Pałac Prezydencki analizuje możliwość zwołania Rady Gabinetowej, by omówić narastający kryzys w systemie ochrony zdrowia oraz rosnące zadłużenie szpitali.
Takie informacje pojawiają się już od kilku dni, a teraz Onet podaje, że zwołanie Rady Gabinetowej ma być z jednej strony okazją, żeby prezydent Karol Nawrocki poznał sytuację w ochronie zdrowia, z drugiej ma być okazją do kolejnej krytyki rządu.
Rada Gabinetowa to spotkanie prezydenta z całym rządem, zwoływane w sprawach szczególnej wagi dla państwa, np. w sytuacji kryzysu gospodarczego, bezpieczeństwa czy konfliktów politycznych.
Zwołuje ją wyłącznie prezydent, z własnej inicjatywy lub na wniosek premiera.
Tym razem ma to być inicjatywa Karola Nawrockiego, który chce poruszyć kwestie ochrony zdrowia.
Przypomnijmy, że politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli właśnie akcję, w której organizują konferencje prasowe przed szpitalami i krytykują rząd za sytuację w ochronie zdrowia – przekładane operacje i zabiegi oraz brak pieniędzy z NFZ.
W takie same tony ma uderzać Karol Nawrocki.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w rozmowie z Radiem Zet przyznał, że sytuacja w służbie zdrowia jest „wyjątkowo trudna i bardzo niepokojąca dla wszystkich pacjentów”. Jak dodał, prezydent jest „bez wątpienia zaniepokojony” i oczekuje od rządu działań mających na celu znalezienie środków na spłatę długów placówek medycznych.
Pytany o możliwość zwołania Rady Gabinetowej, Leśkiewicz stwierdził, że „nie jest to wykluczone”.
Ta sytuacja jest dramatyczna. Po niespełna dwóch latach rządów Donalda Tuska szpitale są w ruinie – powiedział rzecznik.
Rząd również przyznaje, że problemy w ochronie zdrowia są poważne. W ostatnich tygodniach Narodowy Fundusz Zdrowia ograniczył finansowanie tzw. nadwykonań, czyli procedur przekraczających ustalone limity kontraktowe. Po rozmowie z minister zdrowia, minister finansów Andrzej Domański zdecydował o przekazaniu NFZ dodatkowych 3,5 mld zł, które mają wystarczyć na funkcjonowanie systemu do końca roku.
Ten wzrost finansowania był potrzebny, ale system waloryzacji wynagrodzeń w ochronie zdrowia w pewnym momencie poszedł za daleko. Musimy znaleźć rozwiązania, które pozwolą kierować dodatkowe środki na skrócenie kolejek i wsparcie SOR-ów – powiedział Domański w rozmowie z TVN24.
Według ustaleń Onetu, w tle rośnie napięcie wokół planów ograniczenia wynagrodzeń części lekarzy.
W niektórych przypadkach zarobki medyków są horrendalne. Są lekarze, którzy zarabiają po 100 tys. zł miesięcznie, a niektórzy nawet 300 tys. zł. Premier był w szoku, gdy zobaczył ubiegłoroczną analizę na ten temat. Ale przy obecnym systemie finansowania dziura budżetowa wciąż się powiększa. To błędne koło – dodaje inny rozmówca portalu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze