Reklama

Kongres Wyzwań Zdrowotnych 2026: granice wytrzymałości systemu. Kto i jak zapłaci za zdrowie w Polsce?

Sesja o granicach wytrzymałości systemu opieki zdrowotnej podczas XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych nie przyniosła odpowiedzi, kto i jak zapłaci za zdrowie w dłuższej perspektywie. Bardzo wyraźnie pokazała jednak, gdzie system jest dziś najbardziej przeciążony: w nadwykonaniach, kosztach świadczeń nielimitowanych i rosnącej luce między oczekiwaniami pacjentów a realnymi źródłami finansowania. W centrum debaty znalazło się pytanie, czy system przestał już finansować się ze składki zdrowotnej i czy Polska nie stoi właśnie przed koniecznością zmiany całej architektury finansowania ochrony zdrowia takiej, która pozwoli nie tylko domknąć budżet, ale też utrzymać dostęp do świadczeń i nowoczesnych terapii.

Finansowanie ochrony zdrowia: system coraz trudniej dźwiga własne koszty

Punktem wyjścia do debaty było pytanie, jak długo system wytrzyma obecny model finansowania, skąd wziąć środki jeszcze w tym roku i czy możliwe jest odejście od składki zdrowotnej jako podstawowego mechanizmu zasilania ochrony zdrowia.

Wiceprezes NFZ Jakub Szulc mówił wprost, że system przestał finansować się wyłącznie ze składki zdrowotnej, a dysproporcja między finansowaniem składkowym i pozaskładkowym będzie się pogłębiać. Przypominał, że dotacja budżetowa do NFZ rosła skokowo: w 2024 r. pierwotnie planowano ją na zaledwie 200 mln zł, w 2025 r. sięgnęła już blisko 33 mld zł, a na 2026 r. w planie zapisano 26 mld zł, choć w debacie wyraźnie wybrzmiewało, że może to nie wystarczyć.

Reklama

Szulc przyznał, że w obiegu funkcjonuje kwota 23 mld zł, która pozwoliłaby regulować na bieżąco świadczenia wykonane ponad wartość umów. Jednocześnie zastrzegał, że państwa nie będzie stać na bezrefleksyjne finansowanie wszystkich świadczeń po stawkach nominalnych, a konieczne staje się priorytetyzowanie zadań.

Czy naprawdę stać nas na brak dostępu do innowacji?

W debacie o wyzwaniach związanych z finansowaniem ochrony zdrowia łatwo sprowadzić innowacyjne terapie wyłącznie do kategorii kosztu. Tymczasem przy starzejącym się społeczeństwie, rosnącej liczbie pacjentów z chorobami przewlekłymi i coraz większej presji na szpitale pytanie nie brzmi już, czy państwo stać na innowacje, ale czy stać je na ich brak. Czy w warunkach oszczędności i napięć budżetowych dostęp do nowoczesnych technologii będzie ograniczany, czy przeciwnie zostanie potraktowany jako jeden z warunków stabilizacji systemu.

Reklama

Wiktor Janicki, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, podkreślał, że decyzja o dostępności innowacyjnych terapii nie jest po prostu decyzją o samym dostępie do nowoczesnych terapii. W jego ocenie to decyzja o redukcji hospitalizacji, ograniczeniu kosztów opieki długoterminowej i utrzymaniu części pacjentów w aktywności zawodowej. Jak mówił:

Jeśli próbujemy odwrócić piramidę świadczeń, dostęp do innowacji wydaje się kluczowy. Jest także kluczowy w kontekście osób zbliżających się do 65. roku życia, które mogłyby jeszcze pozostać aktywne zawodowo. Warto dodać, że jak wynika z danych OECD, 70 proc. pacjentów onkologicznych mających dostęp do innowacyjnych terapii ma szansę na wydłużenie czasu swojej aktywności zawodowej o dwa lata. Podobnie jest w schorzeniach reumatologicznych i immunologicznych. Czy stać nas zatem na to, aby pacjenci nie mieli dostępu do nowoczesnych terapii? - pytał Janicki.

Reklama

Jeśli Polska chce odwracać piramidę świadczeń i wychodzić z modelu szpitalocentrycznego, nie może jednocześnie traktować nowoczesnych terapii jako kosztu oderwanego od wydatków na hospitalizacje, niezdolność do pracy czy opiekę długoterminową. Innowacje powinny być zatem jednym z narzędzi zmniejszania presji na jego najbardziej kosztowne elementy.

Szpitale powiatowe: nie potrzebujemy przymusu, tylko przewidywalności

Mocny głos z poziomu operacyjnego zabrała Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. Nie kwestionowała potrzeby zmian. Podkreślała, że wielu menedżerów jest już gotowych do reorganizacji, bo od dawna żyje w trybie ciągłego ratowania płynności. Problemem nie jest więc sam opór wobec zmian, ale brak przewidywalności.

Reklama

Nowacka mówiła, że szpitale są dziś zmęczone funkcjonowaniem w permanentnym kryzysie i nie można od nich oczekiwać sensownego planowania na trzy lata do przodu, jeśli nie wiedzą, jakie jeszcze korzystne dla systemu zmiany płatnik ma w zanadrzu. Jej zdaniem największym obciążeniem nie jest już nawet sam niedobór środków, ale niestabilność reguł. 

Szpitale są gotowe na zmiany, ale potrzebują przewidywalności i przejrzystości systemu - podsumowała Nowacka.

W tej samej logice wypowiadał się Piotr Grzebalski z BGK. Zwracał uwagę, że na poziomie małych szpitali wynagrodzenia pochłaniają dziś nawet 86-91 proc. budżetu, a nadwykonania, jeśli dalej nie będą płacone, przełożą się na jeszcze gorsze wyniki finansowe na koniec roku. Podkreślał, że bez ustawowych narzędzi finansowania i konsolidacji część placówek będzie wpadała w kolejne kryzysy, niezależnie od jakości lokalnych programów naprawczych.

Reklama

Sektor prywatny: dwa systemy już się wspierają

Artur Białkowski, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej, podkreślał, że oba systemy, publiczny i prywatny, funkcjonują razem, dlatego nie należy ich antagonizować. Należy wykorzystywać tę współpracę dla poprawy sytuacji pacjenta.

Cieszy także deklaracja NFZ w sprawie poszukiwania współpracy z partnerami oferującymi lepszą jakość. Dobrze wykonana usługa spowoduje, że pacjent nie wróci po następną, zatem za te same pieniądze można będzie wykonać więcej procedur - przekonywał Białkowski.

Reklama

Białkowski wniósł do debaty jeszcze jeden ważny argument: prywatna opieka zdrowotna finansowana przez pracodawców już dziś daje wymierne korzyści ekonomiczne. Przywoływał dane pokazujące, że dobra opieka medyczna przekłada się na spadek absencji i może oznaczać oszczędności rzędu około 1700 zł na pracownika, a w skali całej gospodarki nawet 28 mld zł.

Odejść od składki zdrowotnej?

Najdalej idącą tezę sformułował senator Wojciech Konieczny, który wskazał na konieczność odejścia od składki zdrowotnej. Według niego obecny model jest niereformowalny, a jego dalsze łatanie nie odpowiada ani na wyzwania demograficzne, ani na zmiany rynku pracy związane z automatyzacją i AI. Proponował przesunięcie ciężaru finansowania w stronę podatku zdrowotnego, powiązanego również z dochodami firm, tak aby system nie opierał się wyłącznie na pracy i tradycyjnej składce.

Reklama

Konieczny argumentował, że jeśli nic się nie zmieni, składek będzie relatywnie coraz mniej, podczas gdy zyski gospodarki będą rosły w innych segmentach niż klasyczne zatrudnienie. W jego wyliczeniach pełny efekt nowego modelu dawałby około 100 mld zł dodatkowych nakładów rocznie około 2030-2031 r. i pozwoliłby zbliżyć Polskę do bardziej stabilnego poziomu finansowania zdrowia. Jednocześnie senator uczciwie przyznawał, że sam wzrost środków nie wystarczy. System publiczny nie jest dziś gotowy na przyjęcie dużych pieniędzy bez prawdziwej reformy organizacyjnej.

Polacy chcą zmian, ale nie chcą płacić więcej

To właśnie ten paradoks wisiał nad całą sesją. Z badań zaprezentowanych na Kongresie wynika, że 85,4 proc. Polaków uważa, iż system ochrony zdrowia wymaga gruntownych zmian, ale 55,8 proc. nie chce płacić wyższej składki zdrowotnej ani dodatkowych opłat. Tylko 21,7 proc. deklaruje gotowość do ponoszenia wyższych kosztów, a 22,5 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Reklama

Debata nie przyniosła jednoznacznej odpowiedzi, ale uporządkowała mapę potrzebnych zmian. Z jednej strony mamy płatnika, który mówi o priorytetyzacji i odejściu od bezrefleksyjnego finansowania wszystkiego. Z drugiej szpitale, które chcą zmian, ale potrzebują przewidywalności działań. Z trzeciej środowiska innowacyjne wskazujące, że ograniczanie dostępu do nowoczesnych terapii nie musi oznaczać oszczędności, lecz może w praktyce zwiększać koszty hospitalizacji, opieki długoterminowej i utraty aktywności zawodowej pacjentów.

Sesja o granicach wytrzymałości systemu opieki zdrowotnej nie dała odpowiedzi, kto i jak zapłaci za zdrowie. Pokazała jednak bardzo jasno, że obecny model już się wyczerpuje, a odkładanie tej decyzji będzie tylko zwiększać koszt polityczny, organizacyjny i kliniczny.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/03/2026 11:41
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości