Podczas Prezydenckiego Szczytu Zdrowotnego „Na ratunek ochronie zdrowia” przedstawiciele wszystkich kluczowych zawodów medycznych dyskutowali o narastającym kryzysie systemu. M.in. lekarze, pielęgniarki, położne, ratownicy, fizjoterapeuci, farmaceuci, związki zawodowe przedstawili nie tylko katalog bolączek, lecz także konkretne propozycje naprawy. W tle debat – pretensje związków zawodowych o brak zaproszenia ze strony MZ na szczyt medyczny premiera oraz apel o powrót do realnego dialogu społecznego.
Przypomnijmy, że szczyt zdrowotny w Pałacu Prezydenckim 5 grudnia jest kolejnym w temacie ochrony zdrowia.
4 grudnia swój szczyt - bez udziału strony społecznej - zorganizował premier. Byli na niej obecni m.in. ministra zdrowia i minister finansów. Na tym spotkaniu premier Donald Tusk obiecał, że nie będzie podniesienia składki zdrowotnej.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski już na początku podkreślił, że inicjatywa prezydenta „pozwala usłyszeć wczorajszy szczyt”, a system ochrony zdrowia potrzebuje nie kolejnych paneli, lecz jednego „ponadpartyjnego spotkania wszystkich stron politycznych”, które wypracuje realne rozwiązania. Zwrócił uwagę, że publiczne debaty nie mogą ograniczać się do dyskusji o oszczędnościach.
Jak powiedział:
Słyszymy o tym, że w systemie ochrony zdrowia należy oszczędzać. Padają kwoty: 14 miliardów, 23 miliardy zł – ale dla pacjentów i lekarzy nie są to abstrakcyjne liczby, lecz realny problem.
Wskazał także na dramatyczne nierówności w dostępie do usług zdrowotnych. Według niego dziś zależy on „od miejsca zamieszkania, zasobności portfela i od szczęścia”. Zrelacjonował, że lekarz nierzadko „przez trzy godziny będzie dyskutował, znajdzie miejsce, wyprosi konsultację”, co od dawna nie powinno być normą.
Jankowski szczególnie mocno sprzeciwił się idei oszczędności na płacach pracowników medycznych. Nazwał takie pomysły „propozycją niesprawiedliwą” i podkreślił wagę deklaracji rządu, że ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia nie stanie się narzędziem cięć.
W jego ocenie upadek systemu ochrony zdrowia nie następuje gwałtownie:
To są oddziały, które się zamykają, gasnące światła...
Zaapelował o szybkie zwiększenie finansowania, uszczelnienie systemu oraz realną politykę zdrowia publicznego, w tym edukację dzieci i młodzieży.
Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Mariola Łozińska, podkreśliła, że o bezpieczeństwie narodowym nie da się rozmawiać bez uznania kluczowej roli bezpieczeństwa zdrowotnego.
Mówiła o niedoszacowaniu świadczeń, fatalnych wycenach usług pielęgniarskich oraz o potrzebie utrzymania wzrostu płac:
My absolutnie nie chcemy, panie prezydencie, żeby oszczędności zaczynały się właśnie od płac medycznych.
Wskazała na brak uznania specjalizacji (tzw. drugiej grupy) i na fakt, że wielu kierowników placówek nie wypłaca należnych dodatków. Ostrzegła przed narastającą agresją wobec personelu i przed wypaleniem zawodowym.
Zwróciła uwagę na dramatyczną demografię kadr:
Polska pielęgniarka dobiega 55 lat, polska położna 52 lat.
Jednym z najważniejszych problemów jest nierównomierna relokacja personelu – na wschodzie są nadwyżki, na zachodzie dramatyczne braki.
Prezes Łozińska apelowała o stworzenie realnego systemu zachęt dla pielęgniarek i położnych, obejmującego m.in. dostęp do mieszkań, wsparcie socjalne oraz dodatkowe udogodnienia, które mogłyby skłonić personel do podejmowania pracy w regionach o największych brakach kadrowych i w efekcie wyrównać dostępność świadczeń w całym kraju.
Ostrzegła również przed kryzysem położnictwa – małą liczbą porodów i narastającymi brakami kadrowymi. Dodała:
Nie twórzmy sytuacji, w której kobieta trafia na szpitalny oddział ratunkowy – bo SOR absolutnie nie jest miejscem, gdzie kobieta chce urodzić dziecko.
Mateusz Komza, prezes samorządu ratowników medycznych, wskazał, że system Państwowego Ratownictwa Medycznego działa na skraju wydolności. Jego zdaniem 40 procent pacjentów trafiających do zespołów ratownictwa nie powinno korzystać z tej ścieżki, a w SOR-ach odsetek ten sięga 80 procent.
Mamy problem z zapewnieniem obsady w Państwowym Ratownictwie Medycznym. Ludzie nie chcą tam pracować, bo kolejka pacjentów nigdy się nie kończy. To już zapaść.
Komza zwrócił uwagę na fakt, że z funkcji zrezygnowało w ostatnim czasie sześciu–siedmiu kierowników zespołów. Według niego to bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu państwa.
Szczególnie mocno zaatakował narrację o zamrażaniu wynagrodzeń:
Tracimy zaufanie do państwa. Potrzebujemy jasnej odpowiedzi: co dalej?.
Udział w dyskusji w Kancelarii Prezydenta RP wzięli m.in. udział diagności laboratoryjni, podkreślając intensywny rozwój medycyny laboratoryjnej w Polsce, ale i fizjoterapeuci. Prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów, dr hab. Agnieszka Stępień, stanowczo wyartykułowała, że jakość kształcenia fizjoterapeutów w Polsce należy do najwyższych na świecie. Ale jednocześnie dodała:
Jeżeli pacjent po operacji musi czekać sześć czy osiem miesięcy na fizjoterapię, to wydłużamy jego leczenie i narażamy go na dodatkowe dolegliwości.
Zaapelowała o bezpośredni dostęp pacjentów do fizjoterapeutów, bez konieczności wizyty u lekarza POZ, co – jak argumentowała – przyniosłoby oszczędności i odciążyło system.
Podkreśliła także rosnące potrzeby w starzejącym się społeczeństwie oraz rolę fizjoterapeuty w opiece domowej i edukacji rodzin. Zwróciła uwagę na fizjoterapię dziecięcą i wczesną interwencję:
Fizjoterapeuci powinni być obecni w szkołach.
Szczególnie emocjonująca była część poświęcona organizacjom pracowniczym i związkom zawodowym m.in. pielęgniarek i położnych.
Maria Ochman, przewodnicząca Rady Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”, ostro skrytykowała sposób prowadzenia konsultacji przez Ministerstwo Zdrowia:
Na konferencję w Warszawie [szczyt medyczny premiera] nie zostaliśmy zaproszeni. Informacja o spotkaniu pojawiła się dopiero po fakcie. Czegoś takiego w swojej pracy związkowej jeszcze nie doświadczyłam.
Reklama
Jej zdaniem sposób prowadzenia konsultacji i pomijanie organizacji związkowych w kluczowych spotkaniach pokazują, że rząd nie traktuje partnerów społecznych po partnersku, co - jak ostrzegła - grozi eskalacją protestów. Stąd jej mocne stwierdzenie:
Alternatywą dla dialogu jest ulica.
Przyznała, że zaproszenie na szczyt premiera pojawiło się dopiero po interwencji. Jak powiedziała dzień wcześniej portalowi PolitykaZdrowotna.com Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP), że również nie dostała zaproszenia na szczyt premiera i dostała się na niego dopiero po interwencji.
Prezes Ochman podkreśliła, że pracownicy ochrony zdrowia nie są „kosztem”, lecz fundamentem systemu.
Sprzęt sam nie pracuje. Nie będziemy mieli komu powierzyć pacjenta, jeśli nie zadbamy o ludzi, którzy wykonują tę ciężką, odpowiedzialną pracę - mówiła dziś podczas Szczytu Zdrowotnego w Pałacu Prezydenckim.
Prezes Ochman broniła ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, apelowała o partnerskie relacje i sprzeciwiała się ograniczaniu terapii do generyków. Podkreśliła także wagę lecznictwa uzdrowiskowego i programów poprawiających warunki pacjentów.
Przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok jasno odrzuciła propozycję zamrożenia lub przesuwania mechanizmu wzrostu płac:
Nie zgodzimy się na żadne przesunięcia, zamrożenia ani wygaszenia mechanizmu, który gwarantuje wzrost płac.
Ptok zwróciła uwagę na rosnące koszty funkcjonowania placówek, w tym ratownictwa, oraz na to, że NFZ nie pokrywa realnych kosztów świadczeń. Jej zdaniem rząd tworzy narrację, która „przedstawia pracowników ochrony zdrowia jako obciążenie”.
Jednym z jej kluczowych postulatów jest kwestia systemowego uporządkowania finansowania ochrony zdrowia oraz składki zdrowotnej, którą – jak podkreśla – należy przemyśleć na nowo w odniesieniu do rzeczywistych potrzeb i kosztów starzejącego się społeczeństwa.
Grażyna Kubat-Cebula, przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), wskazała jeden fundamentalny problem: brak ustawowych norm czasu pracy lekarzy i pozostałych zawodów medycznych.
Przytoczyła przykład ze szpitala powiatowego, gdzie lekarz potrafił przepracować 4880 godzin rocznie. To odpowiednik ponad 13 godzin dziennie, przez cały rok.
To jest sytuacja niedopuszczalna i niebezpieczna.
Zwróciła uwagę, że lekarze funkcjonują w dwóch równoległych systemach: dziennym i nocnym, co uniemożliwia odpoczynek. Zaapelowała o natychmiastowe zmiany w ustawie o działalności leczniczej.
W dyskusji uczestniczyli także Marek Balicki, były minister zdrowia, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, i Prof. dr hab. n. med. Piotr Czauderna, doradca prezydenta, którzy podkreślali strukturalne źródła kryzysu i konieczność podejmowania decyzji ponad bieżącą polityką. Jak obrazowo podsumował prof. Czauderna:
w ochronie zdrowia tkwi diabeł – i bez całościowej reformy będzie tkwił tam nadal.
Wszyscy uczestnicy prezydenckiego spotkania byli zgodni co do jednego: system ochrony zdrowia w Polsce znajduje się w punkcie krytycznym. Braki kadrowe, niewystarczające finansowanie, złe wyceny świadczeń, przeciążenie szpitali i SOR-ów, narastająca biurokracja, wypalenie zawodowe i brak koordynacji – to problemy, które wymagają natychmiastowych działań.
Jak podsumował Łukasz Jankowski z NIL:
Problemy są liczne, ale są do rozwiązania. Potrzebna jest wola polityczna, ponadpartyjna, by zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne obywateli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze