Szumy uszne, znane również jako tinnitus, to zjawisko polegające na słyszeniu dźwięków, które nie mają zewnętrznego źródła. Możemy słyszeć różne odgłosy, takie jak dzwonienie, pisk, szum, buczenie czy syczenie – mimo, że wokół panuje cisza. Dźwięki te mogą być stałe lub pojawiać się okresowo, słyszane w jednym uchu, w obu, a czasem nawet jak określają to pacjenci - w całej głowie. O tym, czy można je leczyć i co mają wspólnego z kleszczami Politykazdrowotna.com rozmawia z prof. Piotrem H. Skarżyńskim, otorynolaryngologiem, otorynolaryngologiem dziecięcym, audiologiem i foniatrą, specjalistą zdrowia publicznego, ekspertem WHO, członkiem zarządu Centrum Słuchu i Mowy MEDINCUS.
Objawy szumów usznych są bardzo subiektywne. Dla jednych są ledwie zauważalne, dla innych uciążliwe, szczególnie w nocy lub w cichym otoczeniu. Często ich obecność nasila stres, zmęczenie lub nadmierne napięcie emocjonalne. W niektórych przypadkach mogą towarzyszyć im także zawroty głowy, uczucie zatkania ucha czy pogorszenie słuchu.
Czy w kontekście demografii, czyli zmieniającej się struktury społeczeństwa, powinniśmy mieć więcej sprawdzających słuch programów przesiewowych bądź diagnostycznych dla osób, które za chwilę wejdą w wiek senioralny? Po to, by wyłapać choroby słuchu na wczesnym etapie.
- W skali całej Unii Europejskiej, we wszystkich grupach społecznych obserwujemy coraz więcej osób, które mogą doświadczać pogorszenia słuchu. Dotyczy to zwłaszcza seniorów. Ważnym aspektem jest to, że osoby w wieku senioralnym chcą być wciąż aktywne zawodowo i rodzinnie, dlatego poszukują rozwiązań, które pozwolą im na tę aktywność w sposób niestygmatyzujący, jeśli chodzi o słuch – mówi prof. Piotr H. Skarżyński – Zatem programy badań słuchu na pewno są dobrym rozwiązaniem. Powinniśmy wcześniej wykonywać ustandaryzowane badania profilaktyczne w różnych specjalnościach, jeśli chodzi o słuch, po to, aby u pacjentów, którzy często cierpią też na inne choroby, móc interweniować szybciej, skuteczniej i w skoordynowany sposób.
Prof. P. H. Skarżyński wskazuje na rosnący problem utraty słuchu w starszym pokoleniu, które jednak nie chce korzystać z aparatów słuchowych w obawie przed stygmatyzacją. Te aparaty, chociaż są częściowo refundowane, są dla pacjentów w wielu przypadkach nieakceptowalne. A pacjent niezadowolony z takiego sprzętu, nie używa go.
- Pacjenci potrzebują dziś innego rodzaju sprzętu niż kiedyś, a technologia daje takie możliwości. Są tacy, którzy potrzebują aparatu, który się łączy z ich smartfonem. Inni, w obawie przed stygmatyzacją np. w środowisku zawodowym, potrzebują aparatu, który byłby niewidoczny – umieszczony wewnątrz przewodu słuchowego zewnętrznego. Z drugiej zaś strony te nowe potrzeby wiążą się z nowymi wyzwaniami, np. w przypadku aparatu schowanego w przewodzie słuchowym częściej może dochodzić do zakażeń – mówi prof. Piotr H. Skarżyński.
Wielu pacjentów w wieku senioralnym cierpi na zaburzenia słuchu, ale nie jedynie dlatego, że doświadcza problemów ze słyszeniem czy rozumieniem mowy. Problemem są szumy uszne. Co nowego może im dziś zaproponować dzisiejsza medycyna?
- W zakresie szumów usznych pojawiają się nowe technologie, które są udoskonaleniem wcześniejszych metod związanych z analizą elektrofizjologiczną. Jest to analiza konkretnych elementów drogi nerwowej, na których mogą występować dysfunkcje. Staramy się je kolokwialnie mówiąc „naprawić” pod kątem stymulacji, analizy sygnału lub jego wzmocnienia. Drugi element to badania związane z etiologią różnego rodzaju schorzeń wielonarządowych, czyli np. zmian w obrębie układu naczyniowego i nerwowego. To obszary, które może na pierwszy rzut oka nie wydają się być kluczowe jeśli chodzi o szumy uszne, niemniej jednak ich skutki mogą być bardzo odczuwalne dla pacjentów. Trzeci aspekt to analiza farmakologii, tego czy i jak pacjenci są leczeni na inne schorzenia, które mogą powodować szumy uszne i w jaki sposób można wprowadzić działania prewencyjne, jeszcze zanim problem szumów stanie się poważny – mówi prof. Piotr H. Skarżyński.
Szumy uszne mogą być spowodować przez niektóre leki, stosowane w onkologii.
- Niektóre leki stosowane w chemioterapii np. na bazie platyny mogą powodować niedosłuch oraz sprawiać, że szumy uszne będą bardziej intensywnie odczuwane przez pacjenta. W związku z tym, w tym obszarze potrzebna jest jeszcze większa prewencja oraz ciągłe rozwijanie kompetencji i świadomości specjalistów, którzy zajmują się takimi pacjentami, aby byli w stanie bardziej holistycznie podejść do tego typu zagadnień – wyjaśnia prof. Piotr H. Skarżyński.
Ekspert uczula, by podczas leczenia onkologicznego zwracać uwagę na słuch, który może się pogarszać z powodu zastosowanych leków.
- W niektórych krajach jest wprowadzony monitoring audiologiczny, czyli rutynowa ocena słuchu u pacjentów, u których się tego typu terapię stosuje – mówi specjalista. - W Polsce w bardzo wielu środkach też się to robi. Niemniej jednak widzimy, że jest pewna różnica pomiędzy dostępnością, świadomością i tym, co realnie możemy zrobić. Warto tę lukę uzupełnić nie na zasadzie formalno-prawnej, ale kluczowa pozostaje świadomość specjalistów, którzy zajmują się leczeniem np. onkologicznym - dodaje prof. Skarżyński.
- Bardzo bym sobie życzył, żeby sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała wiele aspektów i była prawdziwym wsparciem dla lekarzy. Niemniej jednak analizując realną, kliniczną praktykę i zaawansowane kwestie związane z szumami usznymi, to pomimo starań wielu ośrodków i badaczy, nie widziałem jeszcze prac, które oprócz marketingowego znaczenia wprowadzałyby rewolucję. Myślę jednak, że obecnie narzędzia AI mogą już być skutecznym wsparciem. Na przykład w przypadku konkretnej jednostki chorobowej pomagają poszukać podobnych odniesień i prac, które mogą wspomóc leczenie, a są np. w fazie eksperymentalnej – mówi prof. Piotr H. Skarżyński.
Szumy uszne trudno leczyć i na to również zwraca uwagę ekspert. Podkreśla ogromną rolę prewencji, jaką jest unikanie hałasu, który uszkadza słuch, ale także zwracanie uwagi na ugryzienia przez kleszcza.
- Chciałbym zwrócić się z apelem zarówno do pacjentów, ale również specjalistów, by nie lekceważyć zastosowania odpowiedniej antybiotykoterapii w przypadku ugryzienia kleszcza po którym występuje rumień. Nie czekać dwóch tygodni licząc, że ten rumień sam przejdzie. Borelioza to poważny problem, mogący między innymi powodować szumy uszne. Obserwujemy wielu pacjentów, u których wystąpił rumień i nie zastosowano antybiotykoterapii. Dziś leczymy ich z powodu szumów usznych – przestrzega prof. Piotr H. Skarżyński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze