Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia wydał zarządzenie dotyczące zapłaty za nadwykonania w diagnostyce. Początkowo miało to być zaledwie 40 procent należnych pieniędzy, ale to już nieaktualne. Po zgłoszonych uwagach współczynniki się zmieniły. To jednak nadal cięcia.
Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia, szukając oszczędności, doszły do wniosku, że zapłacą placówkom medycznym tylko do 40 procent wykonanych ponad limit (nadwykonań) procedur diagnostycznych. Miało to przynieść 800 mln zł oszczędności rocznie.
Zdaniem lekarzy i dyrektorów szpitali to nic innego jak przywrócenie limitów. Jak mówią, to szkoda dla pacjentów, którzy nie zostaną przyjęci i zdiagnozowani na czas, bo szpitale będą obawiały się nadwykonań.
Tymczasem zostało opublikowane zarządzenie prezesa NFZ, które od 1 kwietnia wprowadza nowe zasady rozliczania nadwykonań:
„W zakresach: badania tomografii komputerowej lub badania rezonansu magnetycznego, po przekroczeniu określonej dla nich kwoty zobowiązania Funduszu wobec świadczeniodawcy, na wniosek świadczeniodawcy składany do końca miesiąca następującego po zakończeniu okresu rozliczeniowego, w którym nastąpiło to przekroczenie – odpowiedniemu zwiększeniu ulega liczba jednostek rozliczeniowych i kwota zobowiązania z tytułu realizacji umowy, z zastrzeżeniem, że do rozliczenia świadczeń objętych zwiększeniem kwoty zobowiązania zastosowanie ma współczynnik korygujący 0,5” – czytamy.
W przypadku badań endoskopowych przewodu pokarmowego – gastroskopii lub kolonoskopii – zastosowanie ma współczynnik korygujący 0,6.
Co to oznacza w praktyce? Otóż szpitale za takie procedury wykonane ponad limit nie otrzymają 100 procent należnych pieniędzy, ale nie będzie to też wspomniane 40 procent.
Po konsultacjach społecznych NFZ zdecydował, że będzie płacił:
w endoskopii (gastroskopia i kolonoskopia): 60 proc.,
w diagnostyce obrazowej (tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny): 50 proc.
„Świadczenia dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO oraz pacjentów korzystających z programu profilaktyki raka jelita grubego są wyłączone ze zmian” – zaznacza NFZ.
Reklama
Wiceprezes NFZ, Jakub Szulc, w wydanym komunikacie prasowym tłumaczy, że karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) powinna być wydawana pacjentowi już przy podejrzeniu choroby nowotworowej. A prezes Funduszu, Filip Nowak, podkreśla:
– Obecnie wprowadzane rozwiązania to przywrócenie priorytetu pacjentom onkologicznym. Pamiętajmy, że dziś wciąż część pacjentów jest poza DiLO, a zmiany, które wprowadzamy, pomogą tych pacjentów włączyć do szybkiej ścieżki onkologicznej i sprawią, że najbardziej potrzebujący dostaną pomoc w pierwszej kolejności.
Reklama
Fundusz wylicza także, że co roku przeznaczanych jest więcej pieniędzy na zdrowie. W 2021 r. było to ponad 100 mld zł, a w tym roku ponad 200 mld zł. Największy udział w świadczeniach nielimitowanych mają te z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
– Na przestrzeni lat liczba wykonanych świadczeń w tym zakresie wzrosła zaledwie o 20 proc., ale ich wartość aż o 152 proc. Kupujemy więc tylko nieco więcej świadczeń za ogromne pieniądze – opisuje prezes NFZ.
Jednocześnie cały czas rosną koszty:
tomografii komputerowej – o 64 proc. od 2021 roku,
rezonansu magnetycznego – o 58 proc.,
kolonoskopii – o 82 proc.,
gastroskopii – aż o 133 proc.
Powodem jest m.in. tzw. ustawa podwyżkowa z 2017 roku, która gwarantuje coroczny wzrost płacy zasadniczej (i innych wynagrodzeń) w ochronie zdrowia.
„W 2026 r. skumulowany koszt rekomendacji AOTMiT, które opisują, jak będzie finansowany m.in. wzrost wynagrodzeń w danym roku, wyniesie ponad 70 mld zł, czyli ponad 1/3 wszystkich środków, które ma w tym roku Narodowy Fundusz Zdrowia” – dodaje NFZ, a Szulc wyjaśnia:
Reklama
– Dlatego zmiany, które wprowadzamy, mają dać pracodawcom narzędzia do zapanowania nad galopującymi stawkami na medycznym rynku pracy. Musimy bowiem dbać o jak najbardziej racjonalne wydatkowanie środków przy budżecie, którym dysponujemy.
Pensje to nie jedyny problem. Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia wykazała, że wiele szpitali wysyła pacjentów na badanie rezonansem magnetycznym lub tomografią komputerową kilka razy (na kilka skierowań, na kilka odcinków kręgosłupa), zamiast raz – obejmując całe badanie.
– Tę nieprawidłowość stwierdzono w ponad 8,2 tys. badań rezonansu magnetycznego spośród 12 tys. kontrolowanych. NFZ poniósł więc dodatkowe koszty, a pacjent musiał zgłaszać się na badania kilka razy. Taki sposób realizacji świadczeń spowodował, że na blisko 12 tys. kontrolowanych badań rezonansu magnetycznego, za które NFZ zapłacił ze środków ubezpieczonych blisko 4,9 mln zł, koszt wykonania zawyżono o ponad 1 mln zł. W trakcie kontroli ustalono również, że o rozdzielanie skierowań wnosiły pracownie wykonujące te badania – informuje Fundusz.
To, czy nowy system się sprawdzi, oceni specjalny zespół ekspertów z udziałem m.in. prof. Edyty Szurowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. Jego zadaniem będzie przygotowanie standardów kierowania na wybrane badania obrazowe oraz standardów w zakresie opisu i interpretacji badań radiologicznych dla wybranych wskazań.
Zmiany w finansowaniu nadwykonań mają przynieść ok. 625 mln zł oszczędności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze