Wciąż zdarzają się sytuacje, w których lekarz nie zgadza się na wsparcie tłumacza języka migowego, zasłaniając się tajemnicą lekarską - alarmuje prezes Polskiego Związku Głuchych. Choć w przestrzeni publicznej rozmawiamy o pacjencie mogącym świadomie uczestniczyć w procesie leczenia, o tym, że lekarze są zobowiązani do przekazywania rzetelnej informacji, to w tej samej przestrzeni publicznej brakuje debaty na temat tego, z czym mierzą się g/Głusi, którzy również chcą aktywnie uczestniczyć w procesie leczenia, ale często w ogóle nie mają takiej możliwości.
O dostępności, a w wielu przypadkach o jej braku, rozmawiamy z prezesem Polskiego Związku Głuchych, Krzysztofem Kotyniewiczem.
Zacznijmy od podstaw, dlaczego powinniśmy mówić o osobach g/Głuchych, a nie głuchoniemych.
Zwrot głuchoniemy jest zwrotem obraźliwym, dlatego, że głusi nie są niemi, ponieważ mają swój język, którym się komunikują i tym językiem jest polski język migowy (PJM). To, że niektórzy nie mówią, nie znaczy, że są niemi
- mówi Krzysztof Kotyniewicz i dodaje:
Jeśli chodzi o pisownię, to piszemy Głusi lub głusi, w zależności od tego, czy mamy na myśli głuchych, którzy utożsamiają się z kulturą. Głusi mają swoją kulturę, mają swój język i z tą kulturą się też utożsamiają. Jeżeli określamy głuchych, jako jednostkę, społeczeństwo to piszemy oczywiście z małej litery.
Reklama
Dla wielu osób pójście do lekarza stanowi nie lada wyzwanie, powoduje stres. Wszyscy słyszeliśmy o efekcie białego fartucha, w wyniku którego wartość ciśnienia może być wyższa, właśnie ze względu na samo przebywanie w gabinecie lekarskim. A z czym mierzy się osoba g/Głucha? Oprócz dolegliwości, z którymi idzie do lekarza, może doświadczać także lęku przed wystąpieniem bariery komunikacyjnej. Czy lekarz zrozumie z czym przychodzi, jakie ma objawy, ale też czy osoba g/Głucha zrozumie, co mówi do niej lekarz, jaka jest diagnoza i jakie są zalecenia.
W czasie pandemii COVID-19 Polski Związek Głuchych uruchomił wideoinfolinię, na której można skorzystać ze wsparcia tłumacza języka migowego. Tłumacz pomaga w umówieniu wizyty u lekarza, a następnie pośredniczy w komunikacji pomiędzy osobą g/Głuchą a lekarzem. Problem zaczyna się wtedy, gdy lekarz nie zgadza się na udział tłumacza języka migowego w wizycie.
Okazało się to dużym problemem. Zaskoczyło mnie to, że w sytuacji, kiedy np. osoba głucha jest u lekarza i zapewniła sobie udział tłumacza języka migowego, lekarz odmawia jego udziału w wizycie. Nie chce udzielić porady ze wsparciem i z pomocą tłumacza języka migowego, bo twierdzi, że się „ dogada”, albo będzie pisał. Pada także argument, że obowiązuje go tajemnica lekarska
- mówi Krzysztof Kotyniewicz i dodaje:
Mieliśmy też taką sytuację, że lekarze udzielili informacji teściowej, bo rodzice są głusi. Teściowa oczywiście zobowiązała się, że przekaże rodzicom informację, ale okazało się, że tego nie zrobiła. Jaki był efekt? Córeczkę tych państwa trzeba było ratować, konieczny był przeszczep wątroby, jej życie było zagrożone, a rodzicom, którzy nie otrzymali rzetelnych informacji teraz chce się odebrać prawa rodzicielskie, za to, że niewłaściwie się opiekowali dzieckiem.
Reklama
Szpital nie zapewnił przepływu informacji, nie przekazał we właściwy sposób informacji, co rodzice mają robić, jak się mają opiekować swoim dzieckiem. Gdy zabraknie podstawowej informacji, to może to doprowadzić do najtragiczniejszej sytuacji - śmierci
- mówi prezes Polskiego Związku Głuchych i dodaje:
Musimy pamiętać o tym, że to nie jest jakieś takie widzimisię, że „ ja się skomunikuję z osobą g/Głuchą, bo ja będę pisał, a jeszcze napiszę tak nieczytelnie, że w żaden sposób tego nie można rozczytać”. Jest potrzebny tłumacz języka migowego. Pamiętajmy o tym, że jest ustawa, która zobowiązuje wszystkie te placówki do zapewnienia działań, które są też w ustawie o języku migowym. Czyli zapewnienie tłumacza języka migowego, zapewnienie pętli indukcyjnej dla osób słabo słyszących, czy zapewnienie informacji pisanej.
Reklama
A jak osoba g/Głucha ma wezwać karetkę?
Interweniowaliśmy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, że nie ma systemu powiadamiania ratunkowego dla g/Głuchych. Wtedy ministerstwo zdecydowało się na utworzenie aplikacji i powstała aplikacja Alarm112, ale nie jest do końca, taka jak powinna. Chodziło o to, żeby g/Głuchy mógł połączyć się z tłumaczem języka migowego, a tymczasem aplikacja działa na zasadzie ikonek. Wybieramy przykładowo opcję pogotowie i tam zgłaszamy, np. że to wypadek, zawał, mamy różne opcje do wyboru. Z tej ikonki jest przekierowanie za pomocą SMSa, jest przesyłana lokalizacja i informacja do operatora na numer 112, ale często operator dopytuje wysyłając SMS i tu często pojawiają się trudności
Reklama
- mówi prezes Polskiego Związku Głuchych i dodaje:
Z racji tego, że g/Głusi dobrze nie znają języka polskiego, to nie piszą dobrze po polsku, mają problemy z gramatyką i składnią, więc zbyt dobrze nie napiszą. Często nawet ja, który funkcjonuję w środowisku g/Głuchych na co dzień zastanawiam się co g/Głuchy chciał przekazać, natomiast operator, który nie zna kultury g/Głuchych i tych zawiłości językowych, kompletnie nie wie co dany komunikat oznacza, co osoba chciała przekazać, bardzo często myśli, że dana wiadomość jest, np. żartem.
Reklama
Gdy osobie g/Głuchej uda się wezwać karetkę, jak porozumieć się z ratownikiem medycznym?
Najczęściej, gdy przyjeżdża karetka, to nikt nie zna języka migowego. Jak zapytać, czy pacjent jest uczulony, chociażby na penicylinę? Wyobraźmy sobie, co się wtedy może stać, jeżeli nie ma podstawowej komunikacji. To powinien być standard. Tak naprawdę każdy lekarz, każdy pracownik pogotowia, policjant, każdy kto ma kontakt w swej pracy z obywatelem, czy może mieć kontakt z osoba g/Głuchą, powinien mieć możliwość połączenia się z tłumaczem języka migowego w każdej chwili
Reklama
- mówi prezes PZG.
Apel prezesa Polskiego Związku Głuchych:
Jako społeczeństwo nie wiemy, jak komunikować się z osobami głuchymi, wciąż mówi się o tym zbyt mało.
Głusi komunikują się w języku polskim migowym, to jest ich pierwszy język, natomiast język polski jest drugim językiem. Dlatego warto mieć świadomość, że pisemna forma komunikacji, nie zawsze będzie skuteczna. Najskuteczniejsza będzie za to komunikacja dwutorowa, z udziałem tłumacza języka polskiego migowego oraz używając mowy pisanej
Reklama
- mówił Krzysztof Kotyniewicz.
Wideoinfolinia Polskiego Związku Głuchych, która zaczęła działać podczas pandemii COVID-19 będzie działać do końca czerwca, jest to związane z obowiązywaniem specustawy. Obecnie PZG poszukuje środków, aby przedłużyć działanie infolinii, która jest niezbędna. Wideoinfolinia okazała się kluczowym rozwiązaniem wspierającym potrzeby osób g/Głuchych, które w czasie pandemii były pozbawione informacji na temat sytuacji w kraju.
Warto mieć świadomość, że obok wsparcia tłumacza języka migowego, ważne są również napisy.
Są już aplikacje, które odpowiadają na te wyzwania. Chociażby wykorzystując rozwiązanie Newton Technologies Polska, który w aplikacji Newton Dictate tworzy napisy na żywo. Wygląda to tak, że lekarz prowadzi konwersację z pacjentem i na żywo są tworzone napisy. Pacjent może nie słyszeć, ale jeżeli dobrze za język polski będzie widział, co lekarz do niego mówi
- powiedział Krzysztof Kotyniewicz.
Są także aplikacje, które pozwalają na transkrypcję z nagrań filmowych, czy dźwiękowych, które też mogą się okazać pomocne.
Jest jeszcze aplikacja Beey, która również służy do przetwarzania na tekst gotowych materiałów nagranych. Czyli nagrana jest fonia, wgrywa się materiał i tworzą się napisy. Wiem, że ich rozwiązania mają lepszą rozpoznawalność mowy niż rozwiązania Google i Microsoft, przynajmniej wynika to z tych badań, które były prezentowane
- mówił prezes PZG.
Z dostępnością niestety nie do końca jest tak dobrze, jakbyśmy tego chcieli. Przykładowo, są także placówki, które zwróciły z prośbą o współpracę i naszym pierwszym pytaniem było to, czy pomyśleli o usłudze tłumacza, czy takie wsparcie będzie zapewnione i w odpowiedzi niestety często słyszymy „ale po co?”
- mówił Krzysztof Kotyniewicz.
Takie stwierdzenia padają mimo, iż obowiązuje ustawa o dostępności, wciąż widzimy przykłady braku dostępności dla osób g/Głuchych. Co powinno się zmienić?
Jeżeli, jako społeczeństwo będziemy mieli tę świadomość, to tak naprawdę wszystkim mam lepiej się będzie żyło. Jak sama nazwa ustawy wskazuje: Ustawa o dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami, czyli dla nas wszystkich, bo my wszyscy jesteśmy osobami ze szczególnymi potrzebami, każdy z nas ma inne potrzeby
- mówił K. Kotyniewicz.
Sektor ochrony zdrowia to zdecydowanie obszar, w którym potrzeba dostępności jest nagląca, jednak trzeba mieć na uwadze fakt, że osoby g/Głuche potrzebują wsparcia na co dzień.
Zależy mi na tym, żeby powstało duże ogólnopolskie centrum komunikacji. Tak, aby osoba g/Głucha w każdej sprawie mogła zadzwonić na wideoinnfolinię i załatwić każdą sprawę, niezależnie od tego, czy to będzie zamówienie stolika w restauracji na randkę, umówienie się na wymianę opon w samochodzie czy umówienie się do lekarza, wezwanie pogotowia, pomoc przy wypadku drogowym. Bo zdarzały się też takie sytuacje, że była stłuczka, przyjeżdża policja i nie mogła się skomunikować z osobą g/Głuchą, często skutkowało to tym, że to osobie g/Głucha przypisywano winę, bo nie umiała wytłumaczyć zajścia. Dopiero podczas sprawy sądowej, gdy byli powoływani biegli okazywało się, że np. doszło do nadużycia
- podsumował prezes Polskiego Związku Głuchych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze