Rządowy projekt ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej został w środę w pierwszym czytaniu skierowany do dalszych prac w komisji zdrowia. Zakłada m.in. ten sam standard opieki we wszystkich ośrodkach w kraju, ośrodki na trzech poziomach, mierzenie jakości i koordynację leczenia. Politykazdrowotna.com pyta prof. Roberta Gila, prezesa Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, dlaczego ta ustawa jest tak ważna z punktu widzenia polskiego systemu opieki zdrowotnej.
W kwietniu, jak wszystko dobrze pójdzie, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej będzie decydował, czy ustawa zostanie przyjęta, czy nie. Jeśli ona zostanie przyjęta, w następnej kolejności muszą być wydane kolejne rozporządzenia i przepisy wykonawcze, które umożliwią funkcjonowanie. Jednym z takich rozporządzeń będzie rozporządzenie dotyczące karty e-KOK, czyli elektronicznej Karty Opieki Kardiologicznej, coś na wzór e-DILO, które funkcjonuje w onkologii. Potem będzie aplikowanie poszczególnych ośrodków, kwalifikacja do jednego z trzech poziomów i prace wdrożeniowe tych wszystkich ścieżek postępowania, tych standardów, które mają być pewnego rodzaju miernikami jakości pracy czy funkcjonowania sieci. Bo właśnie sieć w naszym, bo wypowiadam się jako przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, które w dialogu z Ministerstwem Zdrowia współtworzyło zręby KSK, ma szansę zwiększyć efektywność funkcjonowania obecnych ośrodków. Daje im szansę rozwoju, a przede wszystkim wystandaryzowuje ocenę jakości.
Jakość będzie liczona miernikami, takimi jak poziom ciśnienia tętniczego krwi, odsetek realizacji docelowego osiągnięcia poziomu cholesterolu, glukozy. Te wszystkie elementy będą wystandaryzowane i one będą dowodem na to, czy leczenie prowadzone jest w sposób właściwy, czy też nie. W KSK jest również duży nacisk położony na rehabilitację kardiologiczną. Wiemy skądinąd, że KOS-zawał, największy sukces w kardiologii udokumentował, że śmiertelność tych pacjentów, którzy uczestniczą w rocznym programie skoordynowanej opieki po zawale, zmniejsza się o 35%, co oznacza, że jest o co grać. Moje osobiste odczucie jest takie, że Krajowa Sieć Kardiologiczna to jest program bardzo ambitny, który tworzył się w pewnym dialogu między Ministerstwem Zdrowia a Polskim Towarzystwem Kardiologicznym i stąd mamy nadzieję, że na wiele rzeczy, na których mieliśmy wpływ, zadziała. Biorąc pod uwagę siły i środki, jakimi polska kardiologia dysponuje, myślę tutaj o klinikach, oddziałach kardiologicznych, o ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, jak i o środkach podstawowej opieki zdrowotnej, liczymy na sukces Krajowej Sieci Kardiologicznej.
Krajowa Sieć Kardiologiczna to trzy poziomy pod względem referencyjności. Proste oddziały kardiologiczne w szpitalach to pierwszy poziom, drugi poziom to szpitale, w których oprócz kardiologii podstawowej jest szeroka oferta specjalistyczna, łącznie z elektrofizjologią, hemodynamiką i ta najwyższa, w której jeszcze jest kardiochirurgia. Czyli krótko mówiąc, w zależności od stanu zdrowia pacjenta, od stopnia uszkodzenia układu sercowo-naczyniowego powinna zależeć referencyjność. W moim przekonaniu lepsze wykorzystanie sił, środków, którymi dysponuje Polska przy zachowaniu jakości, a żeby to zachować to właśnie te mierniki jakości mają trzymać w ryzach jakość. Nie róbmy byle jak, tylko patrzmy na wskaźniki, czy leczymy zgodnie z zasadami, czy osiągamy poziomy zakładane w prawidłowym leczeniu, czy nie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze