Syndrom dnia następnego, czyli bardziej literacka nazwa tzw. kaca opisuje zbiór objawów, jakich można doświadczyć po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu. Przy czym „zbyt duża ilość” dla każdego jest sprawą indywidualną. O tym, dlaczego mamy kaca, czy jest on szkodliwy dla zdrowia i kto jest na niego bardziej narażony opowiada nam dr Jakub Urbański, biolog molekularny, Dyrektor Działu Programów Badawczych Nomi Biotech Corporation.
W naszej kulturze celebrowanie ważnych lub przyjemnych wydarzeń często wiąże się z piciem alkoholu. Jeśli jest to zwyczajowa lampka (150 ml) wina czy drink z niewielką zawartością alkoholu, organizm zdrowej osoby powinien sobie poradzić z taką ilością trunku bez żadnych trudności, a ona nie odczuje tego jakoś boleśnie. Jednak każdy z nas ma inny próg tolerancji alkoholu i dla jednej osoby nawet ta lampka wina może się skończyć przykrymi odczuciami. A zbliżający się sylwester niektórym boleśnie przypomni, że alkohol nie jest obojętny dla zdrowia.
- Kac alkoholowy to zespół nieprzyjemnych objawów psychiczno-fizycznych występujących następnego dnia po spożyciu alkoholu etylowego. Pojawia się w momencie, gdy stężenie etanolu we krwi zbliża się do zera – wyjaśnia naukowo dr Jakub Urbański, który specjalizuje się w badaniach przyczyn powstawania tzw. efektu kaca i opracowywaniu metod jego łagodzenia. - Wśród naukowców skupionych wokół międzynarodowej grupy Alcohol Hangover Research Group zajmujących się badaniem fizjologii oraz aspektów psychologiczno-społecznych fenomenu kaca panuje konsensus dotyczący przyczyn tej choroby. Dwa główne czynniki powodujące kaca to silne zatrucie organizmu aldehydem octowym oraz spowodowany tym zatruciem stan zapalny – tłumaczy specjalista.
Jak objaśnia ekspert, aldehyd octowy jest pierwszym produktem utleniania etanolu i nieuchronnie pojawia się w wyniku rozkładu alkoholu.
- Jest związkiem kilku, a być może nawet kilkudziesięciokrotnie bardziej toksycznym, mutagennym i karcinogennym niż sam etanol, o udokumentowanym działaniu wielonarządowym, zwłaszcza w obrębie wątroby, płuc oraz mózgu – mówi dr Urbański.
To czy i w jakim stopniu cierpimy z powodu kaca, zależy w dużej mierze od tempa w jakim nasz organizm pozbywa się aldehydu octowego i jak wysokie stężenie osiąga aldehyd octowy w osoczu krwi.
- Tu oczywiście jasna staje się prosta zależność natężenia objawów kaca od ilości wypitego alkoholu. Im więcej alkoholu wypijemy, tym bardziej obciążamy nasz organizm jego metabolizmem. Objawy kaca potęguje często towarzyszące spożyciu alkoholu i wynikające z jego metabolizmu odwodnienie, hipoglikemia oraz niewyspanie, a także zatrucie innymi toksycznymi substancjami zawartymi w niewielkich stężeniach w napojach alkoholowych, na przykład metanolem – mówi dr Jakub Urbański.
Pytamy też eksperta, dlaczego jedni mają kaca-giganta, a inni tylko niewielką niedyspozycję? Co decyduje o nasileniu objawów? Specjalista wyjaśnia, że wszystkiemu winne są geny, które odziedziczyliśmy po przodkach.
- W kontekście objawów po spożyciu alkoholu u różnych osób istotną rolę pełnią predyspozycje genetyczne. Reakcja przekształcenia etanolu do aldehydu octowego katalizowana jest głównie przez dehydrogenazę alkoholową (ADH), natomiast głównym enzymem katalizującym reakcję utlenienia aldehydu octowego do mało toksycznego kwasu octowego jest dehydrogenaza aldehydowa (ALDH). Mutacje w genach kodujących te enzymy w istotny sposób wpływają na metabolizm alkoholu. W procesie degradacji aldehydu octowego biorą udział enzymy kodowane przez geny ALDH1 oraz ALDH2. ALDH1 występuje w wielu tkankach, łącznie z mózgiem, lecz wydajność katalityczna tego enzymu jest mała - objaśnia biolog.
- Znacznie większe powinowactwo do aldehydu octowego wykazuje mitochondrialna ALDH2. Skutkujący wrodzonymi predyspozycjami do kaca zanik aktywności enzymatycznej ALDH2 wynika z punktowej mutacji genu i jest ściśle związany z przynależnością etniczną: mutacja występuje głównie u osób pochodzenia azjatyckiego (Japonia, Tajwan, Chiny, Korea, Hong Kong, Singapur, Wietnam, Malezja etc.) gdzie dotyczy nawet 50% populacji. Dla porównania u Europejczyków mutacje dotyczą od kilku do kilkunastu procent populacji. Zmniejszona aktywność ALDH2 występuje także u chorych z marskością wątroby, niezależnie od etiologii tej choroby i od ilości spożywanego alkoholu – tłumaczy naukowo dr Urbański.
Brak aktywności enzymu ALDH2 powoduje akumulację aldehydu w osoczu krwi i tkankach, w takim przypadku, jak wspomina specjalista, pozbycie się go jest procesem długotrwałym. Oznacza to, że “wychodzenie z kaca” może trwać nawet kilka dni.
Ekspert nie pozostawia złudzeń i potwierdza nierówność płci w tym zakresie.
- Na ogół tak. Różnice pomiędzy płciami w kontekście zatrucia alkoholem i jego metabolitami są dobrze udokumentowane w literaturze. Kobiety mają więcej tkanki tłuszczowej i mniej wody w organizmie niż mężczyźni o tej samej masie ciała, statystycznie mają też mniejszą masę ciała. Dodatkowo szybciej metabolizują alkohol. Stąd przy spożyciu tej samej ilości alkoholu, zarówno stężenie alkoholu, jak i jego szkodliwych metabolitów w osoczu u kobiet jest wyższe niż u mężczyzn – mówi biolog.
Reklama
Często pojawia się wątpliwość, że „syndrom dnia następnego” mają osoby, których wątroba niedomaga. Biolog wyjaśnia, że jeśli przesadzimy z alkoholem, to kaca mamy murowanego. Jednak kondycja wątroby ma tu też pewne znaczenie.
- Kac świadczy przede wszystkim o tym, że mocno przesadziliśmy z ilością spożytego alkoholu i jesteśmy zatruci produktami jego rozkładu. Metabolizm alkoholu jest dla naszego organizmu, w tym wątroby dużym wysiłkiem - to, że mamy kaca świadczy nie o kondycji naszej wątroby, tylko o znacznym przekroczeniu dawki alkoholu, z którą nasz organizm jest sobie w stanie poradzić – mówi dr Urbański. – Jednak szybkość pozbywania się aldehydu octowego zależy od kondycji wątroby. Można powiedzieć, że jest ona pośrednio związana z wiekiem, ale chyba bardziej jej stan jest efektem higieny i trybu życia. U osób starszych metabolizm działa gorzej i wolniej. Na ogół zmniejsza się zarówno tolerancja na alkohol, jak i wydajność metabolizmu aldehydu octowego – dodaje naukowiec.
Przy okazji ekspert zadaje kłam popularnemu przeświadczeniu, że tzw. trening picia alkoholu uodparnia organizm na jego działanie i kac jest mniej odczuwalny, bo i upijamy się wolniej niż ci, którzy piją tylko okazjonalnie.
- Trening picia i mit o przyzwyczajaniu się organizmu do alkoholu to niestety najczęściej próba usprawiedliwienia utraty kontroli nad rekreacyjnym modelem spożywaniem alkoholu. Alkohol zatruwa wszystkich, którzy go piją, a jego toksyczność jest pochodną jego dawki. Im więcej pijemy tym bardziej szkodzimy naszemu organizmowi – nie zostawia złudzeń ekspert.
Dr Jakub Urbański zachęca, by alkohol pić jak najrzadziej, a jeśli już to robimy, by nie przekraczać indywidualnej dla każdego z nas dawki, po której nie ma przykrych objawów. Mówiąc wprost, im mniej alkoholu w naszym życiu, tym lepiej.
- Kac szkodzi naszemu organizmowi, zarówno bezpośrednio (powodując silne zatrucie, degradację neuronów i stan zapalny), jak i w dłuższej perspektywie - efekt zatruwania naszego organizmu aldehydem octowym odkłada się w postaci mutacji w DNA i znacznego zwiększenia ryzyka poważnych chorób, w tym nowotworów. Wbrew obiegowej opinii aldehyd octowy będący główną przyczyną kaca, a powstający nieuchronnie po spożyciu alkoholu jest kilkadziesiąt razy bardziej toksyczny od samego alkoholu. Nawet niewielkie dawki alkoholu, nie powodujące silnego kaca szkodzą, ze względu na pojawiający się w naszym organizmie aldehyd octowy – mówi Jakub Urbański.
Kac może być bolesny, jak i niebezpieczny. W trakcie objawów następnego dnia po spożyciu nadmiaru alkoholu może dojść do upośledzenia uwagi, podejmowania decyzji i koordynacji mięśni. Kac może mieć też niekorzystny wpływ na zdolność do prowadzenia pojazdów czy obsługi maszyn.
Przed jazdą na kacu ostrzegają specjaliści od ruchu drogowego. Są zgodni w tym, że kac obniża sprawność kierowcy, co zwiększa ryzyko wypadku. Zdaniem instruktorów jazdy i policjantów, kierowcy prowadzący pojazd na kacu popełniają dwa razy więcej wykroczeń, cztery razy częściej zjeżdżają ze swojego pasa ruchu oraz przez ponad 1/4 czasu jazdy przekraczają limit prędkości.
Dla tych, którzy chcieliby uczcić ważne wydarzenia, a nie chcą cierpieć następnego dnia, produkuje się już trunki bez alkoholu. I do picia takich zachęcamy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze