Szpitale toną w długach a lekarze mają coraz wyższe wymagania płacowe. Niektóre z nich już 100 proc. środków z NFZ wydają na wynagrodzenia. Muszą brać kredyty aby mieć pieniądze na leki czy środki opatrunkowe.
Dokąd będzie trwała presja płacowa w szpitalach a one będą prowadziły ze sobą wyniszczającą konkurencję o lekarzy? Swego czasu wydawało się, że płacenie specjaliście 200 zł na kontrakcie za godzinę to stawka trudna dla wyobrażenia dla zarządzających szpitalami, które od lat są zadłużone. Wszak to korporacje z zagranicznym kapitałem w Polsce rzadko płacą specjalistom takie kwoty.
Mnożąc 200 zł przez średnio 160 godzin pracy w miesiącu, wychodzi 32 tys. na fakturze. Wiadomo jednak, że lekarze biorą dodatkowe dyżury i mogą wypracować w danej placówce medycznej i 200 godzin tygodniowo. Wówczas na fakturze będzie widniało i 40 tys.
Niemniej jednak, lekarz może być wynagradzany i jeszcze bardziej sowicie
-Stawki wahają się od 160 do 330 zł za godzinę. Te wyższe są oferowane tam, gdzie dyrektorzy bronią się przed zamykaniem oddziałów internistycznych, pediatrycznych, chirurgicznych czy ginekologicznych.Specjalistów z tego zakresu niezwykle brakuje- mówi Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. Mnożąc zaś 160 godzin pracy w miesiącu przez 330 zł, wychodzi 52 tys. Zakładając zaś, że lekarz może przepracować więcej godzin, wystawi fakturę i na 60 tys.
Reklama
W związku z powyższym szpitalne budżety przestały się już dopinać. To, że 70-80 proc. pieniędzy z kontraktu z NFZ przeznaczały na wynagrodzenia dla lekarzy, pielęgniarek czy pozostałego personelu, jeszcze kilka lat temu niektórych zadziwiało. Dziś to już jest znacznie więcej -Jest jeden szpital na Śląsku, który wszystkie pieniądze z Funduszu wydaje na pensje. Dlatego bardzo obawiamy się podwyżek jakie jesteśmy zobligowani dać personelowi w lipcu, zgodnie z ustawą o minimalnych wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. Niby Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ma na nowo wycenić świadczenia, ale obawiamy się, że nie wystarczy nam i tak środków- mówi Władysław Perchaluk.
W konsekwencji tego co się dzieje, szpitalom brakuje środków na regulowanie faktur od dostawców sprzętu, opatrunków, leków. Prawnicy obsługujący m.in. dostawców sprzętu załamują ręce, gdyż nie wiadomo z czego egzekwować środki od szpitala, czy strać się o zajęcia komornicze itd.
Podczas niedawnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Szpitali Powiatowych, Mariusz Trojanowski członek zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, dyrektor Powiatowego Szpitala w Aleksandrowie Kujawskim prosił lekarzy o to, aby opamiętali się w żądaniu coraz większych pieniędzy za swoją pracę w ramach kontraktów.
- Licytacja na stawki doprowadza do podkupywania lekarzy przez szpitale.- wskazał dyrektor Trojanowski. Sugerował, by posłowie wprowadzili rozwiązania, które obowiązują korporacje prawnicze. Aby było wynagrodzenie maksymalne dla medyków określone przepisami.
Ciężko spodziewać się jednak by minister zdrowia podjął się tego zadania. Sam rząd zresztą poniekąd przyczynił się do tej presji płacowej. Wprowadził 1,5 roku temu Nowy Ład, czyli nowe przepisy podatkowe, które podniosły składki na ubezpieczenie zdrowotne dla osób prowadzących działalności gospodarcze. Wśród nich jest sporo lekarzy. I teraz mamy tego efekt. Lekarze wetują sobie wyższe koszty prowadzenia działalności gospodarczej wyższą stawką godzinową.
A i sam rząd nie ma się ostatnio czym szczycić jeśli chodzi o zarządzanie podległymi mu szpitalami. Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia w odpowiedzi na interpelację poselską Hanny Gill-Piątek oraz Franciszka Sterczewskiego ujawnił, że zadłużenie w parabankach instytutów badawczych nadzorowanych przez Ministerstwo Zdrowia wynosi 478 mln zł. Jednocześnie wskazał, że Ministerstwo Zdrowia wspiera nadzorowane instytuty badawcze poprzez finansowanie działań inwestycyjnych. Wyliczył, iż "w ostatnich latach resort dofinansował projekty inwestycyjne realizowane w tych jednostkach na łączną kwotę 1,85 mld zł."
Wyniszczająca zatem konkurencja między szpitalami, prowadząca do coraz wyższego zadłużenia trwa w najlepsze. Kilka lat temu zakładano, że wyeliminują ją mapy potrzeb zdrowotnych. Zgodnie z nimi nie każdy szpital powiatowy w województwie powinien mieć internę czy ginekologię, tylko powinien oferować usługi wedle potrzeb mieszkańców i nie walczyć o specjalistów. Niewiele rozwiązań z tych map wdrożono jednak w życie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem rezydentem kończącym specjalizację z pediatrii. Lekarze specjaliści z mojego oddziału zarabiają najniższą stawkę, jaka dyktuje ustawa, czyli 8210zł BRUTTO miesięcznie, co daje 51,31zł/h BRUTTO (przy 20 dniach roboczych w miesiącu). Jest to ich decyzja, gdzie pracują i za ile, ale moje pokolenie jest bardziej mobilne i zgodnie z zasadami wolnego rynku będziemy pracować tam, gdzie będą lepsze warunki i lepsza płaca. Jeśli szpitala nie stać na utrzymanie lekarzy, to proponuję zamknąć oddział.
Jestem rezydentem kończącym specjalizację z pediatrii. Lekarze specjaliści z mojego oddziału zarabiają najniższą stawkę, jaka dyktuje ustawa, czyli 8210zł BRUTTO miesięcznie, co daje 51,31zł/h BRUTTO (przy 20 dniach roboczych w miesiącu). Jest to ich decyzja, gdzie pracują i za ile, ale moje pokolenie jest bardziej mobilne i zgodnie z zasadami wolnego rynku będziemy pracować tam, gdzie będą lepsze warunki i lepsza płaca. Jeśli szpitala nie stać na utrzymanie lekarzy, to proponuję zamknąć oddział.