Minister powiedział, że chce Radę "ufunkcyjnić". (...) Przyjąłem to ze zrozumieniem; urzędnicy z założenia są bardziej spolegliwi, więc najpewniej będzie tam więcej jednomyślności. To co robiłem dla polskiej onkologii, będę robił dalej - mówi Polityce Zdrowotnej o swoim odwołaniu prof. Jacek Jassem.
PZ: Jakie były powody odwołania Pana z Krajowej Rady ds. Onkologii?
Prof. J. Jassem: Mogę się jedynie domyślać, że Pan Minister chce podporządkować sobie Radę. Ja miałem bardzo wiele krytycznych uwag do tego, co się dzieje w polskiej onkologii, a decydentom zawsze jest łatwiej, kiedy doradcy podzielają ich opinie.
PZ: Jak dowiedział się pan o odwołaniu?
Prof. J. Jassem: W piątek po południu zadzwonił do mnie wiceminister Sławomir Gadomski i poprosił o pomoc przy przygotowywaniu nowego cancer planu. Odpowiedziałem, że cancer plan już istnieje i nie ma potrzeby tworzenia nowego. Powstał w 2014 roku i w 2017 roku, na życzenie ministra zdrowia, został zaktualizowany. Następnie wiceminister poinformował mnie, że odwołuje mnie ze składu Rady. Muszę szczerze przyznać, że ostatnio rzadziej uczestniczyłem w posiedzeniach tego gremium, ponieważ miało ono fasadowy charakter i zajmowało się raczej marginalnymi sprawami. Ministrowi w sprawach onkologii doradzały inne osoby, które najpewniej znajdą się w nowej Radzie.
PZ: Jak wiceminister uzasadniał taką decyzję?
Prof. J. Jassem: Minister powiedział, że chce Radę "ufunkcyjnić". Prawdopodobnie będą tam osoby funkcyjne, czyli urzędnicy. Przyjąłem to ze zrozumieniem; urzędnicy z założenia są bardziej spolegliwi, więc najpewniej będzie tam więcej jednomyślności. To co robiłem dla polskiej onkologii, będę robił dalej.
Polecamy:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!