W odpowiedzi na rosnące zagrożenia militarne, terrorystyczne i kryzysy humanitarne, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach ogłasza uruchomienie studiów podyplomowych z medycyny pola walki. Kierunek powstaje we współpracy z elitarną Jednostką Wojskową Komandosów z Lublińca, a jego celem jest przygotowanie medyków do pracy w ekstremalnych, często bojowych warunkach. Studia ruszają jesienią 2025 roku, a program kładzie silny nacisk na praktyczne szkolenia w warunkach zbliżonych do realiów działań wojennych.
– W dobie zagrożeń wojennych i katastrof naturalnych potrzebujemy wysoko wyspecjalizowanych medyków, zdolnych do pracy w warunkach, w których nie ma dostępu do standardowego sprzętu ani wsparcia szpitalnego – tłumaczy prof. Alicja Grzanka, dziekan Wydziału Nauk Medycznych ŚUM w Zabrzu.
Uniwersytet chce szkolić lekarzy, ratowników, pielęgniarki i położne do działania pod ogromną presją – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Kadra dydaktyczna to doświadczeni specjaliści, którzy pracowali m.in. na misjach wojskowych i humanitarnych poza granicami kraju.
Program przewiduje 366 godzin nauki, z czego aż 238 godzin to zajęcia praktyczne. Część z nich odbędzie się na terenach wojskowych, gdzie słuchacze będą trenować m.in.:
ewakuację poszkodowanych w strefach działań zbrojnych,
opiekę przedłużoną (prolonged field care),
działania bez dostępu do zaplecza medycznego,
używanie sprzętu, który nie emituje sygnałów wykrywalnych przez wroga.
Uczestnicy studiów zdobędą również prestiżowy, międzynarodowy certyfikat NAEMT TCCC CMC (Tactical Combat Casualty Care for Medical Personnel) – obowiązujący w wielu strukturach NATO.
Koordynator kierunku z ramienia JWK podkreśla, że program będzie czerpać z realnych przypadków m.in. z:
Afganistanu,
Iraku,
a przede wszystkim z Ukrainy, gdzie działania wojenne pokazały, jak istotna jest umiejętność przedłużonej opieki w warunkach całkowitego odcięcia od świata – jak miało to miejsce w zakładach Azowstal.
– To jak prowadzenie intensywnej terapii w podziemiach. Trzeba dbać nie tylko o leczenie, ale o żywienie, nawodnienie i fizjoterapię. W dodatku nie można używać sprzętu, który zdradzi lokalizację – wyjaśnia jeden z instruktorów z JWK.
Reklama
Wśród wykładowców znalazł się m.in. Jarosław Botor – ratownik medyczny, górski i himalaista, znany z udziału w dramatycznej akcji ratunkowej na Nanga Parbat w 2018 roku. Studia poprowadzi również zespół lekarzy specjalistów oraz ratowników medycznych i górskich.
– To studia praktyczne, tworzone z myślą o realnych zagrożeniach. Nasi słuchacze będą gotowi nie tylko nieść pomoc, ale również przetrwać w trudnych warunkach – zaznacza Marcin Gałkiewicz, koordynator kierunku z ramienia ŚUM.
Program potrwa trzy semestry, a liczba miejsc jest ograniczona do 24.
Rekrutacja na studia podyplomowe adresowana jest do:
lekarzy wszystkich specjalizacji,
ratowników medycznych,
pielęgniarek i położnych.
To idealna propozycja dla osób pracujących lub planujących pracę:
w wojsku i służbach mundurowych,
w strukturach ratowniczych,
w organizacjach humanitarnych,
w strefach konfliktu lub rejonach klęsk żywiołowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze