Parlamentarny Zespół do spraw ustawowego uregulowania zawodu dietetyka i utworzenia samorządu zawodowego dietetyków pracował nad kwalifikacjami niezbędnymi do wykonywania zawodu dietetyka. Nie obyło się bez kontrowersji.
Podczas ostatniego posiedzenia Zespół postanowił, że głównym dokumentem, na podstawie którego zostanie określone ustawa o zawodzie dietetyka, będzie projekt, który złożyło Polskie Towarzystwo Dietetyków. Projekt ten ma między innymi regulować wykonywanie zawodu dietetyka, kształcenie zawodowe i podyplomowe dietetyków, a także uzyskiwanie prawa do wykonywania zawodu.
Magdalena Przydatek, zastępca dyrektora departamentu rozwoju kadr medycznych w Ministerstwie Zdrowia wyraziła zasadność uregulowania zawodu dietetyka, jednakże podkreśliła, że MZ kładzie w tej kwestii większy nacisk na kontekst obszaru ochrony zdrowia.
Na posiedzeniu obecni byli reprezentanci większości uczelni w Polsce oraz duże grono profesorów i doktorów habilitowanych. W trakcie obrad komisji zainteresowani byli zgodni w swoim stanowisku – najważniejsze są kwalifikacje, za którymi stoi zdobyte doświadczenie.
- Studenci po technologii żywności znajdowali pracę jako dietetycy – powiedziała Aneta Kopeć z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Poparciem tego stanowiska była wypowiedź Magdaleny Przydatek, która przypomniała o zapisie mówiącym o tym, że osoby pełniące zawód, które przed wejściem w życie ustawy uzyskały tytuł zawodowy magistra na danym kierunku i posiadają określone w latach doświadczenie w wykonywanym zawodzie, mogą dalej pełnić swoją funkcję. Podkreśla, że takie rozwiązanie sprawdziło się w ustawie dotyczącej zawodu terapeuty zajęciowego.
Ewa Lange z Katedry Dietetyki w Instytucie Nauk o Żywności SGGW podkreśliła, żeby nie mieszać stanowiska, które obejmuje pracownik, z jego kwalifikacjami, ponieważ są to dwie odrębne kwestie mogące podzielić środowisko.
Joanna Rachtan z Wydziału Żywienia Człowieka SGGW dodała, że przeciętny pacjent nie rozróżni, czy ma do czynienia ze starszym dietetykiem czy z technologiem żywności wykonującym zawód dietetyka i zaznaczyła, że dawniej nie było studiów, które pozwalałyby otrzymać udokumentowany tytuł w tym zakresie, ale zdecydowanie pozwalały wykształcić studiującego na przyszłego dietetyka.
Joanna Rachtan podkreśla, że przedstawiciele uczelni biorący udział w obradach komisji, chcą dążyć do tego, aby miejsce, w którym dietetyk nabywał wiedzę i kwalifikacje, nie było istotne. Najważniejszy ma być efekt kształcenia umożliwiający bezpieczne wykonywanie zawodu. Kluczowy ma być zapis mówiący o tym, żeby od momentu wejścia w życie ustawy, wyznaczyć zasadę, aby zainteresowany zawodem musiał ukończyć studia w zakresie dietetyki, przy czym powinny to być studia jednolite.
- Kwestia dyskusji, od kiedy i czy jakieś kierunki wykluczamy. Dla nas w kontekście bezpieczeństwa pacjenta istotne jest to, żeby rozgraniczyć osoby, które skończyły studia pierwszego stopnia albo pełne studia magisterskie na kierunku, załóżmy, humanistycznym, a zrobiły krótki kurs i tytułują się dietetykiem. My wtedy nie mamy poczucia, że nasi pacjenci będą u takich osób bezpieczni – dodała Joanna Rachtan.
Reklama
Grzegorz Kostelecki z Polskiego Towarzystwa Dietetyki na posiedzeniu komisji przedstawił protokół odpowiadający wątpliwościom dotyczącym ścieżek kształcenia zawodowego. Podczas posiedzenia PTD zgodnie ustalono, że dyplomem potwierdzającym kwalifikacje dotyczące wykonywania zawodu będzie dyplom wydany osobie, która:
Przewodniczący komisji Bartosz Romowicz przytoczył jeszcze dwie propozycje w sprawie nowej ustawy:
W trakcie padło wiele sprzeciwu odnośnie odgórnego decydowania o tym, którzy technolodzy żywności mają kompetencje do wykonywania zawodu, ponieważ o dyspozycji do jego wykonywania, powinno stanowić ukończenie studiów w danej specjalizacji, tak jak w przypadku każdego innego zawodu. Były też głosy o tym, że członkowie Zespołu zgadzają się, co do propozycji PTD mówiącej, że niektórzy aktywni zawodowo dietetycy powinni uzupełnić swoje kwalifikacje zawodowe, jeśli nie posiadają tych, wymienionych w przedstawionym protokole.
- To jest nasz cel, żeby nie pozbawić pracy ludzi. Chcemy jedynie wykluczyć osoby, które posiadają kwalifikacje typu kursy internetowe. – powiedział Bartosz Romowicz i dodał: - Nazwy kierunków się zmieniają, a programy kształcenia są podobne, więc chciałbym uspokoić, że nie mamy na celu pozbawienia ludzi pracy.
Głos zabrała również Joanna Bajerska z Katedry Żywienia i Dietetyki na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu:
- Kończyłam studia na kierunku technologia żywności, przed 2007 rokiem. Zawód wykonuję również w formie poradnictwa dietetycznego, ale przy okazji, tak jak i moje koleżanki, uczę studentów dietetyków. My cały czas również się dokształcamy.
Reklama
W połowie obrad Paweł Giewowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zaproponował kontrowersyjne rozwiązanie. Podsunął pomysł o obowiązkowym zdaniu egzaminu państwowego umożliwiającego wykonanie zawodu dietetyka. To nie spotkało się z aprobatą. Głos w sprawie zabrał Przewodniczący, który poddał pomysł wątpliwościom. Podkreślił, że nie jest pewien, które ministerstwo powinno się tym zająć, bo jeszcze nie jest wiadome, który minister będzie odpowiadał za realizację ustawy. Jeśli Minister Zdrowia, to zostanie uznane, że dietetyk to zawód medyczny i wówczas większe skupienie będzie na doświadczeniu zawodowym, które pozostanie nad kwalifikacjami osób obecnie wykonujących zawód.
- Szalenie istotne jest ustalenie konkretne nazw kierunków i jakie kierunki uznamy – powiedziała Magdalena Przydatek.
Reklama
W trakcie obrad zainteresowani doszli do wniosku, że bardzo istotną kwestią jest to, żeby nie mieszać dietetyki z kosmetologią albo sportem i rekreacją, a uznać ten kierunek studiów za poważną, odrębną ścieżkę kształcenia. Kluczowym jest, aby zebrać wszystkie nazwy kierunków, nawet te historyczne, żeby nie wykluczyć z zawodu nikogo z dniem wejścia w życie ustawy, co – jak potwierdziła Magdalena Przydatek – nie będzie łatwym zadanie.
W trakcie obrad przewodniczący komisji Bartosz Romowicz powiedział bardzo ważne słowa:
- Zawód dietetyka jest przyszłościowy. Biorąc pod uwagę zdrowie publiczne i to, co Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Edukacji ma na horyzoncie, będziemy potrzebowali dietetyków, żebyśmy się lepiej odżywiali jako społeczeństwo, bo wtedy będziemy mniej wydawać w przyszłości na ochronę zdrowia.
Według przewodniczącego dodatkowe egzaminy w kwestii pełnienia zawodu nie są wskazane, ponieważ mogą utrudniać wejście na rynek pracy, a skończone kierunki na uczelniach wyższych są wystarczającą wiedzą teoretyczną w zakresie potencjalnie wykonywanego zawodu. Tak funkcjonują wszystkie inne zawody, które opierają się na dokumencie ukończenia studiów i zdobytej tam wiedzy.
- Żywieniowiec a dietetyk, to dwa różne zawody i posiadają różne kompetencje. Jest to opisane w rozporządzeniach, które wydaje MZ. Te kompetencje różnicujące znane są od 2001 roku. Dopuszczamy do zawodu osoby, które rozpoczęły studia przed 2007 rokiem, natomiast osoby, które kończyły studia i specjalności po, mogą kontynuować zawód, ale pod pewnymi warunkami. Muszą wykazać się doświadczeniem zawodowym i muszą uzupełnić wykształcenie – powiedziała Beata Całyniuk.
To opozycyjne stanowisko skomentowała Magdalena Przydatek i wstawiła się za technologami żywności, którzy mają wieloletnie doświadczenia i dużą wiedzę zawodową, mówiąc, że nie widzi zasadności potwierdzania doświadczenia, ponieważ przepracowane lata mówią same za siebie.
Zgodnie z propozycją Przewodniczącego do końca września na adres mailowy uczestnicy posiedzenia mają przesłać propozycje kwalifikacyjne, jakie ich zdaniem powinna spełniać osoba, która po wejściu ustawy, może wykonywać zawód dietetyka. Następnie członkowie komisji jako Zespół spotkają się w Ministerstwie Zdrowia, wybiorą optymalną propozycję i przedstawią ją na najbliższym posiedzeniu. Na jej podstawie odbędą się kolejne dyskusje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze