Jeszcze niedawno miały bardzo złą sławę, bo oskarżano je o podnoszenie cholesterolu. Dziś badania naukowe mówią, że jajka są bardzo zdrowe. Jednak nawet z najzdrowszymi produktami nie należy przesadzać. Zatem ile jajek można zjeść bezpiecznie, by kardiolog i dietetyk nie ciosali nam za to kołków na głowie?
Cholesterol jest nam potrzebny do życia. Buduje komórki naszego ciała, bierze udział w wytwarzaniu hormonów płciowych, witaminy D czy kwasów żółciowych. Problem pojawia się, gdy organizm produkuje go w niekontrolowany sposób. Tak jest u osób, które mają genetyczny defekt metaboliczny. U nich cholesterol zaczyna odkładać się w tętnicach, co grozi zawałem serca lub udarem mózgu. Dlatego takie osoby muszą uważać na to, co jedzą. O tym, czy należy bać się cholesterolu, przeczytasz w artykule
Cholesterol w naszej krwi to wypadkowa dwóch rzeczy – tego, co zjemy, np. jajek, bardzo bogatych w cholesterol i tego, co sami wyprodukujemy w wątrobie, nerkach i innych narządach. Czasem jedząc produkty o dużej zawartości cholesterolu podnosimy jego poziom we krwi, ale jak mówi prof. Ewa Stachowska, kierownik Katedry i Zakładu Żywienia Człowieka i Metaboliki na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie w swoich postach edukacyjnych w mediach społecznościowych, te dwie rzeczy nijak się mają do siebie. Nasza endogenna, czyli wewnętrzna produkcja cholesterolu nie zwraca uwagi na to, ile jajek zjadamy.
Prof. Stachowska przypomina, że jajka są elementem najzdrowszej diety, uznawanej za prewencyjną w przypadku miażdżycy, czyli diety śródziemnomorskiej. Tym, co potęguje proces miażdżycowy, jest czerwone mięso, a nie jajka. Jak zaznacza naukowczyni, ktoś, kto ma zbyt wysoki cholesterol, powinien ograniczyć spożycie jajek do 4-7 tygodniowo. Zdrowy człowiek może zjeść tygodniowo 7 sztuk.
- Zgodnie z zaleceniami warto spożywać 7 jajek tygodniowo. Ograniczenia dotyczą tylko osób, które chorują na cukrzycę typu 2 lub mają stwierdzone choroby sercowo-naczyniowe. W przypadku osób zdrowych, większych ograniczeń nie ma, ale za racjonalne uważa się spożycie siedmiu jajek tygodniowo – mówi dietetyczka kliniczna Klaudia Wiśniewska, doktorantka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Bada skuteczność diet roślinnych w aspekcie otyłości i innych chorób metabolicznych.
W jajkach jest sporo dobrze przyswajalnego białka, witaminy B12 i żelaza, niezbędnych do tworzenia krwi. Żółtko jest skarbnicą związku o nazwie cholina. Poprawia ona pracę mózgu, wzmacnia wątrobę i ułatwia transport substancji odżywczych. Wyjątkowym składnikiem jaja kurzego jest lecytyna. Pomaga ona budować błony komórkowe wszystkich komórek organizmu, a w znacznych ilościach występuje w mózgu, wątrobie i nerkach. Chroni też wątrobę i woreczek żółciowy oraz wspiera funkcjonowanie układu nerwowego. Cholina poprawia proces uczenia się i zapamiętywania. Żółtko jajka swój kolor zawdzięcza barwnikowi luteinie. Chroni ona wzrok, zapobiegając uszkodzeniom siatkówki oka, ponieważ ogranicza szkodliwe działanie promieniowania słoneczne go. Zapobiega wystąpieniom zwyrodnienia plamki żółtej. Ma właściwości przeciwutleniające, dlatego przypuszcza się, że w pewnym stopniu może działać również przeciwnowotworowo i spowalniać procesy starzenia się. Jedno jajko pokrywa 1/5 dziennego zapotrzebowania na selen. Jest on też konieczny do prawidłowej produkcji hormonów tarczycy. Cholesterol znajdujący się w jajku jest prekursorem powstawania hormonów płciowych i witaminy D, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i pomaga w usunięciu złogów wapniowych w arteriach tętniczych. Jajko zawiera witaminę D, tak deficytową w naszej szerokości geograficznej. Okazuje się, że najmniej kalorii mają jajka ugotowane na twardo, więc jeśli ktoś liczy kalorie, to dla niego będzie to ważna informacja.
Ilość jajek powinny ograniczyć osoby, które mają skłonność do uczuleń. Białko jajka, głównie zawarte w nim owomukoid i owoalbumina, mogą wywołać np. kłopoty trawienne, ból brzucha, swędzenie skóry lub wysypkę. Jednak wystarczy ugotować jajko, by znacznie zmniejszyć jego właściwości alergizujące. Przygotowane na twardo jest o 75 proc. mniej uczulające niż surowe. Uczuleni na jajka kurze mogą sięgnąć po jajka przepiórcze. Ich białko ma trochę inny skład, dlatego nie uczula tak silnie jak jajko kurze.
W Polsce nie ulega wątpliwości, że jak jajka to i majonez. Dietetycy nie mają jednak dobrych wiadomości dla smakoszy tego dodatku.
- Majonez jest bogaty w nasycone kwasy tłuszczowe, które nie sprzyjają zdrowiu naszego serca. Dlatego najlepiej zastąpić go lub chociaż zmieszać z jogurtem naturalnym, który ma tych nasyconych kwasów tłuszczowych dużo mniej albo poszukać wegańskich alternatyw, które tego cholesterolu i nasyconych kwasów tłuszczowych nie zawierają w takiej ilości. Ciężko powiedzieć, jaka jest bezpieczna ilość majonezu, natomiast dobrze z nim nie przesadzać. Nie dość, że ma nasycone kwasy tłuszczowe, to jest też bardzo kaloryczny. Używajmy go nie więcej niż łyżeczkę na porcję – radzi dietetyczka Klaudia Wiśniewska.
O tym, co jeść w święta, by były zdrowsze, przeczytasz w artykule:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dzień dobry, nie jestem przeciwko feminatywom, ale naukowczyni brzmi pokracznie.
Dzień dobry, nie jestem przeciwko feminatywom, ale naukowczyni brzmi pokracznie.