Czy produkcja API w Polsce to strategiczny filar bezpieczeństwa państwa, czy kosztowna ambicja bez pokrycia finansowego? Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Lekowej Polski starły się wizje administracji i przemysłu. Padły mocne słowa o braku koordynacji między resortami, niewykorzystanych funduszach unijnych, zagrożeniu utraty krajowej produkcji szczepionek oraz o tym, że bezpieczeństwo lekowe powinno być traktowane niemal jak bezpieczeństwo militarne.
Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Lekowej Polski pod hasłem „Produkcja API w Polsce – marzenie czy konieczność ze względu na bezpieczeństwo lekowe Polski” prowadził poseł Tadeusz Chrzan z Prawo i Sprawiedliwość. Już we wstępie postawił sprawę jasno: bezpieczeństwo lekowe należy traktować niemal na równi z bezpieczeństwem militarnym. Bez leków – jak podkreślał – państwo w sytuacji kryzysowej staje się bezradne.
Debata koncentrowała się wokół pytania, czy produkcja API w Polsce powinna stać się priorytetem państwa, czy też wystarczy dywersyfikacja dostaw w ramach Unii Europejskiej i współpraca z rynkiem amerykańskim.
Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, przedstawił kierunek zmian legislacyjnych. Kluczowe znaczenie ma wzmocnienie listy G2, czyli wykazu leków wytwarzanych w Polsce wraz z produkcją substancji czynnej.
Wyjaśniając filozofię wsparcia, mówił:
My chcemy wspierać listę G2, czyli całkowitą produkcję z substancji czynnej i pozostałe elementy, które są w procesie produkcyjnym. I przez to zwiększenie dopłat dla pacjentów, jak również tych rozwiązań, które polegają na przeniesieniu produkcji, chcemy, żeby ten mechanizm wspierał wybieranie tej ścieżki dla nas bardziej korzystnej i bezpieczniejszej dla pacjenta.
Reklama
Mechanizm transferu technologii zakłada trzyletni okres na przeniesienie produkcji do kraju. Oczkowski tłumaczył to tak:
Aplikacja polegałaby na tym, że firma farmaceutyczna deklaruje przeniesienie produkcji do Polski w ciągu trzech lat. Dopiero po upływie tego okresu nastąpi weryfikacja, czy deklaracja została zrealizowana. Jeśli przeniesienie produkcji nie powiedzie się, firma zwraca różnicę wynikającą z przyznanej wcześniej bonifikaty.
Jednocześnie przyznał, że skala inwestycji przekracza możliwości budżetu resortu zdrowia:
My, proszę państwa, nie mamy 5 miliardów w Ministerstwie Zdrowia na uruchomienie nowej linii produkcyjnej. My jedynie od roku rozmawiamy z organami podległymi, instytucjami i ministerstwami po to, żeby stworzyć spójną strategię.
W jego ocenie dokument „Polityka Lekowa” ma wyznaczyć realne, możliwe do wdrożenia kierunki, a nie być katalogiem życzeń.
Barbara Misiewicz-Jagielak, dyrektor ds. relacji zewnętrznych, Zakłady Farmaceutyczne Polpharma SA, wskazała, że produkcja API w Polsce wymaga współpracy wielu resortów. Jej zdaniem nie wystarczy podejście wyłącznie refundacyjne.
Teraz jest takie podejście, żeby od razu wszystko – produkcja w Polsce z polskiego API, żeby zrobić wszystko od razu porządnie, ale nie jest to robione od razu porządnie, bo jest robione tylko z perspektywy Ministerstwa Zdrowia. Nie dołączyło się do tego Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej np. – podkreślała.
Zwróciła uwagę na unijne oczekiwanie innowacyjności w projektach finansowanych z Funduszu Wsparcia Technologii Krytycznych. W przypadku wielu leków krytycznych innowacyjność nie jest jednak naturalną cechą produktu.
Można zrobić innowacyjność, ale wtedy ta produkcja będzie kosztowniejsza, bo będzie coś innowacyjnego, będzie kosztownego, żeby uzyskać fundusze. No a to przecież nie o to chodzi – mówiła.
W jej ocenie kluczowe jest wsparcie produkcji leków ważnych dla Polski, a nie wsparcie producentów jako takich.
Wsparcie powinno wspierać produkcję leków ważnych dla Polski, a nie polskich producentów. My się naprawdę świetnie rozwijamy i naprawdę nie potrzebujemy wsparcia, natomiast potrzebujemy wsparcia w przypadku produkcji leków tych krytycznych.
Reklama
Zapowiedziała również potrzebę stworzenia „indeksu medyczno-gospodarczego”, który uwzględniałby wpływ krajowej produkcji na PKB i dochody budżetowe.
Najbardziej emocjonalne wystąpienia należały do przedstawicielek Biomedu SA.
Anna Flis, Instytut Biotechnologii Surowic i Szczepionek, Biomed, podkreśliła:
100 proc. wszystkich API produkujemy w Polsce. Cały proces produkcyjny odbywa się w Polsce i ja właśnie chcę poprosić o to wsparcie. Jeżeli nie otrzymamy tego wsparcia, niestety krajowy potencjał produkcyjny zostanie utracony w zakresie szczepionek oraz Biomed przestanie być dostawcą szczepionek.
Reklama
Przywołała sytuację z przetargiem na szczepionkę DTP, która – mimo ogłoszenia zapotrzebowania – nie została odebrana.
Proces produkcyjny szczepionki trwa trzy lata. Aby wyprodukować jedną serię szczepionki, konieczna jest produkcja trzech substancji czynnych (API): toksoidu tężcowego, toksoidu błoniczego oraz toksoidu krztuścowego. Dopiero po trzech latach można stworzyć jedną pełną serię szczepionki. W ubiegłym roku, mimo zakończenia produkcji, nikt nie odebrał gotowych serii.
Zdaniem ekspertki problemem jest także dezinformacja wokół szczepionek przeciw krztuścowi.
W 2015 roku WHO wydało rekomendację, że kraje, które posiadają szczepionkę pełnokomórkową, powinny przy tej szczepionce pozostać. Tej informacji nie ma na stronach Ministerstwa Zdrowia. Nie ma jej na stronach PZH. Nie ma jej na stronach GIS-u.
Odwoływała się do danych z 2024 roku, kiedy w Polsce odnotowano ponad 32 tys. zachorowań na krztusiec, wskazując, że jej zdaniem przejście na szczepionki acelularne przyczyniło się do wzrostu zachorowań.
Katarzyna Foryś z Biomedu mówiła o odmowie spotkań z instytucjami publicznymi.
Ze względu na wymóg zachowania obiektywizmu i transparentności (…) otrzymaliśmy odmowę spotkania. Dla mnie to nie jest przejaw suwerenności lekowej państwa. Suwerenność rozumiem inaczej – dla mnie oznacza to, że np. prezes PZH powinien chcieć spotykać się z przedstawicielami krajowego producenta i dostawcy leków.
Jej zdaniem brak dialogu utrudnia planowanie wieloletniej produkcji, która w przypadku API i szczepionek nie jest procesem krótkoterminowym.
Debata pokazała, że produkcja API w Polsce jest uznawana za element suwerenności lekowej i bezpieczeństwa lekowego Polski. Administracja stawia na mechanizmy refundacyjne, listę G2 i transfer technologii. Przemysł wskazuje na konieczność szerszego, międzyresortowego programu, stabilnych zamówień oraz mechanizmów kompensacyjnych.
Najostrzejsze ostrzeżenie padło ze strony Biomedu: bez realnego wsparcia Polska może utracić jednego z ostatnich producentów szczepionek w pełni wytwarzanych w kraju.
Spór nie dotyczy już tego, czy produkcja API w Polsce jest potrzebna. Dotyczy tego, czy państwo jest gotowe nadać jej rangę strategicznego priorytetu i zapewnić instrumenty, które pozwolą utrzymać i rozwinąć krajowy potencjał w obszarze leków krytycznych.
Ministerstwo Zdrowia jasno zadeklarowało, że zwiększenie produkcji substancji czynnych leków (API) w Polsce jest priorytetem dla bezpieczeństwa lekowego kraju. Mateusz Oczkowski, przedstawiciel MZ, podkreślił, że dokument „Polityka lekowa” wyznacza kierunki działań, a ministerstwo podejmuje konkretne kroki legislacyjne i współpracuje z partnerami w innych resortach, aby te kierunki wdrożyć w praktyce. Stwierdził:
Na pytanie, czy powinniśmy wspierać polskich producentów i czy to jest potrzebne, to myślę, że to jest pytanie retoryczne, ponieważ nie dość, że w 2023 roku pojawiły się takie zapisy, to również w 2026 roku, na podstawie nowelizacji ustawy o fundacji, takie zapisy zostaną pogłębione, w zakresie jaki jest procedowany, jaki został państwu przedstawiony, wobec czego myślę, że to są słowa potwierdzające, rzeczywiście, tak to widzimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze