Reklama

Lekarz nie dba o swoją psychikę

Polityka Zdrowotna
25/03/2022 14:19

Medycy dotknięci wypaleniem zawodowym, stresem i stanami lękowymi po pandemii COVID-19, nie mają zazwyczaj dostępu w szpitalach do wsparcia psychologicznego. Psycholodzy są głównie dla pacjentów. Często pracownicy systemu ochrony zdrowia nie mają też czasu, by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. 

W służbach mundurowych, których funkcjonariusze nie raz stykają się z trudnymi do udźwignięcia sytuacjami, w tym nawet śmiercią, dostęp do psychologa jest coraz powszechniejszy. Raczkuje świadomość tego, że jak ktoś sobie nie radzi z cierpieniem, jakie dotyka jego lub osób, z którymi się styka, można próbować szukać pomocy u specjalisty. Przykładowo w Wojsku Polskim jest zatrudnionych ponad 550 psychologów. Nie jest to może jakaś zawrotna liczba na 111,5 tys. żołnierzy, ale specjaliści są. 

A tych ostatnich brak natomiast w innego rodzaju służbach. W służbie zdrowia. Szpitale, owszem, zatrudniają psychologów, zwłaszcza te specjalistyczne np. onkologiczne, ale to są specjaliści służący pomocą pacjentom. Lekarze, pielęgniarki czy ratownicy medyczni u swoich pracodawców na takie wsparcie zazwyczaj nie mogą liczyć. 

Reklama

Pandemia pogorszyła stan psychiczny

Tymczasem, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat, takowa pomoc, ze względu na pandemię COVID-19, stała się dla niektórych wręcz niezbędna. Długie godziny pracy, chorujące zespoły pielęgniarsko-lekarskie, umierający pacjenci, sprawiło, że u wielu medyków zaczął występować PTSD, czyli syndrom stresu pourazowego.

- U nas w szpitalu na początku wybuchu pandemii nie było ciężko. Nie mieliśmy zgonów. Choć też nie wiedzieliśmy jak zająć się pierwszymi pacjentami, którzy do nas przybywali, co z nimi robić. Baliśmy się. Później, gdy oswoiliśmy się z nową sytuacją a pacjentów zaczęło przybywać, pojawiać się zaczęły coraz cięższe przebiegi COVID-19 i zgony wśród pacjentów. Zwłaszcza jesienią 2020 i wiosną 2021 roku. Było to bardzo trudne do udźwignięcia - opowiada anonimowo lekarka zakaźna z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

Reklama

Z takimi trudnościami borykali się medycy w wielu szpitalach. Nie tylko zakaźnych.

My wielokrotnie chcieliśmy wymuszać na dyrektorach szpitali, aby zapewniono nam pomoc psychologiczną z racji tego, że wiele pielęgniarek i położnych nie radzi sobie ze stresem, jest przeciążone. Na razie nic to nie dało. Nasz izba zatrudnia jednak psychologa, do którego można zwrócić się o pomoc - wskazuje Mariola Łozińska, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. 

Zupełnie już inaczej sprawa wygląda z lekarzami. Uniwersytet Jagielloński, w ramach krakowskiej Katedry Psychiatrii zorganizował rok temu dyżury psychoterapeutów dla medyków i ich rodzin. 

Reklama

- Ale nie było dużego zainteresowania. Nie wiem dlaczego, ale medycy mają małą wiarę w to, że mogą sobie pomóc, że da się im pomóc psychologiczne. Poza tym, podjęcie terapii wymaga zaangażowania by przyjrzeć się sobie, swoim emocjom i czasu, a to jest dla pracowników służby zdrowia towar deficytowy - mówiła w jednym z wywiadów dla Polityki Zdrowotnej prof. Dominika Dudek, szefowa katedry. 

Brak czasu wszędzie daje o sobie znać. 

- Lekarze często nie szukają pomocy psychologicznej, są zapracowani i uznają, że jeśli mają już wolne popołudnie, dzień, to wolą się wyspać - wskazuje prof. Jarosław Fedorowski, szef Polskiej Federacji Szpitali. 

Reklama

 

W okresie pandemii pomoc uruchomiły okręgowe izby lekarskie. W Warszawie zgłosić mógł się każdy lekarz; osobiście bądź telefonicznie.

- Zagrożenie koronawirusem to dla lekarzy ogromne wyzwanie – zarówno w kontekście zawodowym, systemowym, jak również zwyczajnie ludzkim. Bywa ciężko, gdy pracujemy na pierwszej linii frontu, przyjmując dziesiątki lub setki potencjalnie zarażonych koronawirusem pacjentów. Myślimy o nich, o bezpieczeństwie swoim i swoich rodzin, a towarzyszące temu lęki, poczucie wypalenia i stres są zrozumiałe. Lekarze potrzebują wsparcia psychologicznego. Takie wsparcie jest ważne dla nas samych, ale również może przynieść dobre efekty naszym rodzinom i pacjentom – podkreślał wówczas prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski.

Reklama

Cierpią na bezsenność

Niemniej jednak, pod auspicjami tej organizacji powstała Fundacja Nie Widać Po Mnie. Fundacja organizuje szkolenia z zakresu wsparcia psychologicznego, wypalenia zawodowego, mobbingu i komunikacji z pacjentem wśród personelu medycznego. We współpracy z Katedrą Psychologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Fundacja  przeprowadziła badanie, którym objęto 316 pracowników ochrony zdrowia oraz 302 osoby z grupy kontrolnej, które nie wykonują zawodów medycznych. Wykorzystano następujące metody diagnostyczne: Skalę Satysfakcji z Pracy, Skalę Bólu Psychicznego, Skalę Depresji, Lęku i Stresu (DASS-21) i Kwestionariusz Zachowań Samobójczych (SBQ-R). Badanie zostało przeprowadzone przy użyciu kwestionariusza ankiety w formie online.

Reklama

Ankieta obnażyła, że personel medyczny ujawnia wyższy poziom depresji, lęku, stresu, bezsenności i bólu psychicznego niż grupa kontrolna. Najwyższe wyniki stwierdzono wśród pielęgniarek. Jednocześnie personel pielęgniarski ujawnia niższe ryzyko samobójcze i deklaruje mniejsze prawdopodobieństwo odebrania sobie życia w przyszłości niż inne zawody medyczne oraz rzadziej myślał o odebraniu sobie życia w ciągu ostatnich 12 miesięcy niż osoby z ogólnej populacji. U większości badanych wykonujących zawody medyczne pandemia COVID-19 spowodowała negatywne zmiany w życiu zawodowym, szczególnie w grupie pielęgniarek - wskazuje Urszula Szybowicz, pomysłodawczyni ustanowienia fundacji, dyrektor operacyjna Polskiej Federacji Szpitali, Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.

Depresji nie widać

Reklama

Eksperci podkreślają, że system publicznej ochrony zdrowia psychicznego jest traktowany marginalnie, biorąc pod uwagę finansowanie, jak i niedostateczną wiedzę na temat zaburzeń i ich profilaktyki. Na ochronę zdrowia psychicznego w krajach Unii Europejskiej przeznacza się średnio 5-6 proc. publicznych wydatków na całą ochronę zdrowia. W Polsce wynosi to 3,5 proc. 

- Wydatki na ochronę zdrowia psychicznego są łatwym celem cięć budżetowych, ponieważ w społeczeństwie nie wywołują tak silnych emocji jak redukcja kosztów w innych dziedzinach medycyny. Niestety, w naszym kraju panuje stygmatyzacja osób chorych psychicznie czy cierpiących na różnego rodzaju zaburzenia - podsumowuje Urszula Szybowicz.

Reklama

Problemów ze zdrowiem psychicznym na pierwszy rzut oka nie widać, ale powodują często depresję. A ta może zakończyć się samobójstwem. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, każdego roku, 800 tysięcy osób popełnia samobójstwo. Polska jest na drugim miejscu w Europie  pod względem samobójstw dzieci i nastolatków w wieku 10-19 lat. Według danych Komendy Głównej Policji o 20 proc. rok do roku wzrosła liczba osób w wieku 85+, które popełniły samobójstwo. W całej grupie osób 65+ odsetek ten wzrósł o 10 proc.

Polecamy także:

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości