Reklama

Psychoanalityczka Justyna Zalewska: "W terapii dzieci zazwyczaj pracuje się i z dzieckiem i z rodzicami"

Wielu rodziców długo zwleka z decyzją o rozpoczęciu psychoterapii dziecka. Często towarzyszy temu lęk przed oceną oraz poczucie winy. W wywiadzie dla portalu PolitykaZdrowotna.com, psychoanalityczka i psychoterapeutka Justyna Zalewska tłumaczy, skąd biorą się te emocje i dlaczego nie powinny powstrzymywać przed szukaniem pomocy.

Psychoterapia dzieci – decyzja, która wymaga odwagi

Decyzja o rozpoczęciu psychoterapii dziecka bywa dla rodziców jednym z najtrudniejszych momentów w procesie wychowawczym. Towarzyszą jej często wątpliwości, poczucie odpowiedzialności, a czasem także lęk przed oceną ze strony otoczenia. O tym, jak wygląda proces terapii najmłodszych, jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty oraz jaka jest rola rodziców w całym procesie, opowiada w rozmowie z portalem PolitykaZdrowotna.com psychoanalityczka i psychoterapeutka Justyna Zalewska.

Z jakimi emocjami mierzą się rodzice kierujący dziecko na terapię?

PolitykaZdrowotna.com: Oddanie dziecka w ręce psychoterapeuty wymaga ogromnej odwagi i zaufania, ale często towarzyszy temu poczucie winy czy wątpliwości. Skąd rodzice mogą czerpać pewność, że decyzja o terapii jest w najlepszym interesie dziecka?

Reklama

Psychoterapeutka Justyna Zalewska: To jest bardzo często niedoceniane – zarówno przez środowisko terapeutyczne, jak i  samych rodziców, jakiej odwagi i wysiłku to wymaga od rodziców, aby powierzyć własne dziecko, skarb w ręce obcej osoby. Często też słyszymy wiele oskarżeń pod adresem rodziców, że to oni są odpowiedzialni, winni za to, co dzieje się z dzieckiem. Dlatego zrozumiałe jest, że skierowanie się po pomoc może być odczytywane jako „oskarżenie”: „zrobiłem coś złego” lub „zrobiłam coś złego” naszemu dziecku. Wydaje mi się, że bardzo ważna jest rozmowa, która daje wsparcie rodzicom i pokazuje, że ich obawy – związane z oddaniem dziecka w ręce obcej osoby – są absolutnie uzasadnione.

Dziecko jest ich największym skarbem. Poza tym większość z nas ma różne doświadczenia związane z opieką nad sobą w dzieciństwie, które w takich sytuacjach się uruchamiają. Spotkanie z terapeutą może być dla rodzica wzbudzeniem jego doświadczeń dziecięcych. I łatwo można zgubić tę perspektywę, że tym razem to ma być ktoś, kto pomoże przekształcić osobisty wzorzec postrzegania opieki nad dzieckiem, ale i rodzicami. Często myślę o pewnym wzorze społecznych reakcji, jak widzę reakcje matki, której dziecko hałasuje, jest nieznośne, rzuca się – i widzę, jakie przykre reakcje spotykają je ze strony społecznej, spojrzenia lub wręcz komentarze „ jaką ona jest matką, że pozwala dziecku na takie zachowanie” i jak matki natychmiast czują się winne, pacyfikują dziecko. Bardzo rzadko spotykam się z reakcją zrozumienia czy wsparcia, jakbyśmy nie pamiętali, jak trudno jest być matką czy ojcem.

Reklama

Rodzice też potrzebują wsparcia

PZ: Najpierw trzeba wesprzeć rodzica, aby on mógł wspierać swoje dziecko?

J.Z.: Tak, dlatego w terapii dzieci zazwyczaj pracuje się dwutorowo. Z jednej strony dziecko rozpoczyna terapię, a równocześnie prowadzony jest proces wspierania rodziców. Czasami problemy wychodzą od samego początku, a czasem sytuacja jest bardziej złożona – na przykład dziecko rodzi się w trudnym momencie w rodzinie na przykład, kiedy matce lub ojcu umiera rodzic. To bardzo trudny okres, który obciąża całe rodzicielstwo. I to są tak dramatyczne momenty, że trudno mówić o jakiejkolwiek winie. Mamy do czynienia z sytuacjami, w których matka czy ojciec przeżywa ciężką depresję lub szok, a mimo to musi dźwigać nie tylko siebie, ale także swoje dziecko.

Reklama

Takie okoliczności mogą rzutować na rozwój dziecka przez całe lata. Etykietowanie rodziców i obwinianie ich za problemy dziecka może wyrządzić im ogromną krzywdę. Z perspektywy dziecka, a mając własne doświadczenie – mam dwoje dzieci – wiem, jak trudne jest rodzicielstwo. Rodzic dźwiga mnóstwo lęków, konfliktów i przeciążeń, którym zarówno on jest poddawany, jak i dziecko. Ze względu na etap swojego rozwoju i ograniczoną zdolność przetwarzania psychicznego nadmiaru bodźców, dzieci ciągle doświadczają skrajnych lęków. A matka i ojciec je odczuwają tak jakby za dziecko. A więc dźwigają swoje i dziecka leki oraz inne uczucia.

Żyjemy w bardzo trudnych czasach – chociaż zawsze było ciężko, teraz obciążenia są inne i często większe. Rodzice rzadko mogą sobie pozwolić na wyłączne oddanie się rodzicielstwu, często szybko wracają do pracy, dźwigając wiele odpowiedzialności na raz. A też często podlegają krytyce i wymaganiom, dlatego radzenie sobie zarówno ze swoimi emocjami, jak i z trudnościami dziecka jest ogromnym wyzwaniem. Często okazuje się, że rodzice sami potrzebują wsparcia i pomocy terapeutycznej.

Reklama

Dlaczego rozmowa z dzieckiem przed terapią jest tak ważna?

PZ: Z jednej strony dziecko może odczuwać niepokój przed rozmową z obcą osobą, a z drugiej rodzic martwi się, co usłyszy i czy zgodzić się na leki. Jak przygotować malucha i siebie do pierwszej wizyty, by stres nie zdominował spotkania?

J.Z.: Wydaje mi się, że najważniejsze jest rozmowa z dzieckiem. Jeśli zauważymy, że maluch odczuwa niepokój, warto w prosty sposób wyjaśnić, jak będzie wyglądała wizyta. Najczęściej na pierwszą konsultację przychodzą sami rodzice, co daje im okazję, żeby oswoić się z sytuacją i zobaczyć, czego mogą się spodziewać. W takich momentach warto też zdać się na własną intuicję – jeśli czujemy się nieswojo, dobrze jest zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Często źródłem dyskomfortu jest konieczność poruszania trudnych, intymnych tematów. Intuicja pomaga nam również ocenić, czy dane miejsce jest odpowiednie – czasem małe rzeczy, jak obraz na ścianie, mogą wywołać poczucie nieprzyjaznej atmosfery, a innym razem wręcz przeciwnie – dają poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Myślę też, że warto wsłuchać się w to, jak rodzic czuje się w danym miejscu – czy doświadcza jakiegoś dyskomfortu, poczucia zagrożenia lub obawy związanego z powierzeniem swojego dziecka obcej osobie.

Reklama

To często jest dobra miara, czy miejsce będzie odpowiednie dla dziecka. Czasami pojawia się pytanie, co właściwie oznacza „dobre miejsce”. Nie chodzi o to, żeby dziecko było chwalone czy nadmiernie pocieszane. Bardzo ważne jest też, aby obecne były granice, ponieważ współczesne dzieci często cierpią na ich brak. Brak granic może powodować niepokój, tak samo jak ich nadmiar. Dziecko potrzebuje wyraźnych granic – w przeciwnym razie może poczuć, że „wszystko mu wolno”, a więc mogę np wszystko zniszczyć i nikt nie zareaguje, nikt nie postawi mu ram, które są dla niego bezpieczne. Ale nie myślę o ramach: tak nie wolno robić, tylko o ramach w postaci myślenia i rozumienia co dzieje się z dzieckiem. To jest naprawdę kluczowy element w pracy terapeutycznej.

Obserwacja dziecka po sesjach terapeutycznych – na co zwracać uwagę?

PZ: A już jak jesteśmy w tym procesie terapeutycznym, to jak nie zepsuć tego procesu, nie ingerując i nie kontrolując go nadmiernie? Co mają robić rodzice, żeby nie zepsuć tego w domu?

Reklama

J.Z.: Wydaje mi się, że bardzo ważne jest obserwowanie, jak dziecko reaguje po sesjach terapeutycznych. Po pierwsze, rodzice powinni zwracać uwagę na własne odczucia w kontakcie z terapeutą – to też jest pewna miara jakości współpracy. Po drugie, istotne jest obserwowanie reakcji dziecka. Choć nie zawsze jest to łatwe – czasami dzieci reagują nadmiernym pobudzeniem, gdy pewne emocje lub treści wychodzą na powierzchnię, i nie zawsze jest to miarą skuteczności terapii. Rodzice, będąc uważni, zauważają drobne zmiany w zachowaniu dziecka. Nie chodzi o to, że dziecko wprost komunikuje wszystko słowami – szczególnie młodsze dzieci pokazują, co się dzieje, swoim zachowaniem.

Często wtedy mówimy o procesie samoregulacji – dziecko uczy się wytrzymywać więcej i rozwija tolerancję emocjonalną. To sygnał, że zachodzi ruch w dobrą stronę. Jednak zdarza się też, że dziecko nie chce iść na sesję terapeutyczną. Warto wtedy potraktować to poważnie i porozmawiać z dzieckiem. Nie oznacza to, że terapeuta jest zły – może po prostu forma kontaktu lub tematyka sesji są dla dziecka zbyt trudne w danym momencie.

Reklama

Obawy rodziców przed oceną w terapii dzieci

PZ: Wielu rodziców boi się, że rozmowy z terapeutą mogły odkryć w nich własne błędy wychowawcze.

J.Z.: Absolutnie, taki lęk istnieje. Rozsądny terapeuta nie będzie kierował rozmowy w stronę oceniania rodziców, ale wysłanie dziecka na terapię to w pewnym sensie wystawienie się na rodzaj oceny, i ten strach jest naturalny. Dlatego obawy rodziców są całkowicie uzasadnione. Zadaniem terapeuty jest pracować z tymi emocjami bez oceniania rodziców. Czasami jednak zdarzają się sytuacje, w których funkcjonuje „chory” system rodzinny. Może się zdarzyć, że dziecko nosi w sobie problemy całej rodziny, a rodzicom nie zawsze zależy na jego poprawie. W takich przypadkach, jeśli dziecko zaczyna się zmieniać na lepsze, rodzice mogą poczuć niepokój i chcieć przerwać terapię.

Reklama

Dzieje się tak, ponieważ poprawa dziecka zmienia układ sił w rodzinie – dziecko często „trzyma spójność” systemu rodzinnego. Na przykład niektóre małżeństwa przetrwają trudności właśnie dlatego, że opiekują się chorym dzieckiem, a prawdziwy problem pozostaje nierozpoznany.

Lęk rodziców przed farmakoterapią dzieci

PZ: Decyzja o farmakoterapii bywa dla rodzica ogromnym stresem. Najczęściej boimy się zmiany osobowości dziecka oraz oczywiście ryzyka uzależnienia. Jak można świadomie podejść do leków psychiatrycznych, by ten lęk nie przesłonił faktów i korzyści?

Reklama

J.Z.: Ja nie jestem lekarzem, więc nie mogę wypowiadać się na temat farmakoterapii. Mogę jednak zauważyć, że czasami zbyt pochopnie przypisuje się leki zamiast skupić się na psychoterapii. Chciałabym tylko to podkreślić.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/03/2026 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości