Reklama

Bezpieczeństwo lekowe farmaceutyczne, wyzwania i szanse dla polskiej prezydencji w Radzie UE

Polityka Zdrowotna
14/02/2024 11:35

Już w 2025 roku Polska rozpocznie drugą prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. W ramach cyklu rozmów Fundacji Instytut Spraw Społecznych o polskich przygotowaniach Jakub Gołąb rozmawia z doktorem Igorem Radziewicz-Winnickim, pediatrą, byłym wiceministrem zdrowia, menedżerem, specjalistą zdrowia publicznego.

Jakub Gołąb: Propozycje priorytetów to rozwój kompetencji cyfrowych w ochronie zdrowia, promowanie profilaktyki, opieka zdrowotna w świetle zmian demograficznych. Co pan o tym sądzi?

Igor Radziewicz - Winnicki: Priorytety zostały dobrane z perspektywy poczucia, że twórcy tej koncepcji niekoniecznie będą ją wdrażać, co może wynikać z kalendarza politycznego, ale nie ulega wątpliwości, że priorytety powinny być opisane takim językiem, który będzie precyzyjny i chwytny. Po doświadczeniach z pandemią, po doświadczeniach trwającej wojny w Ukrainie i zmieniającym się otoczeniu geopolitycznym wobec problemów na rynku lekowym i deficytu poczucia bezpieczeństwa lekowego, można sformułować inne priorytety. Starzenie się społeczeństw jest znanym problemem, poświęciliśmy temu wiele uwagi w Polsce promując ideę zdrowego starzenia się, mamy w tym doświadczenie, ale wydaje się, że można skupić się na bezpieczeństwie i musimy więcej o tym mówić.

Reklama

J.G. Jak pan ocenia rolę i znaczenie polityki lekowej w UE, zwłaszcza w kontekście pandemii oraz konfliktu zbrojnego, który mamy za naszą granicą?

I. R. W. Mam na myśli bezpieczeństwo lekowe i bezpieczeństwo epidemiologiczne. COVID-19 pokazał nam, jak ważny jest nowoczesny przemysł farmaceutyczny, który potrafi w sposób szybki dopasować się do zmieniającego się otoczenia. Potrafiliśmy opanować epidemię i stworzyć technologię wobec nowej choroby, co jest osiągnięciem cywilizacyjnym. To kompetencja, którą należy rozwijać. Zmieniający się świat w kontekście zmian klimatycznych, sposobu życia ludzi, wchodzenia w lasy tropikalne, rozwoju komunikacji, przemieszczania się to są okoliczności, które nazywamy w zdrowiu publicznym ostatnią fazą transformacji epidemiologicznej. Skutkiem jest pojawianie się nowych jednostek chorobowych związanych z mutowaniem patogenów.

Reklama

J. G. Jakie są zatem główne wyzwania, ale też szanse dla polskiej polityki lekowej w ramach prezydencji?

I. R. W. Nie ulega wątpliwości, że żaden kraj unijny, w tym Polska, nie może pozwolić sobie na to, że produkcja leków będzie polegała na wykorzystaniu taniej siły roboczej spoza UE do tego stopnia, że dopuściliśmy do utraty zdolności wytwarzania aktywnych cząstek farmaceutycznych. Większość leków powstaje w nowoczesnych fabrykach, ale w Indiach czy w Chinach. Proces dystrybucji aktywnych cząsteczek do UE wiąże się z wieloma perturbacjami natury handlowej i geopolitycznej i wpływem na bezpieczeństwo tego transferu. Optymalizacja tego procesu powinna być priorytetem, postrzegam to również jako szansę dla polskiego przemysłu farmaceutycznego, gdyż należymy do tej części UE, która ma przyzwoity, pokaźny przemysł, który potrafi powrócić do produkcji i to jest kluczowe dla bezpieczeństwa przyszłych pokoleń.

Reklama

J. G. Bezpieczeństwo, którego zapewnienie nie polega tylko na cząsteczkach z krajów azjatyckich wydaje się niezwykle ważne.

I. R. W. Żaden kraj unijny dzisiaj nie ma wystarczającego potencjału przemysłowego ani rynku wytwórczego i rynku zbytu, aby zapewnić bezpieczeństwo samemu sobie. To są działania wymagające koordynacji unijnej, inwestycji w rozwój nauki, budowania obszarów kompetencji stąd inicjatywa poszukiwania leków na choroby rzadkie i nowa inicjatywa odnajdywania plam w potrzebach zdrowotnych i zabezpieczania opieki. Po drugie: system dystrybucji leków. To kolejny element wymagający współpracy i koordynacji unijnej. Trzeba budować system nadzoru nad alokacją i transferem poszczególnych produktów leczniczych.

Reklama

J. G. Co Pan może zasugerować osobom, które objęły kierownictwo Ministerstwa Zdrowia?

I. R. W. Inwestowanie w kadry w ochronie zdrowia, także w obszarze administracji. Potrzebujemy wykwalifikowanych urzędników państwowych, wysokiej klasy specjalistów. COVID-19 udowodnił, że cele, które stawiamy nowoczesnym służbom sanitarnym, są inne niż struktura stworzona od lat powojennych. Bez budowania ośrodków potrafiących się błyskawicznie komunikować, współpracować, prowadzić badania, monitorować to, co dzieje się w populacji, będziemy skazani na dysfunkcjonalność w zakresie rozpoznawania chorób, które się u nas pojawiają. Wchodziliśmy z opóźnieniem w możliwości wykrywania wirusa i nadzór. W porównaniu z innymi ośrodkami poza Polską to sporo nam jeszcze brakuje.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Fundacja Instytut Rozwoju Spraw Społecznych
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości