132 gminy w Polsce są pozbawione lekarza rodzinnego. Kolejki do lekarzy rodzinnych wydłużają się. Niektóre gminy obchodzą przepisy i tworzą u siebie filie przychodni działających w sąsiedztwie. Dzięki temu lekarz może przyjechać i przyjmować pacjentów przez kilka godzin tygodniowo.
Z danych przedstawionych w mapach potrzeb zdrowotnych wynika, że według stanu na koniec 2019 r. w 132 gminach (5,3 proc. wszystkich w kraju) nie funkcjonował ani jeden POZ. O tym alarmował niedawno publicznie Rzecznik Praw Pacjenta. Powód główny, to brak lekarskich kadr. Lekarze chorują, odchodzą na emeryturę, a część zmarła z powodu COVID-19.
- Jestem otoczona dookoła gminami pozbawionymi lekarza rodzinnego. Sama mam pod swoją opieką 3,1 tys. pacjentów i już więcej przyjąć nie mogę. Trafiają na moją listę osoby z gmin, z których znikają lekarze rodzinni - wskazuje Bożena Janicka, szefowa Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Pracuje w regionie wielkopolskim. Przychodnię prowadzi w gminie Kazimierz. W tym terenie bez lekarza rodzinnego pozostaje m.in. Ujście, Lubasz czy Mąkoszyn.
- Tyle, że znaleziono sposób, aby obejść przepisy. W miejscowościach pozbawionych lekarza rodzinnego tworzy się filie przychodni działających w innych miejscowościach. I tak dociera tam lekarz 2-3 razy w tygodniu na kilka godzin - dodaje Bożena Janicka. Tak np. Mąkoszynie filię stworzyła przychodnia z Strąpolnej w Wielkopolsce.
Większość to emeryci
Zgodnie bowiem z zarządzeniami prezesa NFZ lekarz rodzinny nie może mieć pod opieką więcej niż 2,5 tys. pacjentów.
Problem z kadrami mają także we wschodniej części kraju. W gminie Czeremcha lekarski kryzys kadrowy w Gminnym Ośrodku Zdrowia trwał kilka miesięcy. Poprzedni lekarz zrezygnował na rzecz pracy w szpitalu. Zatrudniono w końcu cudzoziemca. Młodego lekarza z Białorusi. Będzie pracował w gminie, a specjalizację robił w pobliskim szpitalu. Na zachętę dostał mieszkanie od gminy.
- Problem braku lekarzy jest zwłaszcza na terenach wiejskich. Nie ma ich w Grajewie i w Mońkach. Już kilka lat temu robiliśmy ankietę i wyszło nam, że na 800 lekarzy rodzinnych u nas 60 proc. to emeryci. Oni pracują i nawet ciężko im się wybrać na urlop. A jeśli już z niego korzystają, to muszą płacić doktorowi zastępującemu ich w gminie 150 zł za godzinę - mówi Joanna Cieciuch- Zabielska, lekarka rodzinna z Porozumienia Zielonogórskiego prowadząca praktykę w Białymstoku.
Czasem faktycznie na tereny podlaskie przyjeżdżają Białorusini, bo za pracę w swoim kraju otrzymują odpowiednik 1,5 tys. zł.
Inna sprawa jest taka, że lekarze rodzinni wykruszyli się z rynku, bo część zmarła z powodu COVID-19.
- Odszedł mój kolega praktykujący w Dębach Szlacheckich. I nie ma komu przejąć po nim praktyki. Zmarł też kolega z Poznania, ale tam akurat jego syn przejął po nim przychodnię - mówi Bożena Janicka.
Sytuacja kadrowa w medycynie rodzinnej wskazuje, że pomimo wprowadzonych przez resort zdrowia bilansów 40- latka, nie będzie komu ich realizować. Ale inna sprawa jest taka, że i sami pacjenci niezbyt chętnie się zgłaszają.
Słabo idą bilanse 40+
- Nie ma tłumów chętnych. Osoby 40+ to bardzo zapracowana grupa zawodowa - mówił Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego podczas zakończonego niedawno Forum Rynku Zdrowia.
Kłopoty z dostępem do lekarzy POZ będą się nasilać także dlatego, że w przychodniach zamiast lekarzy medycyny rodzinne przyjmują pediatrzy i interniści. Kilka lat temu, Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia w rządzie Platformy Obywatelskiej dał im możliwość prowadzenia wespół przychodni rodzinnych.
Interniści w przychodniach
Tyle, że specjalizacja z medycyny rodzinnej daje podstawy do leczenia zarówno dzieci, jak i dorosłych. Zaś przyjmujący w POZ interniści mogą leczyć tylko dorosłych, a pediatrzy - dzieci.
Skoro lekarzy ze specjalizacją medycyny rodzinnej jest w Polsce, według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, 11,5 tys., to pediatrzy i interniści coraz częściej pojawiają się w przychodniach. Tym bardziej, że wynagrodzenie w nich jest niekiedy lepsze niż na oddziałach szpitalnych.
Na razie zatem pacjenci mogą pisać skargi do Rzecznika Praw Pacjenta na brak dostępności, na to że telefony w przychodni POZ nie są odbierane. Niestety wobec deficytu kadr może nie przynieść to jednak efektów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!