatego w tego rodzaju placówkach przywieziona osoba jest badana przez lekarza. Gdy jest taka konieczność, następuje transport do szpitala.

– O tym, czy pacjent powinien pozostać w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, decyduje stan zdrowia – dodała Kęcka.

System nie działa

Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek jednak przyznał wprost:

– Ten system nie działa. W związku z tym apeluję do państwa, by podjąć działania naprawcze, dlatego że w Polsce funkcjonuje 27 izb wytrzeźwień – mówił i zaznaczył, że jeszcze niedawno była o jedną więcej.

Reklama

W 2024 roku było miesięcznie 118,6 tys. osób. W innych placówkach ochrony zdrowia, bo nie ma miejsc w izbach, są próby umieszczania osób nietrzeźwych. Jednak głównie te osoby trafiają do pomieszczeń dla osób zatrzymanych. 58 tys. nietrzeźwych w 2025 roku. Mroczek uważa, że takie osoby muszą znaleźć opiekę w systemie ochrony zdrowia, a nie na komendach policji.

Generał Roman Kuster, zastępca Komendanta Głównego Policji, wyjaśnił zapis ustawowy, że na polecenie policji odwożone są osoby zatrute alkoholem w sytuacji, gdy izby nie ma.

Reklama

Policja ma już dosyć

– Zabiegi w tym zakresie trwają od wielu lat i wskazują, że te rozwiązania nie dają absolutnie żadnej gwarancji pełnego bezpieczeństwa osobom, które zatrzymujemy – mówił generał i przypomniał, że w pomieszczeniach są miejsca dla zatrzymanych za wykroczenia i przestępstwa.

Wyliczał także, że podejmując takie interwencje patrol traci często sześć czy osiem godzin na przewożenie osób zatrutych alkoholem. Problemem są tez pieniądze. W 2023 r. policji udało się odzyskać zaledwie od 15 do 50 proc. kosztów pobytów osób nietrzeźwych w jednostkach..

Reklama

Jego zdaniem nie pomaga wydawana zgoda lekarza na umieszczenie kogoś w policyjnej izbie.

– Może wówczas uniknęlibyśmy tych sześciu aktów zgonu. To sześć osób, które były osadzane pod działaniem alkoholu. Wszystkie te osoby zostały przebadane wcześniej – dodał.

Trzeba poprawić przepisy

Zdaniem posłów powołana się tematem izba zajmująca się wszystkimi procedowanymi projektami ustaw dotyczącymi ograniczeń w dostępie do alkoholu.

Marta Golbik (KO), przewodnicząca komisji:

– Mam wrażenie, że jest pewna niezgodność między ministerstwami, być może się mylę, jest zupełnie inny sposób patrzenia na ten problem. Z jednej strony jest problemem ataki na medyków i pytanie, co z tym zrobić, żeby osoby w takim stanie trafiały masowo do szpitali. A z drugiej strony jest perspektywa policji, że policjanci nie potrafią sobie radzić medycznie z takimi osobami – mówiła polityczka.

Reklama

Krzysztof Bojarski (KO) liczy na to, ze izby wytrzeżwień będą utrzymywane nie tylko przez samorządu, ale także przez państwo np. ze środków z tzw. korkowego i akcyzy. 

- Finansowanie powinno być wspólne. I jeden beneficjent sprzedaży alkoholu, i drugi powinien wyłożyć środki, żeby sfinansować to działanie - mówił.

Marcelina Zawisza (Razem) uważa, że faktycznie na izby muszą być przeznaczone pieniądze, które państwo i samorząd zarabia ze sprzedaży alkoholu. Przypomniała, że skoro alkoholizm jest chorobą, to izby muszą być finansowane z NFZ.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/02/2026 11:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości