Reklama

Prof. Jacek Jóźwiak o prewencji sercowo-naczyniowej: „problemem jest deficyt lekarzy”

Prewencja sercowo-naczyniowa to temat złożony, w którym ważną rolę do odegrania mają nie tylko programy i nastawienie pacjentów, ale także lekarze i czas, jaki mogą poświęcić pacjentom. - Problemem jest deficyt lekarzy, co powoduje, że bardzo często pracują w kilku miejscach. W związku z tym czas poświęcony pacjentowi po prostu nie jest wystarczający – mówi portalowi PolitykaZdrowotna.com prof. Jacek Jóźwiak dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Opolskiego.

PZ: Spotykamy się na Lublin Prevention in Cardiovascular Disease SUMMIT 2026, na którym zostaje podpisane Memorandum of Understanding – międzynarodowe porozumienie mające służyć prewencji sercowo-naczyniowej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Taka współpraca uczelni i szpitali ma służyć także zdobywaniu unijnych funduszy, bo przed chwilą podczas debaty padły słowa, że pieniądze Unii Europejskiej na prewencję dostaje „wielka siódemka”, a pozostałych krajów nie ma „przy stole”. Zgadza się pan z taką diagnozą?

Reklama

JJ: Zawsze można tak podejść do sprawy, że tych środków mogłoby być więcej. Jeżeli przyjrzymy się danym, to można mieć pewien niedosyt. Stąd właśnie taka inicjatywa krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które na tle Europy Zachodniej czy Europy Północnej nie wypadają korzystnie.

Skonsolidowana inicjatywa prewencji jest nam potrzebna – także ze względu na deficyt środków finansowych.

PZ: Podpisanie memorandum jest pierwszym krokiem, a kolejnym ma być przedstawienie dokumentu Komisji Europejskiej. To dobry kierunek?

Reklama

JJ: Myślę, że tak. Sądzę, że to dobra droga, ale słuszne jest też poszukiwanie środków finansowych w rozwiązaniach, które Unia Europejska w tej chwili oferuje.

Trzeba podchodzić do tego w taki sposób, że środki nie przyjdą same. Należy znajdować wszystkie ścieżki, identyfikować wszelkie możliwości, gdzie o te środki trzeba aplikować.

PZ: Mówimy cały czas o pieniądzach, bo to faktycznie strategiczny element, ale podczas debaty padło także, że sukces prewencji sercowo-naczyniowej zależy w dużej mierze od samych pacjentów. Wymaga od nich wyrzeczeń, zmiany trybu życia, rzucenia palenia. Przyjmując pacjentów, widzi pan z ich strony jakiś opór, trudności?

Reklama

JJ: Podszedłbym do tego zupełnie inaczej, bo problem w największym stopniu polega na czymś innym. Na tym, ile czasu lekarz może poświęcić pacjentowi w ramach prewencji.

Zaryzykuję stwierdzenie, że tego czasu jest dramatycznie mało. Dzieje się tak, bo gros działań w polskiej ochronie zdrowia, ale także w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, przez lata było skoncentrowanych na medycynie naprawczej.

Czyli tak naprawdę chory pacjent trafiał do systemu opieki zdrowotnej. Natomiast działania prewencyjne, umocowane zwłaszcza w podstawowej opiece zdrowotnej, nie były konsekwentnie realizowane.

Reklama

Co ciekawe, akurat środki i pewne możliwości w tym zakresie były.

Natomiast ilość czasu poświęconego pacjentowi na pewno była niewystarczająca.

Jednak to też nie może rozgrzeszać pacjentów, bo mimo dostępności programów prewencyjnych, takich jak na przykład wcześniej „Profilaktyka 40+”, a obecnie „Moje Zdrowie”, zainteresowanie nie należy do najwyższych. Informowanie o takich programach i przekazywanie tej wiedzy pacjentom przez lekarzy jest bardzo ważne.

PZ: Tu pozwolę sobie z panem nie do końca zgodzić. Dosłownie dwa dni temu byłem u lekarza i pani doktor od razu zaleciła „Moje Zdrowie”.

Reklama

JJ: Wszystko zależy od konfiguracji, w jakiej pracuje lekarz, od rozwiązań organizacyjnych w podmiocie — czy to podstawowej opieki zdrowotnej, czy ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czy też w leczeniu szpitalnym.
Problemem jest deficyt lekarzy, co powoduje, że bardzo często pracują w kilku miejscach. W związku z tym czas poświęcony pacjentowi po prostu nie jest wystarczający.

Z największą przyjemnością pewnie realizowałbym również szeroko zakrojony aspekt prewencyjny, połączony z aspektem edukacyjnym skierowanym do pacjenta, gdyby pozwolił mi na to czas.

Reklama

Niestety tego czasu, biorąc pod uwagę różne inne potrzeby licznej grupy pacjentów, nie ma nadmiernie dużo.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: sko
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości