Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Lekowej Polski debatowano o szczepionkach, produkcji krajowej i założeniach polityki lekowej państwa na lata 2026-2030. Dyskusja dotyczyła przewidywalności zakupów publicznych, miejsca krajowych producentów w systemie oraz tego, czy nowa polityka lekowa państwa i nowelizacja ustawy refundacyjnej rzeczywiście stworzą trwałe zachęty do lokowania produkcji w Polsce.
W Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Lekowej Polski, którego agenda objęła dwa obszary: zabezpieczenie Polski w zakresie szczepionek oraz założenia do strategii „Polityka lekowa państwa na lata 2026-2030”, w tym planowane zmiany w nowelizacji ustawy refundacyjnej.
Już we wstępie obrad zwracano uwagę, że według dostępnych analiz Polska pokrywa krajową produkcją tylko około 30 proc. zapotrzebowania na leki, co oznacza niski poziom bezpieczeństwa w sytuacji zakłóceń łańcuchów dostaw. Ten wątek stał się argumentem za tym, by suwerenność lekową traktować nie jako pojęcie deklaratywne, ale jako obszar wymagający twardych instrumentów przemysłowych, refundacyjnych i zakupowych.
Informację Ministerstwa Zdrowia przedstawił Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji. Z jego wystąpienia wynikało, że bezpieczeństwo szczepionkowe państwa nie zależy wyłącznie od samej produkcji krajowej, ale od całego modelu organizacji rynku: podziału na szczepienia obowiązkowe, zalecane i rezerwy strategiczne, sposobu finansowania preparatów oraz zdolności systemu do reagowania w sytuacjach zagrożenia epidemicznego.
Oczkowski podkreślał jednocześnie, że w ostatnim sezonie wzrosło zainteresowanie szczepieniami, co pokazuje, że stawką staje się dziś nie tylko dostępność samych preparatów, ale także stabilność dostaw i przewidywalność polityki zakupowej państwa.
Jednym z najbardziej praktycznych wątków posiedzenia było omówienie roli aptek i farmaceutów w zwiększaniu dostępności szczepień. Mateusz Oczkowski podkreślał, że jeśli państwo chce poprawiać wyszczepialność, musi zdejmować bariery po stronie pacjenta: skracać ścieżkę, ułatwiać dostęp i ograniczać koszty. W tym modelu apteka staje się nie tylko miejscem wydania preparatu, ale także punktem szybkiego i wygodnego wejścia do profilaktyki.
Z perspektywy resortu to właśnie połączenie bliskości, refundacji i prostszej organizacji szczepienia tworzy dziś najbardziej skuteczny mechanizm zachęty. Taki kierunek dobrze pokazuje, że w polityce szczepiennej nie wystarczy sam katalog preparatów, ale także to, czy system potrafi przełożyć dostępność formalną na dostępność rzeczywistą.
Najbardziej konfliktowy moment posiedzenia pojawił się, gdy głos zabrała Katarzyna Foryś z IBS Biomed Kraków. Wystąpienie przedstawicielki spółki przesunęło debatę do konkretnych pytań o przewidywalność zakupów publicznych i miejsce krajowego producenta w systemie.
Foryś wskazywała, że spółka chciała uczestniczyć w rozmowach nad planowanymi zmianami w Programie Szczepień Ochronnych, ale nie została dopuszczona do takiej dyskusji. Jednocześnie przekonywała, że projektowane zmiany mogą doprowadzić do wypadnięcia jednej ze szczepionek Biomedu z programu, mimo że chodzi o preparat z obszaru leków krytycznych. W dalszej części wypowiedzi zarzucała resortowi brak spójności między zapowiedziami zakupów a faktycznymi decyzjami przetargowymi. W jej ocenie problem nie dotyczy już tylko pojedynczego produktu, ale zaufania producenta do państwa jako partnera planującego zakupy w obszarze strategicznym.
W sporze o szczepionki wybrzmiał też problem systemowy. Jeśli państwo uznaje określony preparat lub jego składnik za istotny z punktu widzenia bezpieczeństwa zdrowotnego, to ten status powinien mieć realne konsekwencje w polityce zakupowej i regulacyjnej. W przeciwnym razie lista leków krytycznych pozostaje bardziej deklaracją niż narzędziem.
Suwerenność lekowa nie rozstrzyga się na poziomie samych dokumentów, a w tym, czy państwo przewiduje swoje potrzeby, czy rozmawia z producentem przed zmianą programu i czy utrzymuje spójność między planowaniem, zakupami i bezpieczeństwem dostaw. Bez tego nawet dobrze nazwany problem nie przekłada się jeszcze na realną ochronę rynku i pacjenta.
Drugim dużym blokiem posiedzenia były założenia do nowej polityki lekowej państwa i nowelizacji ustawy refundacyjnej. Mateusz Oczkowski zapowiadał, że dokument ma być szerszy niż poprzednio i objąć nie tylko refundację, ale cały obszar produktów leczniczych, wyrobów medycznych i organizacji rynku. Ważne było jednak nie tylko samo poszerzenie zakresu, ale także zapowiedź regularnej ewaluacji.
To istotna zmiana podejścia. Wystąpienie Oczkowskiego pokazywało, że polityka lekowa państwa ma być dokumentem bardziej operacyjnym niż opisowym. Nie chodzi już tylko o katalog kierunków, ale o narzędzie, które ma być weryfikowane i korygowane w kolejnych etapach wdrażania.
Najważniejsza część wystąpienia dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji dotyczyła konkretnych instrumentów, które mają wzmacniać bezpieczeństwo lekowe przez zmianę bodźców ekonomicznych. Oczkowski zapowiadał rozwiązania, które mają premiować produkty wytwarzane w Polsce, zwłaszcza tam, gdzie krajowa produkcja rzeczywiście zwiększa bezpieczeństwo łańcucha dostaw.
W tym ujęciu nowelizacja ustawy refundacyjnej ma nie tylko porządkować zasady finansowania, ale również budować przewagę dla firm, które lokują produkcję w Polsce. Chodzi więc nie tyle o prosty przywilej administracyjny, ile o próbę takiego ustawienia mechanizmów refundacyjnych, by bardziej opłacało się inwestować w krajowe wytwarzanie i transfer technologii.
W dyskusji bardzo mocno wybrzmiał także wątek leków biologicznych i biopodobnych. Oczkowski zapowiedział rozwiązania, które mają umożliwić części pacjentów odbiór leków z programów lekowych w aptece ogólnodostępnej, jeśli ich stan jest stabilny, a lekarz uzna taki model za bezpieczny.
To jeden z ważniejszych kierunków praktycznych, bo przesuwa działania na organizację dostępu. W tym modelu stawką staje się nie tylko oszczędność systemu, ale także czas pacjenta, koszty dojazdu i obciążenie poradni specjalistycznych. Jeśli te rozwiązania rzeczywiście wejdą w życie, mogą stać się jednym z najbardziej odczuwalnych efektów nowelizacji dla chorych.
W końcowej części obrad przedstawiciele branży oceniali kierunek zmian raczej pozytywnie, ale z wyraźnym zastrzeżeniem, że wszystko rozstrzygnie się na etapie wdrożenia. W debacie powracał argument, że same mechanizmy zapisane w ustawie lub strategii nie wystarczą, jeśli nie będą regularnie oceniane i korygowane w praktyce.
To właśnie jest najważniejszy wniosek z całego posiedzenia. Polska coraz częściej mówi o bezpieczeństwie lekowym językiem suwerenności, leków krytycznych i strategii państwa. Ale dopiero wtedy, gdy te pojęcia zostaną przełożone na spójne reguły zakupów, refundacji i współpracy z producentami, będzie można mówić o realnej zmianie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze