Eksperymentalny lek firmy Eli Lilly, donanemab spowalnia postęp problemów z pamięcią i myśleniem o około jedną trzecią, ale wskaźnik ten podwaja się do 60%, jeśli lek zostanie podany, gdy pacjenci są tylko lekko upośledzeni - przekazali eksperci podczas międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Alzheimer Association w Amsterdamie.
Przedstawiciele firmy Eli Lilly przedstawili wyniki badania klinicznego swojego eksperymentalnego leku na Alzheimera w poniedziałek na Międzynarodowej Konferencji Stowarzyszenia Alzheimera w Amsterdamie. Badanie zostało opublikowane jednocześnie w Journal of the American Medical Association.
Eli Lilly publikuje swoje wyniki niedługo po tym jak amerykańska agencja leków Food and Drug Administration zatwierdziła inny lek na Alzheimera, Leqembi, od japońskiego Eisai i amerykańskiego Biogen. Leqembi jest pierwszym w pełni zatwierdzonym lekiem, którego celem jest spowolnienie postępu choroby. Wkrótce dla pacjentów z Alzheimerem, dostępna może być alternatywa leczenia.
Oba leki (donanemab od Eli Lilly oraz Leqembi od Eisai i Biogen) są przeciwciałami monoklonalnymi, które działają poprzez celowanie w amyloid w mózgu, uważany za cechę charakterystyczną choroby Alzheimera.
W badaniu klinicznym fazy 3 firmy Eli Lilly z udziałem 1736 pacjentów z łagodnymi zaburzeniami funkcji poznawczych lub we wczesnym stadium choroby donanemab spowalniał postęp choroby Alzheimera o 29% po 18 miesiącach, w porównaniu z placebo. Wyniki były podobne do tych, które zaobserwowano w przypadku Leqembi, co doprowadziło do 27% spadku w tym samym okresie, chociaż eksperci zauważają, że wyniki nie są bezpośrednio porównywalne, ponieważ oba leki nie były badane razem w jednym badaniu klinicznym.
Co więcej, pełna analiza badania wykazała, że wyniki były mniej wiarygodne w przypadku starszych pacjentów w późniejszym stadium, a także tych z wyższym poziomem białka zwanego tau, które zostało powiązane z postępem choroby Alzheimera.
„Chociaż to nie jest lekarstwo, nie skończyliśmy jeszcze oceniać naszej terapii, czy może ona mieć jeszcze większą skuteczność, gdy choroba przechodzi wcześniej do punktu, w którym ludzie mają amyloid i nie mają żadnych objawów” - mówił dr Mark Mintun, przedstawiciel firmy Eli Lilly.
Reklama
Gdy producent wykluczył z badania podgrupę pacjentów z wyższym poziomem białka zwanego tau w mózgu – które jest trudniejsze do leczenia – lek działał jeszcze lepiej, spowalniając progresję o 36%-48% bardziej. W praktyce ci pacjenci mieli dodatkowe siedem i pół miesiąca, zanim osiągnęli ten sam poziom pogorszenia funkcji poznawczych, co osoby przyjmujące placebo.
Badanie Lilly wykazało, że obrzęk mózgu, znany efekt uboczny przeciwciał usuwających amyloid, wystąpił u ponad 40% pacjentów z genetyczną predyspozycją do rozwoju choroby Alzheimera.
Firma informowała wcześniej, że u 24% całej grupy otrzymującej donanemab wystąpił obrzęk mózgu. Krwawienie do mózgu wystąpiło u 31% w grupie donanemabu i około 14% w grupie placebo.
Naukowcy podali, że śmierć trzech pacjentów z badania była powiązana z leczeniem.
„Tych skutków ubocznych nie należy lekceważyć”, ale większość przypadków można było kontrolować poprzez monitorowanie za pomocą rezonansu magnetycznego (MRI) lub odstawienie leku, powiedziała badaczka dr Liana Apostolova, profesor badań nad chorobą Alzheimera z Uniwersytetu Medycznego w Indianie.
Reklama
- Lekarze prawdopodobnie zastosują „bardzo rygorystyczne badania rezonansem magnetycznym podczas leczenia tych pacjentów” – dodała.
Lilly spodziewa się, że do końca tego roku FDA zdecyduje, czy zatwierdzić donanemab. Jak poinformował producent, obecnie trwa również składanie wniosków do innych globalnych organów regulacyjnych. Również większość z nich, ostateczną decyzję ma podjąć do końca roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze