Reklama

Lekarze rodzinni też chcą podwyżki. Mowa o 1 zł

Polityka Zdrowotna
27/06/2018 15:57

Dziś odbyła się kolejna tura rozmów Andrzeja Jacyny, prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z przedstawicielami lekarzy rodzinnych. Medykom umowy wygasają z końcem czerwca. Chcą skorzystać ze zwiększenia finansowania świadczeń przez NFZ, uzasadniają to też rosnącymi zadaniami i brakami kadrowymi. Podwyżki przewidziano jednak bardziej dla szpitali i specjalistycznych poradni, a nie dla POZ. 

Ministerstwo Zdrowia informowało niedawno o skierowaniu dodatkowych 1,5 mld zł na świadczenia w ramach budżetu NFZ, część to efekt planowanej wyższej składki z ZUS, część przesunięć w obrębie planu finansowego Funduszu. 

Resort i Fundusz postanowiły zainwestować w inne dziedziny niż POZ. Dodatkowe pieniądze trafią do szpitali, poradni specjalistycznych. Dziś nie doszło do kompromisu w sprawie włączenia w podwyżki także podstawowej opieki zdrowotnej, na którą przynajmniej teoretycznie stawiamy jako kraj. 

Reklama

Stąd protest. Jak zwracają uwagę dwie kluczowe organizacje, w budżecie NFZ na POZ przeznaczone miało być w tym roku 13,44 proc. wszystkich pieniędzy na leczenie. Po zmianie dofinansowującej inne obszary, udział wydatków na podstawową opiekę (m.in. lekarzy, pielęgniarki) wynieść miałby 13,18 proc. Chcą wyrównania do pierwotnego planu procentowego, czyli 13,44 proc. 

 

1 zł na start

Do negocjacji z NFZ lekarze rodzinni usiedli postulując dodatkowe 1 zł na pacjenta. To mniej więcej miałoby wyrównać różnice. - Może to być w formie zwiększenia stawki kapitacyjnej, może w formie korektora stawki - mówi nam Jacek Krajewski, lekarz rodzinny i szef Porozumienia Zielonogórskiego. Fundusz nie negocjował tej stawki w dół, poinformował, że większych pieniędzy na POZ nie ma teraz w planach. Chce dokupić świadczeń m.in. zabiegów usunięcia zaćmy, rehabilitacji dla osób z niepełnosprawnością

Reklama

- Kiedy namawiamy młodych lekarzy, by związali się zawodowo z medycyną rodzinną, bo teraz brakuje kadr a na dodatek jest wysoka średnia wieku, powtarzamy deklaracje MZ, że rola podstawowej opieki ma rosnąć. Coraz więcej spraw pacjenci mają załatwiać w naszych poradniach, co ma m.in. skrócić kolejki do specjalistów. Mamy też rozbudowywać profilaktykę. W takim kierunku poszły inne kraje, ale by zmiany faktycznie zadziałały, muszą być środki na zatrudnienie odpowiedniej liczby pracowników, nie tylko lekarzy, w POZ - mówi Jacek Krajewski.

 

Reklama

- Oczekiwaliśmy, że plany rozwoju POZ będą konsekwentnie wdrażane przez kolejne rządy, tymczasem nawet w obrębie tego samego rządu tej konsekwencji brakuje - dodaje szef Porozumienia Zielonogórskiego. 

 

Paraliżu nie będzie: lekarze nie chcą psuć innym wakacji

Choć porozumienia nie ma, lekarze którym umowy masowo wygasną z 30 czerwca tego roku, nie będą zamykać gabinetów na kłódki. - Nie będziemy na początku wakacji utrudniać życia pacjentom, choć w części placówek mogą być problemy, ponieważ lekarzy brakuje - mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. 

Reklama

 

Kolejne umowy tylko na trzy miesiące?

Zależnie od zaproponowanych przez Fundusz warunków, lekarze rodzinni podpiszą pewnie umowy na krótki okres. Nie chcą przyjąć słabych ich zdaniem umów na kolejne pół roku, możliwe, że podpiszą je na np. trzy miesiące. 

 

 

Minister się wstrzymuje

Co na to minister Łukasz Szumowski? - Trwają rozmowy z lekarzami rodzinnymi z dwóch organizacji: Porozumienia Zielonogórskiego  i wielkopolskiego Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Liczę na to, że doprowadzą do konstruktywnych rozwiązań - mówił dziś minister. - Ja póki co nie uczestniczę w tych rozmowach, to kwestia prezesa NFZ. Z moich informacji wynika, że organizacje wnoszą o to samo co każdego roku,  podniesienia składki kapitacyjnej - dodał. 

Reklama

AK

Polecamy również:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości