Leczenie nadciśnienia tętniczego, problemy z przestrzeganiem terapii i skuteczne, praktyczne „trick and tips” — to główne wątki, które poruszył prof. Krzysztof Narkiewicz podczas 24. Warsztatów Kardiologicznych w Collegium Pathologicum w Białymstoku. Ekspert mówił wprost o tym, dlaczego pacjenci nie biorą leków i co lekarze mogą zrobić, by to zmienić.
Prof. Krzysztof Narkiewicz zwrócił uwagę na ogromną skalę zjawiska niestosowania terapii.
U młodszej kobiety jest 80% szans, że ona nie będzie brała leków po jednym roku. Tak samo prawdopodobne, że będzie sztorm, śnieg i słońce. Mówimy o tej skali zjawiska – powiedział.
Jak dodał, mężczyźni wypadają tylko nieznacznie lepiej:
U mężczyzn jest 70% dyskontynuacji. Trochę lepsze przestrzeganie wynika z tego, że to ich żony pilnują.
Według prof. Narkiewicza problem rzadko wynika ze złej woli.
To jest zapominanie o sobie najczęściej – zaznaczył.
ReklamaPacjenci sami wskazują liczne bariery: wygaśnięcie recepty, problemy z systemami elektronicznymi, zapomnienie, w której aptece wykupili pierwsze opakowanie, a także brak motywacji i wszechobecne teorie spiskowe dotyczące leków. Mniej więcej połowa chorych mówi otwarcie, że ma problemy z przestrzeganiem zaleceń – podkreślił.
Kolejną barierą jest wstyd.
Chorzy boją się krytyki. A przecież lepiej, żeby powiedzieli szczerze: nie biorę – tłumaczył.
Prof. Narkiewicz zaznaczył, że zamiast moralizowania, lekarze powinni docierać do przyczyny – czy jest nią lęk, działania niepożądane, brak zrozumienia terapii czy jej koszty.
Najgorzej sytuacja wygląda u młodych dorosłych.
Dlaczego szczególnie 30-latkowie nie przestrzegają leczenia? Jestem młody, nic mi nie będzie – mówił profesor.
Dodatkowym problemem jest to, że system traktuje ich tak samo jak seniorów:
Dla młodego człowieka moment, kiedy dowie się, że bierze te same leki co ojciec albo dziadek, to traumatyczne przeżycie.
Według profesora nawet nazewnictwo leków mogłoby być dostosowane do młodszych odbiorców.
Prof. Narkiewicz przekonywał, że rozmowa z pacjentem powinna dotyczyć korzyści tu i teraz.
Nie mówimy o zdrowiu za dwadzieścia lat. Mówimy o performance health. Za czternaście dni mogą być lepsze wyniki – wyjaśniał.
Podstawą skuteczności są mikrozmiany – małe, osiągalne kroki wybierane przez samego pacjenta, np. 10 minut ruchu po pracy zamiast ambitnych planów niepasujących do realiów młodego człowieka żyjącego w chronicznym stresie i niedosypiającego.
Podczas warsztatów profesor przedstawił prace grupy ds. adherencji, łączącej środowiska lekarskie, pielęgniarskie, farmaceutów, organizacje pacjenckie, NFZ i Ministerstwo Zdrowia.
Nigdy nie było takiej współpracy. A recepta elektroniczna już się sprawdziła – wykorzystajmy narzędzia cyfrowe, by przewidywać problemy z realizacją recept - podkreślił.
Ogromną rolę przypisał farmaceutom – pierwszej linii kontaktu dla milionów pacjentów.
Profesor przypomniał aktualne standardy:
Monoterapia tylko dla osób w wieku bardzo podeszłym. U wszystkich pozostałych zaczynamy od podwójnego schematu.
Wskazał również na nadchodzące zmiany: możliwość bardziej skutecznego hamowania układu współczulnego, terapię czteroskładnikową w jednej tabletce czy nowe opcje dla nadciśnienia opornego.
Obecnie kontrolę ciśnienia osiąga ok. 33% pacjentów.
W 2030 roku połowa chorych powinna mieć kontrolę ciśnienia. Mamy narzędzia, mamy plan – zróbmy coś – apelował.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze