Patrząc na Danię można zaobserwować kierunki potencjalnych zmian z systemie ochrony zdrowia. Widać u nich opiekę senioralną, partnerstwo publiczno - prywatne i mocne wykorzystanie innowacji w sektorze zdrowia. Czy mamy się czego od uczyć od Duńczyków i czy warto współpracować z duńskimi firmami? O tym wszystkim rozmawiamy z prof. Jarosławem Fedorowskim – Prezesem Polskiej Federacji Szpitali.
Panie Profesorze, czy dysproporcję, która dzisiaj jest w długości życia pomiędzy Polską i Danią, można spróbować wyrównać wykorzystując sprawdzone praktyki stosowane w duńskim systemie ochrony zdrowia?
W mojej opinii, na podstawie doświadczeń krajowych i międzynarodowych, mamy tutaj sporo do nadrobienia. Musimy, jednakże, zawsze pamiętać o tym, że długość życia zależy przede wszystkim od prowadzonego przez daną osobę stylu życia, czyli tzw. zachowań indywidualnych. Kolejnym czynnikiem, który jest istotny, to jest oczywiście środowisko. Na to środowisko mamy wpływ, na zachowania, też mamy wpływ - my jako społeczeństwo - każdy człowiek ma wpływ na swoje zachowania. Kolejna rzecz to jest system ochrony zdrowia, na to mamy wpływ pośredni i rzeczy, na które nie mamy wpływu, czyli genetyka. W każdej z tych sfer, która ma znaczenie w kontekście długości życia, powinniśmy brać przykłady z tych krajów, w których to czas życia jest dłuższy niż u nas. Począwszy od czynników lifestylowych, czyli stylu życia. Tutaj mamy w Polsce w dalszym ciągu sporo do zrobienia. W porównaniu z krajami skandynawskimi, jak Dania, gdzie jednak ten zdrowy styl życia jest bardziej propagowany, jest przyjęty jako coś potrzebnego już od poprzednich pokoleń.
Kolejna sprawa to palenie papierosów. Wiemy, że Polacy palą więcej niż społeczeństwa dłużej żyjące. Następna rzecz to jest spożycie alkoholu. Trzeba tutaj jasno sobie powiedzieć, że niektóre ryzykowne zachowania, chociażby na drogach, z którymi mamy w Polsce do czynienia, a których w krajach takich, jak Dania czy inne skandynawskie, jest dużo, dużo mniej. Na pewno możemy się od Danii nauczyć tej edukacji prozdrowotnej, która tam jest prowadzona już od pierwszych lat edukacji.
To na co warto zwrócić uwagę i korzystać z tego to stawianie na aktywność fizyczną, która jest tam bardzo mocno propagowana. W każdym wieku, z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.
Kolejna rzecz to sprawy związane z bezpieczeństwem środowiska - zarówno tego zewnętrznego, jak i tego środowiska, które nas najbardziej otacza. Tu szczególnie do naśladowania powinniśmy wybrać myślenie o bezpieczeństwie seniorów, tym domowym. W tym kontekście mamy w Polsce naprawdę bardzo dużo do zrobienia. Nasza infrastruktura niestety, ale starszym osobom nie pomaga, a nasza koncepcja opieki senioralnej zmierza w zupełnie odwrotnym kierunku niż powinna – co pokazuje właśnie przykład Danii. U nas idzie się w kierunku tworzenia oddziałów geriatrycznych w szpitalach, idzie w kierunku instytucjonalizacji zamiast właśnie w kierunku stworzenia bezpiecznego środowiska w domu, wśród najbliższych. Bezpieczeństwo najbliższego środowiska, które jest oparte o takie sprzęty, jak: nowoczesne windy, łóżka, które umożliwiają pacjentom czy rodzinom lepsze transferowanie i ułatwiają opiekę.
W takiej opiece Dania ma duże doświadczenia w tym zakresie i szereg innowacyjnych produktów, które są tam już od dłuższego czasu używane. To co istotne - te usprawnienia są wynikiem współpracy między prywatnymi firmami a instytucjami publicznymi. My, niestety, nie możemy się zbytnio tym pochwalić. Mamy coraz lepszą opiekę na poziomie samorządowym, która umożliwia, że niektóre gminy finansują np. opaski monitorujące czynności życiowe lub inny tego typu sprzęt dla swoich mieszkańców. Niestety, ze strony tych największych instytucji, takich centralnych, czy też instytucji zdrowia publicznego, państwowych, to tutaj tej współpracy z prywatnymi firmami wszyscy się boją jak ognia i niestety te partnerstwo publiczno - prywatne w Polsce niemalże nie istnieje w ochronie zdrowia i w opiece senioralnej, gdzie by się bardzo przydało. A Duńczycy mają bardzo duże tradycje, w tym zakresie i bardzo sprawnie to u nich funkcjonuje
Jaka jest różnica w podejściu systemu duńskiego, a polskiego w opiece nad pacjentem geriatrycznym?
My w tym systemie organizacji ochrony zdrowia nad starszymi osobami tak, aby one żyły dłużej, mamy tą hierarchizację typową dla polskiego, ale nie tylko polskiego - niemieckiego np. też. W tym zakresie jest to system niestety mało partnerski, w którym brakuje poziomych więzi. Mamy system nastawiony bardziej na instytucje, w tych instytucjach też mamy przecież systemy typu ordynatorskiego, specjalistycznego - najczęściej każdy od wąskiej dziedziny. Spojrzenie szerzej na pacjenta w starszym wieku, tego nam brakuje. Wydaje mi się, że tutaj jest sporo do podpatrzenia, jeżeli chodzi o podstawową opiekę zdrowotną w Danii i tą opiekę, która jest holistyczna. Której zadaniem jest, aby pacjent nie był wysyłany do szpitala, nie był instytucjonalizowany, szczególnie właśnie ten starszy pacjent. Aby opieka domowa była jak najlepsza, wymaga współpracy lekarzy POZ, innego personelu. Pielęgniarki środowiskowe, fizjoterapeuci i opiekunowie osób starszych muszą stanowić jedność, muszą działać w jednym kierunku. Ten kierunek to jak najdłuższe pozostanie pacjenta seniora w domu.
U nas współpraca pomiędzy różnymi elementami systemu, np. POZ ze szpitalami w dalszym ciągu kuleje. Tutaj mamy sporo do zrobienia, ale nie mamy jeszcze takich doświadczeń. Myślę, że możemy się od Duńczyków w tym obszarze sporo nauczyć.
Czemu pozostanie pacjenta w podeszłym wieku w domu, pomiędzy bliskimi, jest tak ważne?
Dziś w Polsce głównymi elementami opieki geriatrycznej mają być oddziały geriatryczne w szpitalach, których w większości szpitali nie powinno generalnie być. Mówię oczywiście o szpitalach opieki ostrej, nie opiece długoterminowej. Stąd bierze się też narzekanie na niedostatek geriatrów, podczas gdy rola lekarza geriatry w leczeniu szpitalnym powinna być konsultacyjna. Duńczycy to już dawno zrozumieli, że opieka domowa to nie jest opieka specjalisty wąskiej dziedziny albo nawet specjalisty geriatry, tylko to są zespoły wielodyscyplinarne, którym w trudniejszcyh przypadkach konsultacja geriatry jest jak najbardziej potrzebna. Działa to wtedy tak, że te zespoły powinny przede wszystkim pacjentów chronić przed hospitalizacją. My w Polsce poszliśmy w zupełnie odwrotnym kierunku. Nie wiadomo, dlaczego. Badania naukowe dowodzą, że pacjenta w podeszłym wieku, w samotności, trudniej się leczy. Że socjalizacja takiego pacjenta pozwala mu dłużej zachować zdrowie i aktywność. Duńczycy to wiedzą i stosują. Jak widać po wyniku długości życia – to działa. Oczywiście, korzystają w tym z nowoczesnych technologii. Np. w monitoringu takich pacjentów dają wsparcie w postaci programów utrzymujących seniorów w stałej aktywności fizycznej, wykorzystują swoje zasoby tak, żeby móc tą opiekę zoptymalizować.
A czy w zakresie szpitalnictwa też mamy szansę coś podpatrzeć? Czy niektóre rozwiązania technologiczne, które w Danii funkcjonują, mają szanse zaistnieć w Polsce? Może jest jakiś szczególny aspekt, na który w Polsce powinniśmy zwrócić uwagę?
Oczywiście, że możemy, a nawet powinniśmy brać przykłady z krajów, które mają już wieloletnie doświadczenia w tej nowoczesnej infrastrukturze jako całości. W Polsce tą infrastrukturę szpitalną dopiero unowocześniamy. Mamy już chociażby roboty chirurgiczne. Zbyt często jeszcze myślimy w takich kategoriach, że brakuje nam przede wszystkim pracowników i należy coraz więcej ludzi zatrudniać. Rzadziej niestety inwestujemy w aparaturę, sprzęt czy rozwiązania technologiczne, które oszczędzają czas pracy ludzkiej. Które wspierają zespoły ludzkie, aby część zadań uprościć bądź w pełni zautomatyzować tak, żeby zasoby ludzkie wykorzystywać jak najefektywniej.
Zaczynając od prostych rozwiązań, jak półautomatyczne łóżka, dźwigi, windy, wszystko to, co odciąża choćby personel pielęgniarski. Tego sprzętu jest za mało. Automatyzacja procesów wewnątrz szpitala, tu również możemy podpatrywać rozwiązania produkowane i stosowane z powodzeniem w Danii. Pamiętajmy jednak, że to kosztuje, a niestety polskie szpitale dysponują budżetami, które są sześcio- czy ośmiokrotnie niższe niż szpitale duńskie. To jest kolosalna różnica, nie znajdująca żadnego usprawiedliwienia w naszym dochodzie narodowym, który nie jest przecież ani sześć, ani osiem razy niższy niż duński. Kwestia pieniędzy jest istotna, ale to też kwestia przyzwyczajeń, takiego tradycyjnego myślenia. Jak pacjenta nie da się przenieść, to u nas często mówi się, że należy do tego wykorzystać dodatkowych ludzi, zamiast stosować rozwiązania technologiczne. A przecież są już urządzenia, które wspierają personel w takich trudnych, ciężkich zadaniach. I panuje przekonanie, że ludzi do pracy brakuje, chociaż w szpitalach jest coraz więcej ludzi zatrudnianych. Z drugiej strony są takie obszary i procesy, które można zautomatyzować, jak choćby sterylizatornie, tak aby ograniczyć personel, który musi realizować odtwórcze, powtarzalne czynności i wykorzystać do tego technologię, robotykę.
Czy są jeszcze jakieś obszary w polskim szpitalnictwie, systemie ochrony zdrowia, które mogłyby czerpać z duńskich rozwiązań?
Z naszych doświadczeń wynika, że w podobnej wielkości szpitalach, pracuje znacznie mniejsza liczba osób w Polsce niż w Danii. Trzeba brać przykład z tych krajów, które tę infrastrukturę mają nowocześniejszą i inny model działania niż w Polsce. Program budowy nowych szpitali, tych skonsolidowanych szpitali w Danii, to jest pewne modelowe rozwiązanie. Oczywiście, Dania jest dużo mniejszym krajem i ta gęstość zaludnienia jest inna, ale konsolidacja szpitali w Polsce też ma sens. Kolejna rzecz warta naszej uwagi to współpraca z prywatnymi podmiotami sektora ochrony zdrowia. Ona jest, w wielu przypadkach przez podmioty polskie, publiczne, trudna z uwagi na tzw. atmosferę, która jest wokół tej współpracy - atmosfera strachu przed podejrzeniami o korupcję. W Polsce idzie to trochę za daleko i dlatego też te partnerstwa publiczno - prywatne u nas, w szpitalnictwie, do tej pory, z wyjątkiem pojedynczych przypadków, praktycznie nie zaistniały. To nie znaczy, że szpitale nie robią zakupów sprzętu produkowanego przez prywatne firmy. Mamy przecież europejskie zamówienia publiczne, którym się musimy podporządkować i polscy dyrektorzy są otwarci na współpracę w granicach regulacji z dostawcami z Danii również. Na pewno wizyta polskich dyrektorów szpitali w Danii, którą odbyliśmy w ramach Polskiej Federacji Szpitali, też otworzyła horyzonty na takie rozwiązania infrastrukturalne, nowoczesne, zarówno budownictwo, jak i na sprzęt, który jednak odciąża personel szpitalny i pomaga optymalizować pracę i zasoby.
Czy struktura zatrudnienia polski vs duński szpital różnią się między sobą?
Tak, zdecydowanie. W szpitalach duńskich jest zdecydowanie więcej personelu medycznego różnych zawodów, my to nazywamy zawody sojusznicze, takie jak technicy różnego typu, pracujący przy pacjencie. Tak samo personel dodatkowy, szczególnie zajmujący się sytuacjami socjalnymi - polskie szpitale praktycznie nie mają pracowników socjalnych albo mają w bardzo, bardzo ograniczonym zakresie. Natomiast szpitale duńskie czy amerykańskie, np. to są szpitale, które łączność ze środowiskiem pacjenta zachowują właśnie poprzez wyspecjalizowanych pracowników socjalnych. Całe zespoły wielodyscyplinarne to jest to, czego u nas brakuje. Mamy taką opiekę, bardzo hierarchiczną. Opartą na decyzjach lekarza i nie mamy tej opieki wielodyscyplinarnej. Szpitale są bardzo sfragmentaryzowane w Polsce na oddziały wąskich specjalności lekarskiej, natomiast w Danii są już te oddziały wieloprofilowe. Jest opieka domowa, tzw. szpital domowy, i połączenie z podstawową opieką zdrowotną jest lepsze., W Polsce mamy takie silosy - osobno szpital, osobno specjalistyczna opieka ambulatoryjna, osobno POZ, i jeszcze gdzieś osobno opieka długoterminowa. I niestety tej koordynacji bardzo, bardzo brakuje, a żeby taką koordynację prowadzić, to oczywiście są potrzebne narzędzia informatyczne. Potrzebne są też zasoby ludzkie. I to właśnie niekoniecznie lekarskie, a nawet często nie tych najbardziej wykwalifikowanych pracowników, tylko tego personelu, nawet bez wykształcenia medycznego. Powinno być większe wykorzystanie pracowników z wykształceniem z zakresu zdrowia publicznego, których my mamy, ale nie potrafimy ich wykorzystać do pracy przy pacjentach.
Rozm. mch
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze