Reklama

Prof. Alina Kułakowska: "Mózg, tak jak każdy inny narząd, z wiekiem się zużywa"

Choroby neurologiczne są jednym z największych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Ich liczba gwałtownie rośnie, a system opieki nad pacjentami – choć dysponuje coraz lepszymi terapiami – zaczyna się dusić pod ciężarem organizacyjnym. O przyczynach tej lawiny, potrzebie reform i sukcesach w leczeniu stwardnienia rozsianego opowiada prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Choroby neurologiczne: cicha epidemia naszych czasów

Zaburzenia funkcjonowania mózgu i układu nerwowego to jedne z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Choroby neurologiczne obejmują szerokie spektrum schorzeń – od udaru mózgu, przez chorobę Parkinsona i Alzheimera, po stwardnienie rozsiane. Dotykają milionów ludzi na całym świecie, nie tylko osób starszych, ale coraz częściej również młodych.

W miarę jak społeczeństwo się starzeje, liczba pacjentów rośnie w tempie, z którym system ochrony zdrowia nie zawsze potrafi sobie poradzić. Jednocześnie zmieniający się styl życia – przewlekły stres, brak snu, zanieczyszczenie środowiska i niedobór aktywności fizycznej – zwiększa ryzyko wystąpienia wielu schorzeń neurologicznych nawet u osób wcześniej zdrowych.

Reklama

W tej rzeczywistości neurolodzy stają się jednymi z najbardziej zapracowanych specjalistów. Wzrasta liczba diagnoz, dostępnych terapii, ale też oczekiwań wobec systemu, który nie nadąża organizacyjnie ani finansowo.

Na te wyzwania zwraca uwagę prof. Alina Kułakowska – neurolog, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, kierowniczka Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. W rozmowie z Polityką Zdrowotną mówi nie tylko o przyczynach rosnącej liczby zachorowań na choroby neurologiczne, ale też o problemach z finansowaniem terapii i potrzebie systemowych zmian.

Reklama

Styl życia, który szkodzi mózgowi

Polityka Zdrowotna: W ostatnich latach obserwujemy gwałtowny wzrost liczby pacjentów z chorobami neurologicznymi. Z czego, Pani zdaniem, wynika ta lawina diagnoz i czy to efekt lepszej diagnostyki, starzejącego się społeczeństwa, czy może realny wzrost zachorowalności? 

Prof. Alina Kułakowska: Wzrost liczby pacjentów chorujących na choroby układu nerwowego wynika właśnie z tych trzech czynników. Po pierwsze – lepsza diagnostyka, skuteczniejsze metody diagnostyczne, dzięki którym po prostu stawiamy coraz więcej trafnych rozpoznań.

Po drugie – starzejące się społeczeństwo, a co za tym idzie, wzrost liczby zachorowań na choroby, zwłaszcza neurodegeneracyjne, takie jak  choroba Parkinsona czy choroba Alzheimera oraz na udar mózgu, bo to są schorzenia, których ryzyko rośnie wraz z wiekiem. Mózg, tak jak każdy inny narząd, z wiekiem się zużywa. Im dłużej żyjemy, tym większe ryzyko, że zachorujemy na jedną z tych chorób. Podobnie jest z udarami mózgu. 

Reklama

I po trzecie – mamy prawdopodobnie do czynienia również z realnym wzrostem zapadalności, wynikającym m.in. ze zmieniających się warunków życia, takich jak zanieczyszczenie środowiska – na przykład powietrza – czy zmiany temperatur. Okazuje się, że te czynniki zwiększają, np. ryzyko zachorowania na udar mózgu. 

Do tego dochodzi styl życia, który dziś prowadzimy: nadmierna stymulacja mózgu, brak higieny snu, zanieczyszczenie środowiska światłem i dźwiękiem, niezdrowa dieta – choćby zawierająca mikroplastik, o którym obecnie dużo się mówi – oraz brak aktywności fizycznej. To wszystko są czynniki, które składają się na niekorzystny trend. Obserwujemy ogólną zmianę stylu życia, która zwiększa ryzyko chorób układu nerwowego, zwłaszcza mózgu. 

Reklama

Leczenie SM: ogromny postęp, ale system nie nadąża

PZ:. Stwardnienie rozsiane to dziś jedna z chorób neurologicznych, w których dokonał się ogromny postęp terapeutyczny. Jak zmieniła się codzienność pacjentów z SM dzięki nowym terapiom i czy dostępność leczenia w Polsce nadąża za tym postępem? 

A.K.: Dostępność terapii stwardnienia rozsianego w Polsce w ostatnich latach bardzo się poprawiła. Mamy refundowane praktycznie wszystkie leki zarejestrowane do leczenia tej choroby. Leczymy pacjentów w ramach programu lekowego, a kryteria włączenia do tego programu są elastyczne – w zasadzie wszyscy pacjenci, którzy ze względów medycznych kwalifikują się do leczenia, spełniają te kryteria i mogą być w nim leczeni. 

Program jednak stale się rozrasta – obecnie leczymy już około 26 tysięcy chorych – i zaczynamy napotykać ograniczenia organizacyjne. Z powodu braków kadrowych i ogromnych obciążeń administracyjnych związanych z prowadzeniem programu lekowego, osiągamy pewien organizacyjny sufit leczenia pacjentów w tym modelu. 

Reklama

Niedoszacowane kontrakty i nadwykonania. Neurologia nie mieści się w budżecie

PZ: Czy budżety kontraktów zawieranych z NFZ są wystarczające, by zabezpieczyć potrzeby wszystkich pacjentów neurologicznych?

A.K.: Problemem jest finansowanie. Kontrakty na leczenie są generalnie niedoszacowane. Kontrakty zawarte na bieżący rok obejmują mniejszą liczbę pacjentów niż liczba chorych, których leczono w roku ubiegłym, więc znów pojawią się tzw. nadwykonania. 

Z płatnościami za te nadwykonania mieliśmy poważny problem pod koniec zeszłego roku – i to budzi nasz ogromny niepokój. Programy lekowe, a szczególnie największy program  w neurologii, czyli program leczenia stwardnienia rozsianego, wymagają bezwzględnej reformy. Najstarsze leki, które są dobrze poznane i mają już odpowiedniki generyczne lub tzw. biopodobne, prawdopodobnie powinny zostać wycofane z programu lekowego.

Reklama

Potrzebny byłby inny sposób ich refundacji. Ważne jednak, by na takich zmianach nie ucierpieli pacjenci – by nie pogorszyła się jakość opieki nad nimi. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/06/2025 14:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości